Moja babcia ma 95 lat. Tak sobie patrzę, co ona je i zawsze jadła. Nie stroni od boczku, jajka obowiążkowo zawsze jadła codziennie, miąsko jak najbardziej, ale tłuste lubi, karkóweczka, masełko, wszystko, co mleczne, węgle je, ale mało, nie lubi, nigdy nie lubiła cukru, zawsze jadła małe porcje i tak żywiła swoją rodzinę. Jest zdrowa jak ryba, dużo jeździ rowerem. Wszystkie dzieci mojej babci zawsze były i są szczuplutkie, mój tato zawsze jadł mało, choć nie stronił od słodkiego, podobnie jego siostry. Kurde, od czego to zależy. Śmiejemy się z taty, że on ma jakiś ukryty gen, który pozwala mu jeść słodkie i pozostać zdrowym, bo faktycznie jest bardzo zdrowy i szczupły.
A ja, jak tylko dołoże sobie trochę więcej węgli, nawet dobrych, to od razu mam więcej w pasie, jak zabiorę, to rzeczywiście chudnę, ale boję się te węgle tak zabierać, szczególnie po tym, co piszecie
Zmieniony przez - jovika w dniu 2016-03-10 12:39:29
A ja, jak tylko dołoże sobie trochę więcej węgli, nawet dobrych, to od razu mam więcej w pasie, jak zabiorę, to rzeczywiście chudnę, ale boję się te węgle tak zabierać, szczególnie po tym, co piszecie
Zmieniony przez - jovika w dniu 2016-03-10 12:39:29
