Cykliczność bardzo istotna sprawa. Jednak czasem się trafia przeciążenie w środku mezocyklu.
Osobiście mam kilka sposobów:
1. Najprostszy, ale niestety nie zawsze skuteczny - to farmacja. Tabletki przeciwzapalne, maści itp. Często pozwala to dokończyć jakiś mezocykl. Niekoniecznie zdrowe dla wątroby i kich jak się wcina ciężki kaliber jak na przykład ketonal forte. Oczywiście nie namawiam do takich eksperymentów.
2. Ten sposób nazywam metodą "na przeczekanie i adaptację". Wzmocnić mięśnie i poprawić ich siłę - jest stosunkowo prosto. Ścięgna potrzebują na taki rozwój więcej czasu - wszystko rozbija się o ich słabe ukrwienie. Stąd też pojawiają się dolegliwości bólowe z ich strony. Zatem czasem wystarczy przeczekać odpowiedni okres, w którym nastąpi odpowiednia adaptacja. To jest moim zdaniem bardzo dobry sposób - pod jednym zasadniczym warunkiem: że znamy doskonale swoje ciało i potrafimy właściwie przeczytać sygnały jakie nam daje. Ból, bólowi nierówny i może się zdarzyć, że ktoś będzie ćwiczył z kontuzją a nie dolegliwościami bólowymi. No i mamy krótką drogę do katastrofy i poważnego urazu. Zatem jest to sposób dla osoby doświadczonej. Trening w okresie adaptacyjnym nie jest przyjemny - bo pomimo doskonałej rozgrzewki i odpowiedniej techniki ćwiczeń pojawiają się dolegliwości bólowe. Pewnie większość osób zapyta w tym momencie - o jakim okresie mówimy. No i tu jest kłopot - bo mogą to być 2-3 miesiące a może być i pół roku.
3. Kolejny sposób to zmiana ćwiczeń na takie, które nie sprawiają kłopotu i nie odczuwamy w czasie ich wykonywania dyskomfortu. mamy do dyspozycji na tyle duży arsenał ćwiczeń, że bardzo często zastosowanie tego sposobu pozwala dotrwać do końca mezocyklu na przykład budowania masy mięśniowej.
4.Inną metodą jest lekkie zejście z ciężarów - czyli wejście na takie, przy których dyskomfort znika lub jest znośny - a w zamian zwiększenie objętości treningu. Czyli dokładamy jedna - dwie serie docelowe, lub dokładamy jakieś serie regresów, lub dokładamy serii w kolejnych ćwiczeniach.
5. Kolejny sposób to metoda, którą nazwałem "celowe zaniechanie". To jest sposób na dobrnięcie do końca mezocyklu, ale niestety oferuje "coś za coś". Polega to na tym, że po prostu jakąś partię (tę która nam daje nieznośne dolegliwości bólowe) odpuszczamy - ale pozostałe "maltretujemy" dalej na 110% ich możliwości. Organizm w takim anabolicznym okresie i tak odniesie korzyści z treningu. A w przypadku przemęczonej partii powinniśmy zaobserwować efekt superkompensacji. Pisząc "odpuszczamy" nie mam oczywiście na myśli całkowitego zaniechania jej ćwiczenia. Trening izometryczny, trening z małymi obciążeniami lub przynajmniej taki dobór ćwiczeń na inne partie, który będzie powodował zaangażowanie mięśni którym dajemy luz w treningu innych partii.
6. Często zdarza się sytuacja, że budując trening zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami zaczynamy od dużej partii po jej przećwiczeniu przechodzimy do jakiejś mniejszej. Trening dużej partii idzie pięknie, ale jest na tyle eksploatujący, że po przejściu do ćwiczeń na tę mniejszą odczuwamy właśnie jakieś dyskomforty bólowe. Wtedy sposoby są dwa - zmienić podział partii na inny. bardzo często daje to możliwość takiego ułożenia plany, żeby ten sfatygowany obszar lekko oszczędzić w dalszym treningu. Inny sposób - zdecydowanie nie dla początkujących czy średniozaawansowanycch - zmiana kolejności. Jest to oczywiście wbrew zasadom - ale moim zdaniem osób zaawansowanych nie dotyczą żadne ograniczenia poza zdrowym rozsądkiem. Może się tez zdążyć że trzeba będzie połączyć oba te sposoby - czyli zmienić podział partii treningowych oraz zaczynać od tej mniejszej z której treningiem jest kłopot.
7. Kolejną możliwością jest zastosowanie odpowiednio dobranej metody intensyfikacji treningu. Wiele z tych metod wymusza zejście z ciężaru a w zamian podniesienie intensywności czy większe zróżnicowanie bodźców. Myślę tu na przykład o takich metodach jak wave loading czy wstępnym zmęczeniu.
8. Czasem dolegliwości bólowe wynikają z duże dysproporcji w sile mięśni antagonistycznych. No i żeby było śmieszniej ból pojawia się właśnie w partii silniejszej a nie tej słabszej. Wyrównanie tej dysproporcji siłowej najczęściej powoduje zniknięcie problemu. Czyli czasem trzeba zweryfikować priorytety treningowe w trakcie mezocyklu tak, żeby pozbyć się określonego problemu.
9. Kolejny sposób pozbycia się dyskomfortów bólowych dotyczy miłośników superserii. Przypomnę, że z definicji superseria to wykonane bezpośrednio po sobie serie na antagonistyczne
partie mięśniowe. Nadużywanie tej metody w przypadku treningu mięśni ramion ma niestety jeden słaby punkt. Inaczej rozkładające się dźwignie, które w skrajnych przypadkach powodują niestandardowe napięcia w obrębie stawu objawiające się wręcz wyjmowaniem kości ze stawu łokciowego lu. Odpuszczenie w takiej sytuacji superserii zazwyczaj rozwiązuje problem.
Podsumowując napisze tylko, że w moim przypadku najgorszym rozwiązaniem zawsze było zrobienie sobie przerwy treningowej. Problem nigdy po niej nie zniknął - a zazwyczaj tylko się pogłębiał. Jednak ruch i lepsze niedokrwienie danego obszaru pozwalają mi szybciej rozwiązać problem.