Jestem, jestem! Żyję i przepraszam za brak odzewu
Sprawa jest natomiast taka, że trochę ostatnio brakowało mi czasu na wypisywanie postępów, chociaż wykonałem pewne zmiany w postępowaniu

otóż:
Po pierwsze -> nie trenuję na czczo. Dzisiaj postanowiłem tak zmodyfikować okienko, żeby po 16h wrzucać przed treningową szamę. Oczywiście dzisiaj wszystko poszło do dupy. Tzn. tylko tyle, że okienko postu trwało 12h więc to nie IF, ale to naturalna kolej rzeczy, skoro zamierzałem coś zmienić. Od jutra będzie już stare, dobre 16h
Pierwsza szama (przed treningowa) to generalnie białko+tłuszcze. Czyli jakaś sałatka z rybą/jajkami/mięsiwem + warzywa + dressing z oliwą/olejem etc. Na co przyjdzie smak

Dzisiaj był mix sałat z
puszką tuńczyka, warzywami, oliwkami i olejem z pestek dyni. Całość w granicach 300kcal. Ma być lekko, żeby trening był przyjemny i jednocześnie bardziej efektywny, niż w przypadku robionego na czczo.
I powiem, że dzisiaj były już tego pierwsze efekty. Nogi weszły ładnie, zanotowałem progresy w ciężarach. Ogólnie na plus. Zniknęła też opuchnięta od kortyzolu morda, którą zawsze musiałem "świecić" pod koniec treningu robionego na czczo...
I teraz mam takie dodatkowe wątpliwości odnośnie jedzenia i makrosów.
Trzymam się zasady, że nie przesadzam z węglami, a ich mniejszą ilość podbijam zdrowymi tłuszczami (oleje/oliwy/pestki dyni/oliwki/awokado/tłustsze ryby i jajka). Energii nie brakuje, a i głodny nie chodzę -> to działa na pewno na plus

NATOMIAST:
czuję jak na to wszystko buntuje się trochę moja wątroba. Rano jest jeszcze w miarę okej, ale po południu zaczynają się takie bąki śmierdziuchy, że mi samemu z tym jest słabo... Trochę boli brzuch, wzdęcia etc. I teraz nie wiem, czy jednak nie zmniejszyć podaży tłuszczów a zwiększyć węgli, żeby było lżej? Z drugiej strony boję się, że mnie zaleje od węgli i ogólnie naczytałem się ostatnio, że węgle wcale nie są tak niezbędne, a ich ograniczenie może być korzystne... No, ale raczej nie powinno zalewać w momencie jednoczesnego zmniejszenia podaży tłuszczu, nie? Proszę, pomóżcie!

PO SOGU w nagrodę!
Sam już nie wiem... Chyba lepiej posłuchać własnego organizmu i wprowadzić jakieś zmiany, a nie sugerować się internetowymi artykułami.