nie no - po przeczytaniu tego artu poczułem się jak dziecko we mgle dostrzegające jarzące się w oddali światełko... sog leci jak wejdzie...
szkoda że dopiero od niedawna siedze na sfd i pogłębiam wiedze, większośc rad i porad "geniuszy" z siłowni jakie człowiek chłonął przez kilka lat okazują się co najmniej paradoksalne!
fakt - po kilku latach stracony na spilta (no czasem HST się zdarzyło - do czegoś tam doszłem, ale siłowo żenada, choć rok kick-boxingu też ograniczył/uwstecznił jakikolwiek
progres siłowy/masowy)
ostatnio kombinuje i szukam czegoś co odbiega od definicji "split-u" - a ciągle mi mało (w sumie może dlatego że w pracy jedyną czynnością fizyczną jaką robie to otwarcie pojemnika próżniowego z jedzeniem, do pracy ide 5 minut, sypiam minimum 7h dziennie, do tego minimum stresu [no chyba że mi się analizator cząstek zalepi jakiś kaolinowym g**nem to wtedy jest spina]:P)
i tu mam takie pytanie - [wiem ze temat "stary" - ale jakże aktualny] -
czy plan HARD TRAINING EVERY DAY VER 3.0 mogę robić zamiast pon/sr/pt - trybem dzień tren/ day off/ dzień tren/ day off - i tak w kółko - czy lepiej mieć dwa dni odpoczynku (choć jednak siłownia jest jedyną czynnością fizyczną jaką wykonuję w ciągu dnia:P)
do tego pomiędzy (w day off - ale też nie każde) LEKKIE aero np. 10min elipsa/10min bieżnia/ 20min na worku
[bieganie powyżej 15min na bieżni wprowadza mnie w letarg i spadam z nudów]
Jest sens tak robić czy to w wypadku siły jest to bezsens? Ostatnio był (styczeń/luty lactic acid training/ teraz delikatny split co by się zregenerować - [coś takiego jak tydzień przerwy nie wchodzi w grę w moim przypadku bo chyba bym zwariował 3 dnia] - masa nie poleciała zbytnio (z 99 do 97kg, minimalnie definicja się poprawiła, a lekko węglę wycięte, za to białka to do 3g w DT dochodziło)
nie zakładam nowego tematu bo po co śmiecić na forum tym bardziej że odpowiedź (chyba) będzie mieścić się w jednym zdaniu:)