Ja akurat w ciąży dowcipnie byłam badana tylko na pierwszej wizycie w 6 tyg. i potem dopiero pod koniec, oczywiście pomijając USG tranwaginalne. Aczkolwiek będąc w ciąży nie wiedziałam o tym, że takie badanie we wczesnej ciąży może doprowadzić (i często prowadzi) do poronienia.
Co do aktywności fizycznej, też słyszałam tylko o spacerach... jaki tam ruch, absolutnie! co najwyżej joga, albo zajęcia na szkole rodzenia. No i co, kręgosłup tak mnie napier..., że ostatni trymestr prawie nie spałam, bo nie mogłam. Oczywiście poród plackiem, mogłam zapomnieć o czymkolwiek innym, ale pech chciał, że przyszło mi rodzić w szpitalu klinicznym, gdzie tak ponoć wyglądają wszystkie porody (choć mój patologiczny nie był). A jak chciałam krzyczeć na wydechu, tak jak mnie uczono w szkole rodzenia, to mi położna wrzasnęła "Nie drzyj się dziewczyno, tylko przyj!".
No, ale to nie wątek o tym
Jeśli chodzi o dietę mojego małża to mam i łatwo, i trudno. Jak każdy chłop lubi zjeść mięcho, w różnych postaciach, i bynajmniej nie musi to być schabowy w grubej panierce. Nie ma problemu z kaszami, ryżami, makaronami, zupami warzywnymi... problem jest w zjedzeniu niektórych warzyw w "całości" (brokuły, brukselka, fasolka, czy nie daj boże kalafior, to istna trucizna), na szczęście sałatka typu sałata + pomidor, ogórek jest nawet pożądana, buraczki też... natomiast najgorszym problemem jest słodkie. Woda nie służy do picia! do picia są ice-tea, cola, sprajty itd. Na wodę da się namówić tylko smakową. Domowa "lemoniada" przejdzie, ale musi być przecież słodka

kubek kawy czy herbaty, to 2 łyżeczki cukru, bez tego nie wypije. No i niestety jak dotąd nie udało mi się mu wytłumaczyć, że kiedy myśli, że schudnie jedząc o 22-23 jogurt owocowy (zjeść coś musi, bo go ssie), to jest w błędzie. Poza tym z uwagi na jego tryb pracy zdarza się, że wychodzi z domu bez jedzenia i czym się stołuje wtedy w ciągu dnia? ano drożdżówka, batonik, rogalik z nadzieniem paczkowany... Nie wspominając o tym, że blacha domowego ciasta starcza mu na 2-3 razy (duża blacha). I do pewnych rzeczy, obawiam się, że go nie przekonam, i nawet jeśli będzie pokornie jadł moje sałatki i zrezygnuje z białego pieczywa itd., to i tak na mieście kupi sobie coś słodkiego, chociażby batonik przy okazji płacenia za paliwo na stacji
Egzemplarz niereformowalny...
Wracając do mnie. Niestety jednak w tej chwili nie mogę się zapisać na siłownię, dlatego zdecydowałam się kupić piłkę i narazie ćwiczyć z piłką w domu. Mam tylko pytanie: czy kupić zwykłą, gładką piłkę czy taką z "masażerem" - to robi jakąś różnicę dla ćwiczeń? widziałam też piłki z dodatkowymi linkami do ćwiczeń, warto brać coś takiego, czy nie ma sensu?
Zaczęłam wczoraj ćwiczenia po ciąży z linka obliques. Jako, że już nie jestem w okresie połogu zrobiłam ćwiczenia z ostatniego dnia pierwszego tygodnia (z braku piłki nie mam jak zrobić dalszych ćwiczeń) plus brzuszki skośne (wyczytałam gdzieś, że takie można robić przy diastasis) po 25 na każdą stronę.
Dziś będzie powtórka i wrzucam dzisiejszą miskę. Proszę o korektę, wydaje mi się, że jest za mało białka - może powinnam dorzucić np. wędzoną rybkę, albo zamienić ją z jedną
grahamką? Rany, w ogóle ja mam problem z rybami, nie przepadam za nimi - obrzydza mnie zapach, a wędzone to już w ogóle masakra... lubię smażoną lub gotowaną na parze, ale spróbuję się przełamać też z wędzoną.
Aha, szynka w menu nie kupna tylko robiona samodzielnie w domu z surowej, właściwie to pieczona a nie gotowana, ale nie znalazłam pieczonej na liście produktów, a nie mam pojęcia, jakie ma wartości. Pieczona bez dodatkowego tłuszczu oczywiście.
Postaram się też poskakać dziś na skakance
