ogólnie chodzi o to, żebyś zaczęła jeść tzw. "prawdziwe jedzenie". czyli produkty jak najzdrowsze i jak najmniej przetworzone. jeśli ta szynka z indyka pochodzi z działu z wędlinami w najbliższym supermarkecie, to zrób z nią kanapkę komuś, kogo bardzo nie lubisz, a sama kup jakiś ładny kawałek mięska i upiecz. potem możesz kroić na plastry i jeść zamiast gotowych wędlin. wędliny, które kupujesz w sklepie, niewiele mają wspólnego z mięsem, jest tam za to masa wody, soli i różnych tajemniczych azotanów. chleb najlepiej żebyś piekła sama, jeśli nie to musisz poszukać jakiejś dobrej piekarni, gdzie będziesz miała pewność, że chleb jest na zakwasie, pełnoziarnisty, bez polepszaczy (oczywiście będzie niestety drogi). no i wiadomo, że skoro jesteś na redukcji, nie możesz szaleć z chlebem i codziennie żywić się kanapkami, musisz skorzystać z przepisów sfd i jedzenie do pracy czy szkoły zabierać ze sobą w pojemnikach. zamiast margaryny lepiej jeść masło, takie prawdziwe, nie jakieś "mixełko". raz na zawsze wyrzuć wszystkie gazety typu "pani domu" z ich poradami dietetycznymi w stylu "tylko rama i benecol uratują twoje serce, tłuszcze są bardzo złe, a najlepiej nie jedz nic".
w ogóle, najlepiej zapomnij o wszystkim, co dotychczas słyszałaś o odżywianiu od mamy, wujków i ekspertów z tv. potraktuj sfd jak sektę, do której wstępujesz i od dziś musisz bezwzględnie słuchać swoich guru (Szefowych), bo inaczej nie osiągniesz zbawienia (schudnięcia)
moim zdaniem świetną metodą na zmianę nawyków żywieniowych jest obsesyjne czytanie składów wszystkich produktów, które kupujesz. masz ochotę na ciastka? przeczytaj na opakowaniu, ile tam jest różnych tłuszczów roślinnych utwardzonych i polepszaczy smaku zapachu konsystencji, a od razu Ci się odechce. mi to często pomaga. dlaczego
jogurty naturalne nie są super? przeczytaj skład i zestawienie składników odżywczych. jeśli znajdziesz jogurt, który ma więcej białka niż węglowodanów, gratuluję. ogólnie nabiał to masa węgli, wcale nie tak dużo białka, dodatkowo jak już pisała Majli (cześć Milena :) ), przy redukcji Szefowe często nakazują całkowitą rezygnację z niabiału, bo o ile się nie myle ma on właściwości zatrzymujące wodę w organizmie.
a teraz najlepsze: nie wliczasz warzyw zielonych do swojego bilansu kalorycznego. czyli te 1700 czy 1800 kalorii, które najprawdopodobniej będziesz musiała codziennie spożywać, musisz uzyskać na prawdziwym normalnym porządnym jedzeniu, a nie na surówkach. warzywa to dodatek. wyszukaj sobie na forum informacje, które warzywa to "warzywa zielone", bo to trochę skomplikowane. niektóre zielone wcale nie są zielone, a dla odmiany są też takie niezielone, które są zielone
edit: widzę, że tak tu dużo doradzających, że piszemy jedna przez drugą i zaczynamy się powtarzać

no to teraz z tyloma informacjami autorka tematu nie może mieć już żadnych wymówek i musi się postarać.
Zmieniony przez - grubachybaryba w dniu 2011-11-13 14:20:16