Dzisiaj trening poszedł jak miał pójść, mimo lekkiego, upierdliwego bólu biodra od rana. W diecie trochę pofolgowałem, ale musiałem spróbować tego WPC co kupiłem i zrobić coś z ostatnim Matrixem Olimpa. Kalorii poszło ze 100 więcej niż zwykle, bilans nadal ujemny, ale wczoraj było tak czy siak gorzej, bo nie miałem jak ogarnąć michy i ciągle byłem w biegu.
Do tego dodam, że spałem dzisiaj półtorej godziny, od szóstej do siódmej trzydzieści, ale, w gruncie rzeczy, czuję się okej, wyspany nawet. Tylko oczy mam podkrążone, jakby kto mi młotkiem sińce nabił.
Najpierw trening.
1. Skoki obunóż w dal 3x5
2. Podciąganie jednorącz nachwytem z asekuracją (pierwszy supeł) 3x5
3. Pompki jednorącz z nogami na podwyższeniu (32cm) 3x6
4.
Front lever flat tuck 10xMax
1. Jak najdalej przed siebie. Czuć świetnie wszystkie mięśnie ud i łydki. Nogi były trochę zmasakrowane wczorajszymi sprintami, wyłożyłem się raz na glebę, ale wyszło dobrze.
2.
To jest ta "asekuracja". Jedna ręka nachwytem na drążku, druga trzyma się na węźle młotkowo i ciągnie słabiej niż ta nachwytem. Po trzy serie na każdą rękę nachwytem, więc sześć serii ogółem. Trzymałem za pierwszy węzeł.
Uwielbiam podciąganie się, masakra.
(drążek własnej roboty, jakby co

)
3. Nogi szeroko rozstawione na wersalce, od poręczy do poręczy. I na każdą rękę sześć powtórzeń, klatą do ziemi.
4. Chwytam się oburącz za drążek, uginam kolana i zachowując naturalną krzywiznę kręgosłupa wiszę grzbietem równolegle do ziemi. Każda seria jak najdłużej, pięć-sześć oddechów przerwy pomiędzy, i następna. I tak do dziesięciu.
Na koniec rozciąganie i tyle. Trening udany, a obawiałem się, że z powodu małej ilości snu będzie lipa. Wszystko gra.
Teraz micha, dzisiaj trochę cheatów, ale musiałem wczorajszy dzień lekko odreagować:
- pięć banaów
- jabłko (dorzuciłem, bo banany nieduże były)
- ~20 dag kuraka
- 100g ryżu
- szklanka mleka
- miarka (~15-20g) wpc, vitafita tańszego, waniliowego
- 4 nieduże jaja z musztardą francuską
- cały (i ostatni) Matrix Olimpa
- kubełek buraczków i kubełek surówek z kapusty
Zawartość pudełka na środku zostało nie zjedzona, nie zmieszczę w siebie xP
Chyba rok minął, jak jadłem ostatnio ryż z kurakiem.
Był świetny.
Mleko + ryż + 2 posiekane banany.
Najlepszy posiłek dnia. To będzie częściej gościć u mnie na stole.
Michę ogarnąłem w dwie godziny.
Kalorii koło 1900 pewnie. Jutro będzie mniej, batony się skończyły. Trza się odzwyczaić od przesłodzonych pokarmów, w końcu.
Dzisiaj muszę odespać.
Zmieniony przez - Testudos w dniu 2011-04-20 17:39:04