SFD.pl - fitness, kulturystyka, trening, dieta i suplementacja

Gołota vs Adamek - dyskusja po walce

temat działu:

Sztuki Walki

słowa kluczowe: , , ,

Ilość wyświetleń tematu: 64139

Ankieta

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 14 Napisanych postów 4568 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 34748
No i właśnie dlatego uważam za możliwe że Brewster i tak by dopadł Gołotę później, bo był puncherem, nie jak Ruiz i Byrd, i ten brak lewej ręki mógłby byc dla Gołoty katastrofalny wtedy..
Swoją drogą to Andrzej ładnie walczył z Byrdem i Ruizem, a z ręką miał problemy (wystarczy obejrzeć te walki żeby zauwazyć że z lewą to słabo było). To jednak świadczy o Jego klasie jako boksera.
Ja nie mówię że już w walce z Austinem wszystko było cacy, ale Andrzej już zdecydowanie był lata świetlne od tego pierwszorundowego woła prowadzonego na rzeź, którym bywał wcześniej. On się naprawdę zmienia z wiekiem (moim zdaniem).
A Adamka generalnie lubię i cenię (chociaż bez bicia przyznam że jeszcze Jego walk nie widziałem ) i mam nadzieję że jeszcze sporo w ciężkiej osiągnie, ale nie chcę żeby się tam wspinał po trupie Andrew, że tak powiem.
Nie znaczy to że mam mu za złe, po prostu jestem kibicem Andrew.
GO ANDREW!!!!


Zmieniony przez - tygrum w dniu 2009-10-22 15:05:54

Zmieniony przez - tygrum w dniu 2009-10-22 15:15:24

Zmieniony przez - tygrum w dniu 2009-10-22 15:16:14

Witalij Kliczko na prezydenta Ukrainy !!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 9 lat Przeczytanych tematów 21651
Mam pytanie czy jest wśród typujących tutaj wynik walki osoba,która widziala minimum 10 ostatnich walk Andrzeja i minimum 10 ostatnich walka Adamka i ocenia tą walke umiejetnosciami,a nie ,Gołota,bo tak i już ?Albo Adamek,bo tak i już ?Bo ja przyznam sie,ze widzialem,i stad moje typy jak i bukmacherów...

Tygrum wejdź na You tube i wpisz Tomasz Adamek,ale nie migawki ale przejrzyj kilka walk i oceń,obiektywnie,i ostatnie walki Andrzeja,porównaj...

Lou Duva to ten trener z najlepszych czasów Goloty(walki z Bowem i inne do tysona),to autentyczna wypowiedź,a nie ploty...

http://www.bokser.org/content/2009/10/22/144827/index.jsp












Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2009-10-22 15:33:57
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 1400 Wiek 27 lat Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 6890
No to trochę inny wywiad z Lou Duvą. Dla tych którzy mieszają Gołotę z błotem. Warto zwrócić uwagę na fragment o mentalności obecnych mistrzów. I dużo z tego pasuje do Adamka. Wybiera walki które mu pasują. Gołota tego nie robił. No i dla tych co widzą w nim nieudacznika fragment w którym Duva został zapytany o najlepszego boksera jakiego trenował.

Lou Duva: Gołota... To był gość!

Andrzej Gołota ma już 40 lat na karku, a o mistrzowskim tytule może cały czas tylko pomarzyć. A przecież wystarczyło nie walić poniżej pasa Riddicka Bowe'a w pamiętnej walce z 1996 roku. "Mówiłem mu w narożniku: słuchaj, jeszcze raz i cię zdyskwalifikują. On odpowiadał: yeah, yeah, don't worry. Wyszedł do ringu i bum. Tak wspomina pojedynek w DZIENNIKU były trener Polaka, Lou Duva.

Kto jest najlepszym bokserem, jakiego pan trenował w swojej karierze?

Andrew.

Gołota?

Dokładnie, Andrew był najlepszy.

Słucham? Przecież miał pan w swojej grupie 19 mistrzów świata, Holyfielda, Whitakera!

A ja panu mówię, że Gołota był najlepszy. To był gość. On mógł zostać mistrzem świata już po walkach z Riddickiem Bowe'em.

Każdy to mówi, a Gołota nie jest mistrzem do dziś.

Prawda o Gołocie jest taka – zawsze, kiedy przegrywał, przegrywał ze sobą, nie z rywalem. Kiedy Andrew chce walczyć, niewielu gości jest w stanie stanąć z nim oko w oko. Kiedy chce się skupić i poświęcić swoją uwagę, słuchać, co się do niego mówi.

Kiedy spotkał pan Gołotę pierwszy raz?

5 czy 6 lat temu, poznał nas Ziggy Rozalski.

Trenerze, wcześniej, przecież walki z Bowe'em były w 1996 r.

Jak to? Jezu, faktycznie, jak ten czas leci! Pamiętam, że przyjechał do nas na obóz, kiedy trenował z nami Holyfield.

Dlaczego podpisał pan z nim kontrakt?

To proste – bo wiedziałem, że mogę z niego zrobić mistrza świata wagi cieżkiej. Był duży, miał znakomite warunki fizyczne. Potężny cios z prawej i doskonały lewy prosty. Chciał się uczyć i lubił się uczyć.

Łatwo się go trenowało?

Nie, trudno. On raz słuchał, raz nie. Czasami zachowywał się tak, jakby wszystko wiedział. Powtarzałem mu: „robisz to źle, jeżeli chcesz być mistrzem świata, to musisz mnie słuchać”.

Chyba często nie słuchał, np. podczas obydwu walk z Bowe'em?

Znałem Bowe'a doskonale, od czasów amatorskich. Wiedziałem, jak Andrew powinien z nim walczyć. Z Bowe'em wygrywał zdecydowanie, bił go, jak chciał. I nagle uderzył go poniżej pasa, potem drugi. Mówiłem mu w narożniku: „słuchaj, jeszcze raz i cię zdyskwalifikują”. On odpowiadał: „yeah, yeah, don't worry”. Wyszedł do ringu i bum.

Dlaczego?

Wydaje mi się, że wtedy był już poza walką. On się tak zachowuje, kiedy nie chce walczyć. Wtedy fauluje.

Miał dość tej walki?

Dokładnie tak. Jednego ze swoich rywali ugryzł. Pytałem go: „Andrew, po co ty go ugryzłeś?” A Andrew: „nie wiem, czułem, że muszę go ugryźć”. Dzisiaj wiem, że Andrew jest największym wrogiem samego siebie.

Zamieszki w Madison Square Garden po pierwszej walce z Bowe'em o mało nie skończyły się dla pana tragicznie. Wyniesiono pana na noszach z podejrzeniem zawału serca.

To zupełnie nieważne. Jedyne, o co byłem wtedy zły, to to, że Andrew stracił, i to na własne życzenie, szansę walki o tytuł. I na dziesiątki milionów dolarów. To była cena za to, co zrobił w walkach z Bowe'em.

W drugim pojedynku znowu został zdyskwalifikowany za ciosy poniżej pasa, a przecież mieliście specjalne metody treningowe, by tego nie robił.

Wiedzieliśmy, że fizycznie nie ma z nim problemów. Dlatego pracowaliśmy nad jego psychiką. Musieliśmy zrobić coś, żeby był skupiony, żeby chciał walczyć niezależnie od tego, co wydarzy się w ringu. Nakłaniałem Polaków, których znałem, w tym jego żonę, żeby mu powtarzali, że może być mistrzem świata, że może zarobić tyle pieniędzy, by do końca życia nie dbać o nic więcej. Rozmowy, ćwiczenia – bez końca. Andrew powtarzał: „masz rację, masz rację” i robił swoje. Nie rozumiałem tego. Nie wiedziałem, jak do niego dotrzeć. On mógł zostać bohaterem Polaków. Pan sobie wyobraża – mistrz świata wagi ciężkiej z Polski!

Podobno pojechaliście nawet na konsultacje do lekarza.

I ten człowiek powiedział mi to, co wiedziałem: mental thing. Opowiem coś panu – trenujemy, a Andrew zaczyna narzekać na ból łokcia, potem ramienia. W szpitalu lekarz mnie pyta, co złego jest z tym kolesiem, przecież jemu nic nie dolega. Wziąłem lekarza na bok i mówię, żeby przygotował najdłuższą i najgrubszą igłę, jaką ma. Andrew pyta: „a to do czego”? „Lekarz zrobi ci zastrzyk, przecież boli cię ręka”. „Wiesz co, nie tak bardzo, jakoś sobie z tym poradzę. Teraz czuję się ok”. Widzi pan – głowa, nic więcej.

Wie pan o tym, że Gołota znowu chce walczyć o tytuł mistrza świata?

Jako zawodnik Dona Kinga? Nie wydaje mi się, by Gołota był szczęśliwy z Kingiem. King nie dba o swoich bokserów, dba o swoje interesy. Nie bierze boksera pod swój dach, nie daje mu jeść, nie rozmawia z nim, nie jeździ na wycieczki, nie traktuje go jak syna.

A pan tak postępował z Gołotą?

Oczywiście. Poza boksem spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Powiem panu, że teraz szukam drugiego Andrew. Wiadomo – czasami robił dobre rzeczy, czasami złe, ale był dobry. Najlepszy. Chciałbym jeszcze trenować polskiego boksera. Jeżeli jakiś chłopak będzie chciał zostać mistrzem, słuchać poleceń – to dam mu dach nad głową, wyżywienie i treningi.

Amerykanie nie chcą trenować boksu?

Mają inne dyscypliny. Łatwiejsze. Europejczycy grają w piłkę nożną, my w bejsbol, futbol, koszykówkę, hokej – wszystko na najwyższym poziomie. Boks jest najtrudniejszy, bo trzeba się całkowicie poświęcić. Wyczyścić i ciało, i umysł. Trzeba jeść odpowiednie rzeczy, spać w odpowiednich godzinach.

Nie lubi pan dzisiejszych mistrzów?

Nie rozumiem zawodników, którzy jeżdżą swoimi wielkimi samochodami, poobwieszają się łańcuchami i mają żądanie za żądaniem. Dzisiaj większość walk to showbiznes. Niech pan popatrzy na Mayweathera. Złoto, brylanty, całe to gówno. Nie liczy się pas, tylko kasa. A ja pamiętam czasy, kiedy bokserzy walczyli za kilka dolarów.

Pan mówi o zamierzchłej historii.

Zaczynałem boksować w latach 30. w New Jersey, gdzie przenieśliśmy się z Nowego Jorku. Mój brat Carl był bardzo dobrym pięściarzem. Wtedy boks to była inna bajka. Carl pracował przez 10 godzin dziennie w fabryce, wracał do domu i dopiero wtedy szliśmy do gymu. Większość bokserów pracowała i trenowała, bo musieli wyżywić siebie i rodziny.

Trafił pan do armii i z powodu boksu miał pan tam problemy.

Byłem w Mississippi, to dalekie południe, 60 lat temu, biali i czarni. Po trzech miesiącach żołnierz mógł dostać trzydniową przepustkę. Jechać do miasta, rozerwać się. W autobusie jechała czarna kobieta. Była zmęczona, więc ustąpiłem jej miejsce. Kierowca do mnie podszedł i mówi: „kim ty do diabła jesteś? Tu nie ustępuje się miejsca czarnym kobietom. Możesz to robić u siebie w Jersey, ale nie u nas”. Pojawił się porucznik. I mówi to samo. Po dłuższej wymianie zdań powiedziałem mu, że jak się nie uspokoi, to mu przywalę.

Tak pan powiedział porucznikowi?

Oczywiście. I mu przywaliłem. Krzyk, zbiegowisko, policja. Przesiedziałem w areszcie trzy dni. Ale obroniłem tę czarną kobietę. Zresztą nie chodziło o to, że była czarna. Tak samo broniłbym Włocha czy Polaka. Ludzi nie można traktować w ten sposób.

Był też pan klaunem.

Skąd pan to wie? (Duva się śmieje). Po wojnie żołnierze nie mieli pieniędzy, wielu z nich trzeba było pomagać finansowo. Zmówiliśmy się z kolegami i zrobiliśmy show. Wiedziałem, jak się do tego zabrać, bo mój brat dawał podobne występy rok wcześniej. Powiem panu, że Andrew byłby świetnym klaunem. Ma poczucie humoru, rzuca żart za żartem.

Przyjaźnił się pan z legendą boksu Rockym Marciano?

To był jeden z najwspanialszych ludzi, jakich znałem w swoim długim życiu. Ludzi, nie bokserów. Wie pan, dlaczego Marciano był najlepszy? Dlaczego nigdy nie przegrał? Bo miał mentalność mistrza. Opowiadał mi, że kiedy w końcu leżał na deskach i słyszał, jak sędzia go liczy, to powiedział sam do siebie: „co ja tu k... robię, nigdy więcej”. Rocky wychodził do ringu z jedną myślą: wygrać. W boksie nie można inaczej.

To prawda, że rozmawiał pan z Marciano dzień przed jego tragiczną śmiercią?

Noc przed tym wypadkiem. Powiedział: „dobra, pogadamy jutro”. Jechałem do domu tej nocy i dowiedziałem się, że samolot spadł. (Duva milknie na długo). Wie pan, Rocky kochał Joego Louisa. Joe wpadł w tarapaty finansowe, duże tarapaty. Błagał Rocky'ego, by z nim walczył, ale Rocky nie chciał o tym słyszeć, bo byli przyjaciółmi. W końcu zgodził się, wygrał w ósmej rundzie, ale starał się nie zrobić Louisowi krzywdy. Po tej walce siedzieli w szatni obok siebie, bark w bark i płakali ja dzieci. Nie uwierzyłby pan, gdyby pan ich zobaczył. Tacy mistrzowie. To jest historia boksu. O wszystkim napiszę w swojej ksiażce.

Pisze pan ksiażkę?

Tak. Jestem gdzieś w połowie. W końcu mam trochę historii do opowiedzenia.

Niedługo skończy pan 86 lat. Nie zamierza pan zwolnić tempa?

Miałem cztery ataki serca. Moja żona powiedziała mi wiele lat temu: „musisz podjąć decyzję, co chcesz robić w życiu, inaczej się wykończysz”. Prowadziłem wtedy trzy biznesy i pomyślałem, że rzucę boks, a rodzinę utrzymam dzięki firmie samochodowej. A żona mówi: „rzucisz to, co najbardziej kochasz?”. Więc zostałem w boksie do dziś.


Źródło: ciężko określić, znalazłem na kompie.

Rób swoje, i nie patrz się na innych!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 14 Napisanych postów 4568 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 34748
Obejrzę za moment, ale nie tym rzecz. Gdyby nawet Roy Jones JR obrał sobie Gołotę na DEBIUT w wadze ciężkiej czyli - obiektywnie patrząc - boksera ze ścisłej czołówki "złotego okresu" tej wagi, który może mieć, a może nie mieć kilka słabości - to nie uznałbym tego za dobry pomysł.
W debiucie trzeba WIEDZIEĆ czego sie spodziewać.
A Gołota może sie potknąć o własne sznurowadła i sam się znokautować o ring albo zdemolować przeciwnika totalnie pokazując boks jaki to się zwykle w filmach ogląda.
Ja rozumiem Adamka, ale strategia "jestem taki twardy że w każdej opcji wygram" to nie jest dobry pomysł na początku. Zwłaszcza jeśli faktycznie musiał sporo zmienić w sposobie walki i dopiero co przybrał parę kg.
Rendan, fajny wywiad.
W sumie oba fajne.
Ale sprowadza się do tego, że w sumie Lou nie wierzy w Andrzeja, nie wJego umiejetności.

Zmieniony przez - tygrum w dniu 2009-10-22 16:06:07

Zmieniony przez - tygrum w dniu 2009-10-22 16:09:54

Witalij Kliczko na prezydenta Ukrainy !!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 17 Napisanych postów 4645 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 16509
Gołota lepszy od Holyfielda, Whitakera??
Ten wywiad to chyba jakiś żart, pisany przez 15 latka który nigdy na oczy nie widział Lou Duva.

Dopóki walczysz Jesteś zwycięzcą...

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 9 lat Przeczytanych tematów 21651
Adamek wybiera sobie łatwe walki ? Golota na początek wagi cieżkiej to łatwa walka ?Oczywiście,ze nie,mógł zacząć od jakiegos lescza typu Julius Long.Golota rywalem łatwym nie jest,ale Adamek go moim zdaniem zdeklasuje.Wogóle Gołota jest po to,by zobaczyć czy Adamek ma czego szukać w ciężkiej...

Powtarza sie hitoria z Adamkiem i O'Neillem Bellem,ze za wcześnie,ze juz po walce z Pinedą,i co zrobil Adamek ? Zdeklasował byłego dominatora wagi cruiserweight takim jakim był Haye.Historia lubi sie powtarzać.

Oba wywiady nie przeczą sobie.Po prostu Gołota mial umiejętnosci,ale nie mial tego czegos co ma wg Lou Douvy Adamek...Nie sluchal sie trenerów...

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2009-10-22 16:46:16

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2009-10-22 16:48:16
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 1921 Wiek 43 lat Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 14221
Wyraźnie jest napisane ze Gołota miał warunki by z nimi walczyć i nawet wygrywać (co zresztą było widać w najlepszych walkach Andrzeja) - nie bez kozery nazywany był wielką nadzieją białych. Lata jakie razem spędzili i to że się przyjaźnili taż ma w tym znaczenie.
Ciekawe czy tez byś tak pisał gdyby Gołota miał w głowie to co Luiz czy inni wielcy. Wyraźnie w tym wywiadzie jest napisane tylko to jaki Andrzej miał potencjał - oraz to że nie został on wykorzystany prawidłowo z takich czy innych przyczyn.

Zmieniony przez - Yang32 w dniu 2009-10-22 16:55:50

bujing yishi bu zhang yi zhi

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 9 lat Przeczytanych tematów 21651
P.S.Adamek najpierw walczył w light heavyweight,stracił pas i przeszedł do cruiserweight i od razu wziął niezłego Pinedę,mimo,ze nie był przyzwyczajony,do tej wagi(Pineda rekord) 21-5-0,potem jalusić na przetarcie i od razu O'Neill Bell

http://www.boxrec.com/list_bouts.php?human_id=20382&cat=boxer

Odradzali mu,ze za wcześnie,ze nie przyzwyczajony do ciosów,i...zmiażdżył dominatora cruiserweight,co jak co ale Adamek nie zamula.

Walczył na tej samej gali co Golota vs Bates,Adamek z Pinedą.I teraz jest podobnie,Gołota za wcześnie i wogóle,itp.
Adamkowi ciezko sie zrzucało wage do light heavy weight,naturalna była cruiserweight,ale juz Adamek ma po 30-stce i waży normalnie już ponad 96 kg czyli heavyweight.

Zobaczymy co pokaże Andrzej...

PS.Tygrum Roy Jones jr, wział sobie na debiut piesciarzz -Johna Ruiza i go zdeklasował,czego Andrzej nie potrafił zrobić,moim zdaniem ta walka (Ruiz vs Gołota)była remisowa,bądź lekko na korzysc Goloty,ale Jones jr. Ruiza w cieżkiej zdeklasował w debiucie.

http://www.bokser.org/content/2009/10/22/155423/index.jsp

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2009-10-22 17:02:30

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2009-10-22 17:09:33

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2009-10-22 17:12:44
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 1921 Wiek 43 lat Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 14221
moim zdaniem ta walka (Ruiz vs Gołota)była remisowa,bądź lekko na korzysc Goloty,ale Jones jr. Ruiza w cieżkiej zdeklasował w debiucie.

była na korzyść Andrzeja i to przy jego nastawieniu psychicznym na NIE! Co po walkach potwierdzał jego trener.

bujing yishi bu zhang yi zhi

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 14 Napisanych postów 4568 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 34748
I przy niewielkim używaniu lewej ręki, i przy tym że miał Go na dechach... Ile? 3 razy?
Ale akurat Ruiz to i dla Adamka byłoby mięso na odstrzał. On mi sie nawet od Wałujewa mniej podobał. Wałujew to boksuje przynajmniej....

Witalij Kliczko na prezydenta Ukrainy !!!

Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Rafał Simonides - relacja z Tajlandii cz. 1

Następny temat

Problem z Workiem