"Czy ja nie przeginam ?
."
Trochę
."
Trochę

--== GAINER TEAM ==--
Ilość wyświetleń tematu: 37661
) lecz o sam ból. Na szczęście gdy wróciłem na obiad wszystko przeszło i nic nie bolało.
. Poza tym w szkole są dobrym rozwiązaniem, bo dość ładnie zapychają i człowiek odczuwa pełne nasycenie.
. Sam trening dość sprawny i szybki. Zastosowałem progresję ciężaru z prawdziwego zdarzenia. Bałem się tylko tych 90 kg na 10 razy w przysiadzie, ale jakoś wspólnymi siłami obu nóg udało się 10 razy wstać bez potrzeby wzywania pomocy kolegi, który ze mną dość regularnie ćwiczy. Strasznie dziś parowały lustra na siłowni, może przez tą wilgoć i duchotę, która panowała na dworze - niby zbierało się na jakąś konkretną burzę, ale nie mogło się zebrać.
.
.
.
--== GAINER TEAM ==--
.
.
. Ciekawi mnie bardzo wynik moich niedzielnych pomiarów, bo pewnie będzie dużo na minus. Ale o tym zacznę myśleć dopiero jutro wieczorem, bo dzisiaj skupiam się już na bliższej kwestii - jutrzejszego, ostatniego treningu cyklu na siłowni. Będę podchodził pod rekord w WL - 90 albo 95 kg (zależy, na ile będę się czuł po MC) i może na nowy rekord w MC (pod 150kg jak już). Na pewno też będę musiał pokręcić aerobów w okolicach dzisiejszego dystansu, bo biega z nimi w tym tygodniu
. Jutro też kończy mi się glucosamina, będę musiał jakoś zdobyć jeszcze jedno opakowanie, bo niby powinno się stosować cykle 6-8 tygodniowe - jedno opakowanie styka na całe 20 dni. Zaopatrzę się też w witaminy z Olimpu, bo chciałbym uzupełnić braki różnych składników w organizmie przez ten tydzień wolny od siłowni.
.
. Trzymajcie kciuki za Pudziana, ja niestety nie mogę kibicować na żywo, ale walkę na pewno obejrzę - przynajmniej z powtórki
.
. Ale to w sumie dobrze, przynajmniej nikt nie puszczał zyebanyej muzyki i nie plątał się pod nogami. Sam trening uważam za udany, ale powiem szczerze, że w MC i WL liczyłem na rekordy. Niestety, redukcja to nie masa, więc takich przeskoków nie ma. I tak podniosłem najwięcej od ponad 2 miesięcy, czyli 100 kg 5 razy w MC i 82.5 kg 4 razy w WL. Mój obecny rekord jest jakoś z lutego, kiedy to machnąłem raz 87.5 kg. Ale co się odwlecze to nie uciecze, po redukcji przyjdzie czas na robienie delikatnej masy, więc swoje jeszcze wycisnę. Nawet założyłem sobie na sztangę 125 kg w MC, ale podniosłem do połowy i odpuściłem - po prostu czułem się strasznie zmęczony po poprzednich 5 seriach.
.
. Chyba będę musiał się wykosztować i za jakieś 50-70 zł kupić zwykłą "eMPeTrójkę" z pojemnością 2-4 gb. Podsumowując aeroby, jestem z nich dziś zadowolony.
. Na ostatni posiłek znów skusiłem się na sernik z patelni, po prostu cudo, cudo !
. Jutro też pewnie będę szamał. Ba, podejrzewam, że cały tydzień
.
. I to niestety żart nie jest.
. Ale pewnie nie jestem jedynym z takim problemem.
. Był to kawałek (niewielki, na pewno mniej niż 20g) szarlotki z jabłkami i cukrem trzcinowym. No po prostu nie mogłem, nie mogłem się opanować. Zauważyłem, że im mniej ważę, tym większe ciśnienie mam na słodycze - lody w czekoladowej polewie z MCDonalds'a prześladują mnie niemalże na każdym kroku. Wyczytałem dziś w dzienniku Wuchty, że jemu pomaga Chrom - może to nie byłby głupi pomysł ? Niby batona czy loda nie jadłem od sierpnia/września, ale cheat to cheat.

Powrót do korzeni :)
.
. TSE w sumie pobudza podobnie do kofeiny, może trochę więcej się pocę przy suplementacji TSE w czasie wysiłku. Zostało mi jeszcze 16 capsów, które na pewno będę przyjmował przez najbliższy tydzień. L-karnitynę odstawiłem do czasu wykończenia TSE. Dawkę magnezu w ostatnich dwóch dniach podwoiłem, ponieważ zaczęły pojawiać się skurcze, szczególnie łydek - dość bolesne.
.
.
Nasz sklep
Mega promocja
Podobne tematy
Artykuły