Samoobrona kobiet to przede wszystkim profilaktyka - to jest najskueczniejsze. Unikasz podejrzanych miejsc/ludzi itp. nie włóczysz się w mało uczęszczanych miejscach/słabo oświetlonych. Co do treningów to tak jak pisał cynik - jeśli samoobrona jest Twoim priorytetem to szybko się zniechęcisz. Niemniej jednak powiem za Basem Ruttenem: wszyscy niedoceniają kopnięcia w krocze
tyle że nawet jesli bedzisz ćwiczyć coś kopanego (MT, Taekwondo, Karate Kyokushin itp.) to 100% gwarancji nie ma. Tak czy inaczej warto trenować, chociazby dlatego, że trening czegokolwiek zrobi z Ciebie pewniejszą siebie osobę, którą mniej chętnie się na ulicy zaczepia 
tyle że nawet jesli bedzisz ćwiczyć coś kopanego (MT, Taekwondo, Karate Kyokushin itp.) to 100% gwarancji nie ma. Tak czy inaczej warto trenować, chociazby dlatego, że trening czegokolwiek zrobi z Ciebie pewniejszą siebie osobę, którą mniej chętnie się na ulicy zaczepia 
Bo tu nie chodzi o to co się ćwiczy ale o to czy mamy w sobie syndrom "ofiary" czy nie


. Jakiegoś trójkąta, balachę czy sweepa przydałoby się znać.