Akurat sie sklada tak, ze mam trening w godzinach rannych i nie dotyczy to treningu na silowni. Kwestia jest taka, ze zanim dojade na miejsce treningowe, przerwa miedzy jedzeniem a treningiem wynosi srednio od godziny do 2 godzin. Przyklad: wstaje o 7 rano, jem sniadanie o 7.40 o 8.20 mam pociag i na miejscu jestem o 9.30. Na sniadanie tradycyjnie staram sie jesc platki z 4 zboz + mleko + orzechy wloskie + zurawine, ale o godzinie mniej wiecej 12-13 kiedy koncze trening wlasciwy, czuje juz glod i nie starcza mi sil, na wzmocnienie ( dobicie ) miesni cwiczeniami utrwalajacymi ruch. Z mojej wiedzy wynika, ze posilek powinienem zjesc najlepiej godzine przed treningiem, w podrozy na trening czasem zjadam dodatkowo 2 bulki slodkie z owocowym nadzieniem ( czesto jest to dzem ), wiec weglowodany, badz tiger + 2 bulki z ciemnego pieczywa. Choc po sniadaniu czuje sie syty to nie zawsze mam ochote jeszcze cos zjesc, zaraz po sniadaniu, tym bardziej kiedy jest krotki odstep czasowy jak juz wyjde z pociagu, bo ta "godzina" przed treningiem. Tak wiec sie zastanawialem czy nie zaczac jesc cos w pociagu. I pytanie wlasnie kieruje do Was, co najlepiej zjesc by miec zapas energetyczny do godziny 13 ? Moj trening srednio trwa 3 godziny z czego 50 minut rozgrzewka, ok 90 minut treningu wlasciwego i 40 minut treningu wzmacnajacego i utrwalajacego ruch. Myslalem nad jakimis ciastkami zbozowymi, albo kanapkami z chleba/bulek + maslo z orzechow ziemnych bez dodatku slodkich *******.
1
Krzysztof Piekarz
