Szacuny
0
Napisanych postów
4
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
68
Mnie pewnie panna powstrzymałaby od "satysfakcji", bo wie że takim typom nie popuszczam. Pochodzę z Radomia i to miasto nauczyło mnie że pobłażliwość utwierdza buractwo w poczuciu bezkarności.
Byłem bity - zgłaszałem na policje, nie po to żeby ich złapali ale z tego co wiem polskie prawo jest bardziej przychylne osobom które były już ofiarami przestępstwa (m.in. można ubiegać się o pozwolenie na broń,łatwiej jest się wybronić z przekroczenia obrony koniecznej - co przecież każdemu może się zdarzyć). Teraz nie waham się, jak ktoś mnie zaczepia to krótka piłka (a raczej pałka;). Nie zależy mi na tym żeby kogoś skrzywdzić, raczej boleśnie pouczyć. Kilka razy (trzy dokładnie) próby pertraktacji z napastnikiem kończyły się użyciem (podniesieniem,rzucaniem) przez niego kamienia (lub kawałka płyty chodnikowej ). Teraz reaguje zdecydowanie.
Szacuny
1
Napisanych postów
3
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
53
hm. Polskie prawo jest ,jakie jest.
Pytanie jest o samoobronę ,więc to na nie odpowiem ( nie chcę się zagłębiać w takie pytania ,jak "czy mam dać w pysk chłopakowi ze szkoły?" ).
Broń się ,kiedy MUSISZ się bronić.
Samoobrona nie polega na przywaleniu w zęby komuś ,kto rzuca w Ciebie wyzwiskami..
Widzisz zagrożenie - unikaj go. Niestety często próby samoobrony kończą się niepotrzebnymi kontuzjami...
Szacuny
1
Napisanych postów
167
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
687
Nasze polskie prawo niestety ale jest cholernie ułomne.Agresor może praktycznie czuć się bezkarnym.Podzielam opinię,która pojawiła się wyżej...mianowicie:
Broń się kiedy naprawdę musisz-->tzn.jesteś zaatakowany/a
Jeśli możesz unikaj konfrontacji-->uciekaj(naprawdę więzienia nie są ciekawym miejscem)
Gdy już musisz się bronić rób wszystko aby ratować siebie-->ale nie pastwij się potem nad leżącym agrsorem .
Ja miałam taką sytuację,że musiałam się bronić(dostałam kijm w tył głowy-->zamiar agresora był wiadomy)i się wybroniłam.Żle się to dla niego skończyło.Na szczęście trafiłam na świetnych policjantów.Postanowili nie uwzględniać mnie w raporcie tlumacząc,że za takie uszkodzenie agresora miałabym murowaną rozprawę.
Ale wiadomo ->ja miałam dużo szczęście.Pozatym jestem kobietą .Policjanci widzieli,że mam ranę z tyłu głowy no i że raczej nie jestem typem babki czającj się na dużo większych kolesi.
"You could learn to shoot, you can learn to fight but there's no weapon as powerful as your femininity."
Szacuny
11184
Napisanych postów
52123
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
Jeżeli ktoś cie zaatakuje to się bronisz i nie martwisz się o konsekwencje. Skoro Miał czelność się do ciebie doo***ać to na pewno nie pójdzie na pały bo po pierwsze on też będzie miał prze***ane za napaść a po drugie wszyscy uznają go za konfidenta i chłopak nie będzie miał życia. Dlatego naa******lać póki mu się nie odechce walki. Jeśli zaatakuje cie w przypałowym miejscu to łapiesz go za ręce i proponujesz, że przeniesiecie się gdzie indziej - na 99% się zgodzi (musiałby być jakiś omkły albo bardzo chcieć trafić do pierdla). Jeżeli się lejesz i dostrzega cie policja to spieerdalasz.
Szacuny
0
Napisanych postów
139
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
633
słyszalem od taty że kiedyś jego kumpel był karateką i gdy było ciemno jego kolegę napadł gościu z kosą on bu zafandolił dwa razy w mostek z pieści (w obronie) many w szpitalu umarł i ten karateka poszedł siedzieć na chyba tam 7 albo 9 lat