...w jak najlepszym. A tak jako ciekawostka, po wypadku lekarz wpisal mi w rozpoznaniu "skrecenie stawu kolanowego" i dopisal w nawiasie "P", ze to niby prawa noga (a byla to akurat lewa). Dlaczego tak wpisal? Chyba mu sie cos pochrzanilo bo byl zdeczko nawalony. W kazdym badz razie po przewiezieniu do szpitala, inny juz lekarz przeczytal rozpoznanie, kazal mi zdjac gacie i oglada prawe kolano. Troche zglupialem, gdyz lewa noga byla tak opuchnieta
i sina, ze slepy by sie pokapowal, ktore to kolano. Ale nic tam, mysle. Medyk maca i maca zdrowe kolano, by po wielkim namysle poinformowac mnie, ze bedzie potrzebna punkcja. Ja na to, ale to nie to kolano panie doktorze, a on O! przepraszam, faktycznie. Maca lewe i znow stwierdza, ze bedzie potrzebna punkcja. No, coz nauczylem sie w woju olewac kretnow, ale nie kosztem swojego zdrowia i powiedzialem, ze sie nie zgadzam na zabieg co potwierdzilem podpisem w karcie zdrowia. Tak bylo trzy razy (uparci byli, ale ja tez), poczym gdy sie lepiej poczulem, na wlasna odpowiedzialnosc poprosilem o wypisanie z GIChu (Garnizonowa Izba Chorych). Troche kustykalem (lekarze straszyli, ze zostane kaleka), ale po wyjsciu z GIChu mialem jeszcze miesiac zwolnienia od "ciezkich zajec ruchowych". Przez ten czas przeprowadzilem swoja wlasna rehabilitacje i dzis w ogole nie narzekam na kolanko. Jest jak nowe.
Ot, nasza wspaniala armia ze swymi "lekarzami".
Pozdrowka