Ja przestrzegam diety, ale jest ona urozmaicona. Nie mam wagi, jednakże kupując dany produkt i tak wiem ile waży, a potem staram się podzielić go proporcjonalnie. Obliczam b/w/t. Zapisuję w Excelu. Z efektów jestem zadowolony. Kiedyś kierowałem się zasadą "byle nie głód" i jedzeniem instynktownym, czyli wtedy kiedy się chce. Ponieważ lubię produkty mleczne wychodziło mi spokojnie 2g/kg białka, ale niestety był problem z węglami (2g/kg). Dzięki rozliczaniu i przeliczaniu zwiększyłem udział węgli do 6g/kg i poszłooo... Naturalnie z przyczyn związanych chociażby z pracą czasami rozłożenie posiłków nie jest idealne. Ale wtedy odczuwam słabą moc na treningach. Przy idealnej diecie, treningu, regeneracji (np. w czasie wakacji, gdy mam na to czas) efekty są porównywalne z lekkim cyklem na SAA.
Natomiast jestem wrogiem paranoi o jakiej pisał Wilhelm. Dla mnie postrzeganie sałatki z McDonald'a jako smalcu z chemią to duża przesada. Od pewnego czasu czytając dział Odżywianie można dojść do wniosku, że w zasadzie absolutnie wszystko jest szkodliwe, łącznie z wodą :)
Natomiast jestem wrogiem paranoi o jakiej pisał Wilhelm. Dla mnie postrzeganie sałatki z McDonald'a jako smalcu z chemią to duża przesada. Od pewnego czasu czytając dział Odżywianie można dojść do wniosku, że w zasadzie absolutnie wszystko jest szkodliwe, łącznie z wodą :)


Pozdrawiam i zdrowia życzę:)