Moja matulka kiedys tylko nagadala sie ze pracuje i wydaje pieniadze na jakies pasze "pałer pudry "

, ale relax bo skonczylem z piciem i zajalem sie wlasna sylwetka.
Najlepsza akcja byla niedawno.
Jestem na zaocznej magisterce i soboty, niedziele siedze w budzie.
W piatek wieczorem nie chcialo mi sie jesc wiec walnalem sobie sp80.
Logiczne ze nie chcialo mi sie go myc, wiec resztki zostaly na dnie.
W sobote i w niedziele jadlem u koobity i nie wracalem do domu.
w sobote przychodzi do domu znajoma sprzataci standardowo przesuwa moje puchy spod biurka.
Traf chcial ze polozyla
szejkera na kaloryferze.
Wracam w niedziele wieczorem na chate, stary z tekstem do mnie ze zajezdza w pokoju jak nie wiem co.
Wchodze, patrze a szejker lezy gdzie lezy
Otworzylem go i bełt
Teraz ojciec co sie z kims spotka to mowi ze jem smierdzacy proszek dla swin
