Nie jestem nawiedzonym mistykiem, zapalającym kadzidełka przed portretem M.Ueshiby. Dla mnie (jak i dla dużej części "Tradycyjnych") sztuki walki to coś więcej niż umiejętność prania po ryjach-ale nie dorabiamy do tego "chorej ideologii". Dla adeptów styli nowoczesnych-sztuki walki to tylko i wyłącznie zbiór technik, metod i zasad walki. Cóż, wydaje mi się, że w porządku jest podejście typu "żyj i daj żyć". Nie uznaję adeptów MMA za bandę bezmózgich troglodytów-jednocześnie mając cichą nadzieję, że oni w odpowiedzi nie uznają mnie za "nawiedzonego".
Nie tak dawno jeszcze sądziłem, że dany styl wyrabia pewne spojrzenie. Dziś moja opinia uległa pewnej zmianie-to konkretne style przyciągają ludzi o danej psychice. Potem po prostu ujmują ich wewnętrzne potrzeby w klamrę zasad i filozofii.
Teraz szybki przegląd, bo nie ma siły się rozpisywać:
Z DRUGIEJ STRONI CI SAMI LUDZIE KTÓRZY głoszą teorie o walce, tradycji sztuk walki (!!!) - zaczynają opowiadać o super realnej walce ulicznej bez żadnych reguł, gdzie ich styl się sprawdzi!
Do mnie pijesz? Owszem, spotkałem głoszących takie tezy adeptów Aikido-ale w większości mieli po 14-16 lat. Dzieciaki opowiadają bzdury-jak to dzieciaki. Uogólnianie tego na wszystkich adeptów danego stylu jest bez sensu (wybacz-ale spotkałem chyba trochę więcej Aikidoka niż Ty i, z całym szacunkiem, w tym przypadku przedkładam swoją opinię nad Twoją).
to samo zaawansowani praktycy BJJ/KICKA/THAIBOXINGU. To są prawdziwi wojownicy. I wcale nie są to osoby agresywne - wręcz przeciwnie. Mają duużo treningów, bardzo ciężkich - nie starcza im czasu i siły na awantury.
Niektórym starcza siły na gwałty...cóż, nie ma to ja sprowadzić kobietę do parteru, prawda?
Cavior oczywiscie, ze jego wypowiedzi nijak sie maja do ducha budo, ale to wlasnie o jego wypowiedziach tu dyskutujemy i do nich sie odnosimy.
Ja odniosłem się tylko do filozofii sztuk walki-gdyż duża część osób nie do końca zorientowanych próbuje stworzyć wrażenie, że wszyscy, którzy widzą w sztukach walki coś więcej-są podobni do pana K. Taka opinia, moim zdaniem, jest krzywdząca.
Panem Kubackim, według mnie, kieruje czysta zawiść. Finito. Co tu jest do rozważania?
Ja nie twierdze, ze filozofia w sztukach walki jest zla, tylko z pewnoscia zly jest jej d****ny i plytki odlam zaprezentowany przez pana K.
I tu zgadzamy się w stu procentach. Więc skąd dyskusja?
Osobiscie nie rozumiem mimo wszystko osob, twierdzacych, ze filozofia w sztukach walki jest wazniejsza od samej sztuki. Bo wedlug mnie, ma ona prowadzic do doskonalenia sie w tym co sie robi.
Filozofia nie wyklucza dążenia do perfekcji. Przynajmniej-według mnie.
Wszelkie trąbienie o ww. koncepcjach to po prostu bełkot, pożywka dla żądnych pseudo-mistycznych uniesień początkujących adeptów SW. Nie ma to nic wspólnego z samą "sztuką walki".
Widzisz, Kilbian-po takim wstępie odechciewa się dalej czytać. Ale-czytałem dalej.
Zresztą...spójrzmy na samą nazwę "sztuka walki" i rozważmy jej etymologię
Rozważasz polskie tłumaczenie, angielskiej nazwy na (głównie) wschodnie
style walki. Nie uważasz, że najlepiej zacząć u źródła? Termin "Budo" wydawałby się lepszy, nie sądzisz?
Jednakże zaznaczam, że tą doskonałością nie są brednie o "harmonii z kosmosem", "energii chi", itd. lecz efektywność w walce, skuteczność.
Jedno drugiego nie wyklucza. Odsyłam, chociażby, do historii wczesnego Aikido.
a moze po proste cie zle zrozumialem? (pawelek770)
Lekkie nieporozumienie. Dla mnie zawsze największym wrogiem były własne wady. Stawienie czoła zawiści, nienawiści, słabości-były dla mnie ważniejsze(i trudniejsze), niż sama technika walki.
Tutaj dywaguje o pseudofilozofii, rozwoju duchowym - a chwilę później o "BADANIACH" (ŹRÓDŁO?!) które rzekomo dowodzą negatywnego wpływu obrazu na młodego widza.
Po raz kolejny powtarzam-wypowiedzi p.Kubackiego nie pokrywają się z moim spojrzeniem na Budo.
Nie jest moim celem ubliżanie nikomu. Odkąd trafiłem na sfd sporo się nauczyłem-ale i oduczyłem. Dziś wychodzę z założenia, że w kwestiach technicznych-mógłbym się sporo nauczyć od adeptów kontaktowych styli. Całkiem możliwe, że i oni mogliby jeden czy drugi aikidocki "trick" wprowadzić z powodzeniem do swojego arsenału. Budo to otwarcie się na drugiego człowieka, a nie tylko umiejętność pokonania go.