Nasuwa mi się jedynie na myśl sparafrazowanie cytatu: co Tu kurva jesteś, jakiś Robokop?
Nikyo zwykle wejdzie na każdego-chyba, że masz kości z gumy-albo ważysz 200 kg i masz taki obwód nadgarstka jak większość ludzi-obwód uda. Tym bardziej, że nikyo da się założyć na kilka sposobów-i nie z każdego da się uciec ściągając dłoń do przedramienia.
Choć naturalnie-trzeba to zrobić szybko i wprawnie-albo człowiek naraża się na niemiłą niespodziankę. Jeśli ktoś będzie próbował użyć dźwigni a stanie w zasięgu drugiej ręki przeciwnika-to dostanie strzała w dziób, zanim się zorientuje.
Co do realności techniki-praktycznie każda technika może być użyteczna, trzeba tylko wiedzieć jak i kiedy jej użyć. A nikyo/sankyo są naturalną kontynuacją hiji kime osae-czyli dźwigni całkiem użytecznej (korzystają z niej Judocy-i nawet na olimpiadzie wygrywają walki za jej pomocą-choć u nich nazywa się ona inaczej. Chodzi mi o dźwignię stójkową na
przeprost łokcia, Jodan ratuj

).