nawet nie to... postaw combatowca naprzeciw zapasnika czy kickboksera. i niech każdy walczy po swojemu. pouczajace doswiadczenie. pamie tam jak Z.Sycowi z PASW jakiś kolo z jego organizaji żalił się, ze po paru latach ćwiczen dostał oklep od kickboksera z mniejszym stażem. odpowiedź była, cytuaję: "Bo ty ćwiczysz combat nie walkę."
i już prof. Kano udowodnił, ze combatowe podejscie do treningu mozna sobie o kant potłuc. i na tym proponowałbym zakończyć temat walk miedzystylowych.
z przedstawionych opcji wybrałbym wyświechtaną kombinację bokserską: unik rotacyjny i kontra sierpem w brzuch. a w ciasnocie - szybka garda i jakas tam kontra. za moich przekrojowych czasów gdy widziałem że ktoś leci na mnie z daleka z pieściami, dobrze wchodził mi szybki frontkick na brzuch - poezja, jak kolo leciał hen, daleko, na plecy.
nie musisz mnie uczyc jak sie zachowywac na baletach - gadasz ze starym wyga
cóz, jesteś tu nowy, więc wypadałoby sie przedstawić.
Zmieniony przez - Jodan w dniu 2006-03-08 21:39:58
i już prof. Kano udowodnił, ze combatowe podejscie do treningu mozna sobie o kant potłuc. i na tym proponowałbym zakończyć temat walk miedzystylowych.
z przedstawionych opcji wybrałbym wyświechtaną kombinację bokserską: unik rotacyjny i kontra sierpem w brzuch. a w ciasnocie - szybka garda i jakas tam kontra. za moich przekrojowych czasów gdy widziałem że ktoś leci na mnie z daleka z pieściami, dobrze wchodził mi szybki frontkick na brzuch - poezja, jak kolo leciał hen, daleko, na plecy.
nie musisz mnie uczyc jak sie zachowywac na baletach - gadasz ze starym wyga
cóz, jesteś tu nowy, więc wypadałoby sie przedstawić.
Zmieniony przez - Jodan w dniu 2006-03-08 21:39:58
.
