Odżywka białkowa to jeden z najbardziej popularnych suplementów diety wśród osób aktywnych fizycznie, których celem jest poprawa jakości sylwetki. Niestety w czasach kiedy to reklama odgrywa znaczną rolę w tym, co kupimy, często sugerując się nią, nie do końca wybieramy produkt najlepszy jakościowo lub odpowiedni dla naszego organizmu. Na co więc warto zwrócić uwagę przy zakupie odżywki białkowej? Jest kilka istotnych rzeczy, które warto wziąć pod uwagę. Postaram się przybliżyć Wam te najważniejsze.

Skład

Pierwsze, na co z reguły konsument zwraca uwagę, to skład produktu. Niestety często nawet osoby doświadczone wpadają w sidła producentów, którzy starają się ukryć te składniki, o których nie chcą, aby klient się dowiedział.

Bez wątpienia słusznie jest zacząć od ilości procentowej białka w produkcie. Co do tego nikt nie ma wątpliwości i dość łatwo domyślić się, że będzie to pierwsza istotna uwaga.

Frakcje białek

Kupując odżywkę białkową, zależy nam na tym, żeby nie tylko miała wysoką zawartość białka, ale również żeby to białko było dobrej jakości. Pod tym względem warto zwracać uwagę na to, aby włączać do swojej diety białko serwatkowe. Od najlepszych jakościowo hydrolizatów, izolatów, do tańszych, ale równie wartych uwagi koncentratów.

Na pewno większość z Was pamięta hasła reklamowe mówiące o tym, że przed snem należy wypić odżywkę białkową opartą na kazeinie, jako białku wolnowchłanialnym, po to, aby przez 8 godzin snu powoli dostarczane były aminokwasy do naszych mięśni. Pozwoli to na uniknięcie katabolizmu. To właśnie to często występujące w opisach produktów słowo wzbudza w nas obawy przed nocnymi stratami mięśni, jeżeli tylko nie wypijemy przed snem kazeiny.

Zdecydowanie nie powinniśmy się obawiać nocnego katabolizmu i objadać się przed snem twarogiem lub pić odżywkę opartą o kazeinie. Białko to zawiera znaczne ilości alergenów, które nie służą sporej części osób, powodując różnego rodzaju stany zapalne, np. skóry. Uzupełniając białko wieczorem jestem skłonny stwierdzić, iż lepszym rozwiązaniem będzie to oparte na białku serwatkowym.

Załóżmy jednak, że są osoby uważające inaczej i mimo wszystko chcą one pod koniec dnia uzupełniać ewentualne braki białka w diecie kazeiną. W takiej sytuacji należy zwrócić uwagę, jaka kazeina obecna jest w odżywce, którą kupujemy. Pod względem jakości najlepsza będzie kazeina micelarna. Niestety również najdroższa. Unikać polecam różnego rodzaju kazeinianów: wapnia, sodu, potasu.

Nie ulega również wątpliwości, że frakcje białek roślinnych, takie jak: sojowe, pszeniczne, grochu, ziemniaka, ryżowe czy konopne, pod względem jakości (czasami również ceny) będą gorszym wyborem od białka serwatkowego. Przeznaczone są one dla osób, które z różnych względów nie mogą spożywać białka serwatkowego.

Co więc z inną frakcją białka zwierzęcego, mianowicie białkiem wołowym? Wydawać by się mogło, że wołowina jest najlepszym źródłem białka. Niestety niekoniecznie pod podstacią białka wołowego. Wystarczy porównać profile aminokwasowe wołowiny i hydrolizatem białka wołowego. W tym drugim uwagę naszą zwrócić powinny dziwnie wysokie wartości aminokwasów: proliny, hydroksyproliny i glicyny, które nie występują w takich ilościach w wołowinie. Aminokwasy te są głównymi, występującymi w białku kolagenowym. Kolagen z kolei jest budulcem ścięgien, więzadeł czy skóry. Niestety w produkcie tym nie znajdziemy białka z mięsa wołowego a z jego odpadów. Dlatego też wiele osób po spożyciu ich skarży się na wzdęcia i gazy.

Dodatki podbijające ilość białka

Niestety nie tylko wspomniana wcześniej woda bywa środkiem do tego, aby klient kupił produkt, który wydaje mu się, że ma więcej białka niż inny. Jest kilka substancji, które używane zgodnie z prawem, sztucznie podbijają ilość białka w odżywce.

Z reguły są to aminokwasy, takie jak: kreatyna, tauryna i glicyna. Wydawać by się mogło, że dodatkowe aminokwasy w produkcie to wręcz plus. Szczególnie dodatek kreatyny. Niestety tak nie jest. Wynika to z tego, że zgodnie z prawem ilości białka w produktach żywnościowych podawana jest według wyliczeń metodą Kjeldahla. W skrócie polega ona na oznaczeniu ilości azotu występującego w badanym produkcie. Azot ten następnie przelicza się na ilość białka. W ten sposób dodatek tanich aminokwasów zmniejsza cenę i zwiększa ilość białka. Otrzymujemy produkt, który powinien mieć go około 70%. Jednak po odliczeniu tych trzech aminokwasów (tauryna i kreatyna nie występują naturalnie w białku serwatkowym, glicyna w śladowych ilościach) możemy otrzymać produkt zawierający 50%. Osobiście spotkałem się z takimi przypadkami.

Dość ciekawą zagrywką niektórych producentów jest dodatek peptydu glutaminy, który w składzie brzmi profesjonalnie. W rzeczywistości jednak jest to białko pszeniczne – gluten. Myślę, że o jego jakości nie trzeba pisać.

Zastanawialiście się, w jakim celu niektórzy producenci dodają do swoich białek enzymy trawienne, np. laktazę? Po to, aby trawiła białko? Niekoniecznie. Enzym ten trawi laktozę. Dodatek jego budzi więc pewien niepokój i wątpliwości, czy aby ilość obecnej w odżywce laktozy nie jest wyższa niż nam się wydaje, a dodatek enzymu ma pomóc w uniknięciu problemów trawiennych.

Doświadczenie i własne odczucia

Wraz z testowaniem różnego rodzaju odżywek białkowych jesteśmy w stanie stwierdzić, jak produkt danego producenta wpływa na nasz układ trawienny. Bywają sytuacje, że według składu produktu nie ma w nim nic, co mogłoby powodować problemy trawienne. Jednak po jego wypiciu odczuwamy ciężkość na żołądku, wzdęcia i gazy. Kierując się reakcją organizmu, warto dobierać te firmy, na których produkty reagujemy bezproblemowo.

Podsumowanie

Istotnym wnioskiem, który warto wyciągnąć z tego artykułu, jest to, aby ze zrozumieniem czytać etykiety odżywek białkowych i unikać produktów firm, które próbują wcisnąć nam coś tajemniczo ukrytego w składzie. Warto również kierować się wynikami niezależnych badań odnośnie składu odżywki białkowej. Producenci, którzy nie mają nic do ukrycia wrzucają badania każdej partii na swoje strony lub fora.

Komentarze (0)