SFD - po prostu najlepsze ceny! RABATY DO 90%
SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne Forum

nocnej furii zapiski treningowe - back on track

temat działu:

Ladies SFD

słowa kluczowe: , , , , ,

Ilość wyświetleń tematu: 56707

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 537 Napisanych postów 15855 Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 256574
nocna_furia
dzięki wielkie Antoś za wyjaśnienie.

nie chcę drążyć jak głupia, bo dobra - wrzucanie nadmiaru pierdół - gdy technika nie teges - ok, bo koncentrujemy się na podstawowych ćwiczeniach - to tez ok i jasne jak słońce. i machanie np. w wiośle małym ciężarem - bez sensu też, absolutna zgoda. ale jeszcze jedna rzecz mi nie daje spokoju - w zasadzie ostatnia, żeby se to poskładać w logiczną całość - bo próbuję sobie to przeanalizować na własnej osobie.

ćwiczenia podstawowe były zawsze, serii dużo (bez gryfu), pierdół mało - i to było tak, że w każdym ćwiczeniu do pewnego pułapu ok (w zasadzie od roku), machanie (do 10 powt) - a później w zasadzie od razu poziom i schody trudne do przeskocznia, np. wiosło techniczne (tak mi się wydaje) do 15 kg ok, sztangielki na skosie do 12,5 ok, siady do 50 kg w miarę ok, a później - co mi ostatni miesiąc uświadomił - gdy próbowałam wleźć na sztangielki 15 kg w wyciskaniu na skosie, wiosło 20+ i siady powiedzmy 55+ to choćbym trening i obciążenia powtarzała 3 tydzień z rzędu - co cinżko z progresem już było. to co wychodziło na więcej było wystękane i z trudnością. Czy to Twoim zdaniem tylko po prostu efekt lipnej techniki był?

jak mówię, nie chcę drążyć, ale z ciekawości chciałabym wiedzieć, co mogło być przyczyną tej niemocy i plateau, czy technika tylko.

***
dziś drugi trening naprawczo-doskonalący z trenerem (opis subiektywnych odczuć)

dziś była praca nad techniką siadu w dalszym ciągu. filmów nie mam bo trener nie nagrywał.

siady tylne na małym ciężarze (20-30 kg) w kilku seriach po 5 powt. z tempem w fazie ekscentrycznej odliczanej do 4 i w miarę szybkiej fazie pozytywnej. chyba poczułam dopiero co ma znaczyć i na czym polegać prawdziwe rozpychanie kolan nigdy tak nie robiłam jak należy - tym samym to o czym pisała Teti potwierdziło się. no i to co Teti też sugerowala - zostało też zaproponowane i wykonane przy nadzorze trenera - rolowanie czwórek i pokazał mi też tzw. rozciąganie kanapowe na rozciągnięcie czwórek i mięśnia biodrowego (chyba z tym ostatnim nic nie pokopałam).

było parę ćwiczeń stabilizacyjnych - jak side planki czy naprzemiennostrone unoszenie w klęku noga prawa/ręka lewa z pauzą i odwrotnie z pauzą. to jak i później wykonywane wykroki cc i split squat pokazały - że lewy poślad jest silniejszy niz prawy -i że zarówno w wykrokach chodzonych jak i split sqiacie - to prawe kolano ucieka mi do środka.

były też ćwiczenia służące "rozciągnięciu" do siadów - przywodzieli ( tzw. zabka), czy aktywizacji poslada, przy side lying clam (i odpowiednik tegoż na siedząco) sie okazało, ze do tej pory nie robiłam tego jak najeży.

ostatnie ćwiczenie - prosty przysiad ze sztangielką, który wymaga prostego tułowia i mobilności w kostce, pokazał, że mnie łamie jak jestem na dole.

**

jakieś lampki mi się we łbie powoli zapalają, jakieś szufladki otwierają.

po treningu zrobiłam już dla siebie parę serii lipnego podciągania i serię siadów na ciężarze 50+, próbując odzwierciedlić to czego się dziś i w ostatni piątek dowiedziałam. ale nogi już zmęczone były i nie za mocno poszło.



Hm, jeśli chodzi o moje zdanie i podejście : DRĄŻ JAK NAJWIĘCEJ ! Tylko w ten sposób możesz sobie poukładać niektóre rzeczy w głowie, analizować, dopełniać informacje
Problem z ćwiczeniami jest taki, że nie lubią zastojów. Wiem, może wyda Ci się to głupie, ale ciało i organizm adaptuje się w mig - na początku fajnie progresujesz, masz extra technikę - idzie to wszystko przyjemnie, ale potem dopada Cię zastój a Ty wciąż robisz to samo oczekując innych efektów. I w tym stanie trwasz.
Jak trenuje z Paniami zawsze staram się im wtłaczać, że organizm mimo, że z nazwy męski to jest KOBIETĄ - lubi zmiany, lubi zaskakiwanie jednocześnie lubi poczucie stabilności i teraz żeby przenieść to na ćwiczenia :
Przysiady - to jest Twoje poczucie stabilności absolutna podstawa, ale coś się zatrzymało, coś nie bangla, coś się wypaliło - trzeba zaskoczyć ciało...
Jak robiłaś 10 ruchów - zrób 30, na mniejszym ciężarze, ale wejdź po prostu w inny zakres, może po siadach będziesz potrzebowała dodać skoki z głębokiego przysiadu albo w ogóle siady zrobić na ostatnim miejscu w tej sesji treningowej.
Ze swojego doświadczenia powiem : długo stałem na śmiesznym ciężarze 150kg w siadach i robiłem jakieś plany 5x5 itp....stwierdziłem pieprzę to i idę na całość. Kilka tygodni na zakresach rzędu 20-30, doszedłem do 180x20....to chyba mówi samo za siebie. Ciało non stop musi dostać jakiegoś kopa.
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 460 Napisanych postów 1592 Wiek 38 lat Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 229519
I super że masz ogarniętego trenera z którym możesz popracować twarzą w twarz.

Efekty takiej korekty na pewno szybko się pokażą.
...
Napisał(a)
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 13841 Napisanych postów 23364 Wiek 56 lat Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 636622
Zazdraszczam trenera. Na takiego jednego do siadów też się czaję...

Furia - będzie dobrze. Na kumatą i zmotywowana trafiło:)
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 11179 Napisanych postów 52127 Wiek 33 lat Na forum 26 lat Przeczytanych tematów 57816
dzięki Antoś za odpowiedź. po przejściu mojego "okresu naprawczo-doskonalącego" wykorzystam na pewno to co proponujesz - tym razem mam nadzieję, że już wreszcie umiejętniej niż dotychczas uda mi się połączyć wszystkie elementy "układanki" - czyli (mam nadzieję że już lepszą) technikę, większą ilość serii (jak dotychczas) i trochę nowości (tu w postaci tej niebagatelnej ilości serii na koniec w posztaci 20-30 ruchów). taki jest plan działania przynajmniej, który się w mojej głowie rysuje.

Teapot - szybko czy nieszybko - grunt że kierunek rejsu jest ustalony pi razy oko.

Paatik - zmotywowaną - tak :) a czy kumatą - to wyjdzie w praniu.

***

12/09 - wczorajszy kolejny trening naprawczo-doskonalący

ostatni jego opis zakończyłam zdaniem: po treningu zrobiłam już dla siebie parę serii lipnego podciągania.
i jakie się ono prawdziwe okazało. bo chyba trener to widział, bo zaczął zdaniem, że się chyba wczoraj podciągałam.
praca rozpoczęła się od drążka. od totalnych podstaw - pozycji wiszenia, negatywów. a nie...jeszcze bardziej podstawowo - zaczęło się od pozycji "hollow body" na podłodze, która miała być też pozycją wyjściową do podciągania. tego u mnie zabrakło dotychczas, podobnie jak właściwej pracy łopatkami. to wszystko sprawiło, że moja i tak mikra do tej pory ilość podciągnięć drastycznie jeszcze poleciała w dół.
w negatywach zaś się okazało - że mimo, że kontrolowane opuszczanie zawsze się starałam żeby powolne było - to umknął mi fakt, że ostatnia końcowa faza opuszczania ma tez kluczowe znaczenie - i że tam też wypadałoby ten ruch spowolnić jeszcze maksymalnie.

Kolejne ćwiczenia jakie poleciały to:
wyciskanie kettla nad głowę - tu wyszło w praniu jeszcze bardziej to (zdawałam sobie sprawę z tego już wcześniej ale nie aż tak), że moja lewa ręka jest dużo słabsza jest. bo samemu mogłam tą słąbość "zniwelować" - po prostu zarzucając ciężar lub pomagając sobie bujnięciem czy jakimś przyruchem. a gdy przyszło do kontrolowanej pracy żeby ciągnąć tylko tym to ma ciągnąć - wyszło, że jak prawą ręką mogę zrobić określony ciężar na 6-8 ruchów, tak w lewej po 4 ruchach możliwości czystego wykonania się wyczerpywały.

ściąganie drążka do klatki w szerokim rozstawie rąk - niby filozofii nie ma. a jednak jest. wylazło, że - nie wiem jak to umiejętnie napisać - brakło jakby odpowiedniego akcentu w pracy łopatek znów - ich ruchu góra dół. i znowu się okazało, że do tej pory - za dużo szarpania było.

Facepulle - czasem przeze mnie do tej pory tylko robione, głównie w wersji stojącej - standardowa na tył barku i taka jakby bardziej "udziwniona" na rotatory. Tu była na razie koncentracja na pierwszej wersji - tutaj nawet dużych zastrzeżeń, z wyjątkiem mocniejszego kierowania "na twarz" nie było.

i na zakończenie - spięcia brzucha - który też jak się okazało - mógłby być mocniejszy. bo wyszło, że zdarza mi się często - co też mi umknęło do tej pory i nie zwracałam nigdy na to uwagi - odrywać odcinek lędzwiowy od podłogi.

Dziś DNT, kolejna naprawa - jutro.
2
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 11179 Napisanych postów 52127 Wiek 33 lat Na forum 26 lat Przeczytanych tematów 57816
14/09 - DT

na pierwszy ogień poszły:
doskonalenie techniki MC, poprzedzonego aktywizacją dwójek i grzbietu - wczoraj weszliśmy na ciężar rzędu 50-60 kg. wyszło ze 6-7 serii po 5 powt. koncentracja na powolności ruchu - powolnym podnoszeniu/opuszczaniu ale w miarę szybkim podrywaniu sztangi z dołu tak żeby nie tracić napięcia w grzbiecie. i tak ciągle robię za szybko ale jest trochę lepiej. ciagle mi umyka pozycja głowy - którą uparcie zadzieram. zamiast rękawiczek była magnezja.

rumuński martwy ze sztangielkami - w zasadzie zastrzeżeń większych nie było. tylko głowę jak w klasyku zadzieram.

uginanie podudzi leżąc na maszynie (na dwójki) - ale takiej z dwoma wałkami (każda stopa zaczepiana osobno) - że można uginać jednocześnie lub naprzemiennie. przy uginaniu jednoczesnym znów wyszła większa słabość prawej nogi - która nie nadążała za lewą.

Przesiadka na inną maszynę - też do uginania (na dwójki) - ale już taką tylko z mozliwością uginania unilateralnego - te same uginania wykonywane były z dwusekundowym dopięciem w fazie koncentrycznej - i znów jednakowy ciężar dla obu nóg - lewą była możliwość wykonania pełnych 10 ruchów z dopięciem, prawą - niestety nie dało się wykonać tak idealnie.

ostatnie ćw. typowo izometryczne - na takiej maszynie ni pies ni wydra - jakby połączenie krzesła rzymskiego i ghr - znaczy nogi się blokuje jak w ghr (i są poziomo do podłoża ale zurawia zrobić się na tym nie da) a skłony da się robić jak na rzymskiej (czyli przy skłonach się leci jakby "na pysk") - ale skłonów nie było tylko kilka serii 30 sekundowych "zawiśnięć" (planków) w poziomie z talerzem na plecach i spiętym pośladem, który dobrze czuć w takiej pozycji.
cosik jakby w podobie ta maszyna: https://web.gymwatch.com/en/exercise/detail/name/Glute-Ham-Raise-(Bodyweight,-Arms-Crossed)






Zmieniony przez - nocna_furia w dniu 2018-09-15 11:58:30
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 11179 Napisanych postów 52127 Wiek 33 lat Na forum 26 lat Przeczytanych tematów 57816
odczucia po ostatnim treningu - masakryczne zakwasy tyłu uda przez kilka (3) dni.

18/09

doskonalenie techniki siadu cd. najpierw na małym ciężarze znów - 25 kg z pauzą i tempem. parę serii. później 35 kg + guma. wyżebrałam wejście na większy ciężar - 45 i 50 kg bez gumy i bez wolnego tempa. poszło. wszystkie podejścia były poprzedzone długimi aktywizacjami - przywodzicieli, bolało (chyba z 10 minut), czwórek, dupy. ale nic na siłę.
były też jako aktywizacja monster walki w praktyce - o czym już Teti wspominała - i właśnie w praktyce zaczaiłam czym się różni wyłażenie z kolana a z biodra - i żeby noga dostawna nie łamała się do środka.

później split squat w oparciu nogi wykrocznej o skrzynię (ciężar 2x6 kg), serii kilka - tu przede wszystkim praca nad techniką - żeby noga wykroczna nie uciekała do środka i pięta nogi zakrocznej szła "niejako" do zewnątrz, ale bez przekrzywiania. niuanse, które zmieniają perspektywę postrzegania przeze mnie różnych rzeczy.

na koniec brzuch - plank na wyprostowanych łapach, gdzie core jest wyżej czyli - parę serii 30 s. starczyło.

później już - po treningu - nadgorliwie doczepiłam się drążka, żeby go potłuc trochę na zapas. niepotrzebnie, co mi uświadomiono, bo drążek będzie z kolei jutro.
3
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 11179 Napisanych postów 52127 Wiek 33 lat Na forum 26 lat Przeczytanych tematów 57816
19/09 - DT

jak napomknełam wczoraj miał być drążek. i był. ale cudów performensowych nie było. początek - zwisy aktywne i bierne. później marne pojedyncze podejścia podchwytem, kilka serii w zwolnionym tempie opuszczania. słabo poszło. i negatywy - znów w ostatniej ostatniutkiej fazie po powolnym tempie opuszczania (odliczanym do 5 nad i później z drążkiem pod głową) - spadam jak kloc w końcowych seriach, nawet po długawych przerwach. z gum jako uzupełnienie rezygnuję tutaj zupełnie.

później dipy - debiut. of kors same negatywy, z fazą opuszczania odliczaną do 5. ostatnie odliczenie na 5, czyli ostatnia faza (najniżej) uginania - podobnie jak w negatywach w podciąganiu - jak kloc w dół. na samym dole brakuje kontroli.

wyciąg górny - podchwyt - parę serii chyba 30 kg - czaję pracę łopatek more or less. bez szarpania. w ostatnich powtórzeniach i seriach i powt. jest chęć wspomagania się szarpaniem i czymkolwiek byle ciągnąć.

wyciskanie sztangielki jednorącz stojąc w uchwycie młotka - praca zaczyna się od słabszej strony, w moim przypadku lewej ręki. to co lewa wymęczy, prawa wykona bez problemu.

fejspulle też były. tradycyjne. 20 kg, parę serii.

i ostatnie ćwiczenie - nowość - a ja się trzęsę zawsze ze szczęścia na nowości i tego nie zmienię niestety - takiego uginania na biceps żem jeszcze nie znała. na łąweczce skośnej do pełnego wyprostu ramienia. załaduje się tu mniej niż na standardowym uginaniu a dla utrudnienia można jeszcze -jakby to opisać-"rozrolować z uścisku sztangielkę". cinżkie to tyło. finito.
1
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 11179 Napisanych postów 52127 Wiek 33 lat Na forum 26 lat Przeczytanych tematów 57816
21/09 - DT

po pierwszym zakręceniu nowymi treningami "pod okiem" jestem w stanie wreszcie zaobserwować regularność/powtarzalność w wykonywanych treningach, notując z pamięci obciążenie i ilość wykonanych serii.

1. MC klasyk + guma 40/40/50/60/65/65 x5 powt.

dziś urozmaiceniem do MC była guma zaczepiona między sztangą a rackiem. nie ma tragedii, nawet usłyszałam że jest nieźle. łba staram się pilnować coraz bardziej, sztagę staram się jakby przełąmywać, raz puściło mi napięcie w ledzwiowym i serię spaliłam ale dokonczyłam (ale nie można tego utożsamiać z kotem w mc). wypychać klatę, cięzar na pięty. koordynacja wszystkeigo to dla mnie wyzwanie trochę jeszcze - bo o ile teoria - jasna jak słońce - to stare przyzwyczajenia czasem się jeszcze budzą.
Do martwego kupa mobilizacji przed - na dwójki, poślad i grzbiet.

2. Rumuński martwy ze sztangielkami 4x10

15/15/15/15 (waga sztangielki)

ruchy powolne, wąski rozstaw stóp. w zasadzie zastrzerzeń nie było.

3. Uginanie na dwójki na maszynie 4x10

poszło dużo lepiej niż tydz. temu. wszystkie serie wykonane z progresją ciężaru, większą niż tydz. temu. ciężaru nie ogarnełam jaki był.

4. Brzuch - ten wiszący plank na maszynie ni pies ni wydra (o której pisałam wcześniej) ze spięciem poślada 5x30s.

+ parę praktycznych hintów jakie dostałam, a z jakich nie zdawałam sobie sprawy nawet (więc dla mnie to jest poniekąd odkrywanie Ameryki), cholera, gdybym wiedziała wcześniej..:
- różnice w sztandze dwu- i trójbojowej i crossfitowej (o fi i miękkość chodzi) - dla mnie one na pałę jednakowe były
- praktyczna demonstracja wiązania pasków - że na kciuk niejako mają iść przy pierwszym oplątaniu
- jak dokładnie chwyt zamkowy ma lecieć, bo to co widziałam a co stosowałam to parodia :)

bo tak, chwyt mam słaby czasem w lewej ręce. i puszcza on szybciej niż w prawej co w rumunie w ostatniej serii wyłazi w ostatnich powtórzeniach. toteż wg swojej pokrętnej logiki próbowałam wyżebrać w rumunie większy ciężar + paski za to - ale odbiłam się o ścianę tym razem.

trening bardzo edukacyjny dla mnie i udany. spodziewam się zakwasu dużego z kumulacją w niedzielę.
2
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 537 Napisanych postów 15855 Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 256574
o !
jak już robisz na zamek to dobra metoda wzmacniająca chwyt
zatrzymać sztangę pod kolanem i trzymać na czas - 2 serie 2x w tyg wystarczą dla dużej poprawy
inny, też dobry sprawdzony : podciąganie na szmacie - zwinięty ręcznik, pas karate/judo etc a jak nie podciąganie to nawet samo izometryczne wiszenie w połowie ruchu podciągania

Dobrze, dobrze !
dobry kierunek widze Twoich treningów !
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 200 Napisanych postów 685 Wiek 7 lat Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 25575
Żądam filmików! :)
Potrzebujesz szybkiej i rzetelnej porady z zakresu treningu, dietetyki i suplementacji? Skorzystaj z porad naszych ekspertów!
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Trening siłowy, a chory kręgosłup

Następny temat

Makro na masie

electro
Polecane artykuły