Witam
Kilka lat temu byłem jednym z najbardziej aktywnych użytkowników w tym dziale. Być może z kolejnymi wpisami część z was zorientuje się kto siedzi po drugiej stronie. Jednak nie o tym ma być ten temat. Chciałbym by był dla mnie motywacją do wielkiego powrotu do treningów po kilku latach problemów ze zdrowiem i motywacją.
Czas na kilka zdań o sobie. Kiedy byłem małym dzieckiem pierwszy raz dane mi było ubrać judogę. Choć na początku ten sport mnie odpychał, po jakimś czasie szczerze pokochałem treningi na macie. Były lata chude, po których przyszło mnóstwo sukcesów, na niskim, ale też stosunkowo wysokim szczeblu. Kiedy tuż przed osiemnastymi urodzinami wiedziałem już, że będę chciał zajmować się tym zawodowo przytrafiła mi się dosyć poważna choroba. Mniejsza o szczegóły. Wystarczy jeżeli napiszę, że po pół roku walki dotychczasowe ubrania stały się o dwa rozmiary za małe, a znajomi nie mogli mnie rozpoznać. Gdy po mniej więcej roku stało się znośnie podjąłem pierwsze próby powrotu, najpierw na siłownię. Były to próby nieudane, ponieważ za każdym razem choroba wracała. Bawiłem się tak z nią w kotka i myszkę przez ponad rok. Dziś, kiedy znalazłem ogromną motywację mam zamiar pokazać zarazie gdzie jej miejsce.
Jeżeli chodzi o dietę to nie mogę mieć planu którego będę się sztywno trzymać. Nie mam pojęcia jak mój organizm zareaguje na poszczególne jej składniki. Główne założenia są takie, aby jeść więcej i zdrowiej, nie chciałbym również popadać w monotonię jedząc tylko ryż z mięsem. Jeżeli wszystko będzie przebiegać po mojej myśli to może z biegiem czasu ułożę plan żywieniowy, którym będę mógł się podzielić.
Trening przez pierwsze kilka tygodni opierać się będzie na kilku złożonych ćwiczeniach takich jak wyciskanie sztangi, przysiady ze sztangą, wiosłowanie/podciąganie i martwy ciąg. Wiem, że to mało, ale uważam, że w tym momencie moje ciało znajduje się w takim stanie, iż nawet taki podstawowy bodziec będzie w stanie dosyć mocno ruszyć je do przodu. Gdy zobaczę stagnację zastanowię się co dalej.
Właściwie to tyle. Mam za sobą pierwszy trening. Łatwo nie było, ledwo chodzę na nogach. Właściwy początek tematu będzie mieć miejsce w środę przy okazji kolejnego treningu.
Pozdrawiam :)
Kilka lat temu byłem jednym z najbardziej aktywnych użytkowników w tym dziale. Być może z kolejnymi wpisami część z was zorientuje się kto siedzi po drugiej stronie. Jednak nie o tym ma być ten temat. Chciałbym by był dla mnie motywacją do wielkiego powrotu do treningów po kilku latach problemów ze zdrowiem i motywacją.
Czas na kilka zdań o sobie. Kiedy byłem małym dzieckiem pierwszy raz dane mi było ubrać judogę. Choć na początku ten sport mnie odpychał, po jakimś czasie szczerze pokochałem treningi na macie. Były lata chude, po których przyszło mnóstwo sukcesów, na niskim, ale też stosunkowo wysokim szczeblu. Kiedy tuż przed osiemnastymi urodzinami wiedziałem już, że będę chciał zajmować się tym zawodowo przytrafiła mi się dosyć poważna choroba. Mniejsza o szczegóły. Wystarczy jeżeli napiszę, że po pół roku walki dotychczasowe ubrania stały się o dwa rozmiary za małe, a znajomi nie mogli mnie rozpoznać. Gdy po mniej więcej roku stało się znośnie podjąłem pierwsze próby powrotu, najpierw na siłownię. Były to próby nieudane, ponieważ za każdym razem choroba wracała. Bawiłem się tak z nią w kotka i myszkę przez ponad rok. Dziś, kiedy znalazłem ogromną motywację mam zamiar pokazać zarazie gdzie jej miejsce.
Jeżeli chodzi o dietę to nie mogę mieć planu którego będę się sztywno trzymać. Nie mam pojęcia jak mój organizm zareaguje na poszczególne jej składniki. Główne założenia są takie, aby jeść więcej i zdrowiej, nie chciałbym również popadać w monotonię jedząc tylko ryż z mięsem. Jeżeli wszystko będzie przebiegać po mojej myśli to może z biegiem czasu ułożę plan żywieniowy, którym będę mógł się podzielić.
Trening przez pierwsze kilka tygodni opierać się będzie na kilku złożonych ćwiczeniach takich jak wyciskanie sztangi, przysiady ze sztangą, wiosłowanie/podciąganie i martwy ciąg. Wiem, że to mało, ale uważam, że w tym momencie moje ciało znajduje się w takim stanie, iż nawet taki podstawowy bodziec będzie w stanie dosyć mocno ruszyć je do przodu. Gdy zobaczę stagnację zastanowię się co dalej.
Właściwie to tyle. Mam za sobą pierwszy trening. Łatwo nie było, ledwo chodzę na nogach. Właściwy początek tematu będzie mieć miejsce w środę przy okazji kolejnego treningu.
Pozdrawiam :)
Krzysztof Piekarz