Cześć, obecnie jestem na masie ćwiczę już jakieś pół roku wszystko fajnie idzie z wagi startowej 63kg przy 180 wzrostu czyli totalnego chudzielca przybrałem do 80kg. Wszystko ładnie pięknie ale to jeszcze nie czas dla mnie żeby wycinać dlatego robię masę dalej. I nagle pojawił się pewien problem który starałem sie obejść swoją metodą ale zaczynam się zastanawiać czy to ma faktycznie sens. Chodzi o ciągłe zwiększanie kalorii a problem dotyczy właściwie węglowodanów. Musze ich teraz przyjmować ok 500 a to dla mnie całkiem sporo ze względu na to że odstawiłem gainera( miałem wrażenie że wyskakują mi po nim pryszcze). Także mam teraz problem z tym aby dostarczyć odpowiednio dużo węgli w ciągu dnia i pomyślałem sobie że ciągłe jedzenie ryżu makaronu chleba i tych innych bzdur wyjdzie mi bokiem bo musiałbym jeść tego naprawde dużo a nie mam czasu na 5 posiłków dziennie bo pracuję studiuję i nie moge spędzac całego dnia w kuchni. Dlatego wymyśliłem sobie że brakujące węgle uzupełnie przez picie 2l soku (zamiast wody albo dodatkowo) i jedzenia np tabliczki czekolady dziennie. Z samego soku dostarczam jakieś 120g węgli plus jakieś 60g z czekolady a to już jest całkiem sporo. I teraz mam pytanie czy to co teraz robie faktycznie ma sens i jest czy raczej będzie dla mnie dobre i zdrowe. Czytają różne artykuły spotkałem sie z takim zdaniem że przy robieniu masy indeks glikemiczny nie ma dużego znaczenia i żeby na to nie patrzeć także wcinam tą czekolade i pije ten słodki sok. Proszę Was o zdanie: czy ja zdurniałem( a jeśli tak to dlaczego) czy też może to co robię jest spoko i znalazłem na to fajną furtkę. Z góry dzięki za pomoc 

Krzysztof Piekarz