Dzisiaj miał być DT.
Jednak ze względu na piątkową wizytę u fizjo i ogólne zmęczenie materiału, odpuściłam sobie dzisiejszą ostrą walkę na rzecz treningu bardziej pod moje biedne plecy. Okazało się bowiem, że faktycznie mam pogłębioną lordozę i to sporo. Dokładnie nie potrafię powtórzyć tego co pan powiedział, bo używał bardzo fachowego języka :) ale tak w skrócie z tego co zdołałam zrozumieć, to mam porządnie pogłębioną lordozę głównie w wyniku zbytniego rozwinięcia mięśni pleców w porównaniu do mięśni brzucha. Moje plecy w dolnym odcinku są jak odlane ze stali i w żadnej pozycji tak naprawdę się nie rozluźniają. Z resztą już od jakiegoś czasu sama wyraźnie czułam, że chodząc "przeginam" się do tyłu. Dziwne to było odczucie, ale sądziłam, że to normalne, skoro mam teraz silne plecy. Okazało się jednak, że tak nie może być. Dostałam zalecenie, że odpuścić sobie MC i wszelkie przysiady z takim obciążeniem, jaki robiłam do tej pory, a skupić się na ćwiczeniach rozluźniających plecy i bardziej przypiłować brzuch. Skrzywienie boczne mam bardzo nieznaczne na szczęście.
Tak więc uznałam dzisiaj, że lepiej będzie, jeżeli odpuszczę sobie mój zwykły trening (zwłaszcza, że zostały mi już tylko dwa ostatnie treningi przed urlopem, bo w środę już wyjeżdżam i nie będzie mnie jakieś 2 tygodnie) i popracuję nad rozluźnieniem pleców i wzmocnieniu brzucha.
Tak więc mam do Ciebie Obli wielką prośbę o jakąś wskazówkę, co dalej po urlopie. Mam zmienić
plan treningowy, czy tylko zmniejszyć obciążenia? A jeżeli zmienić, to na jaki?
Na koniec moja dzisiejsza miska
+ kapusta, marchew, pietruszka, seler
