AdifekRP. Plus nie wiem w czym rzekomo nie mam racji więc trudno mi się odnieść :P
Ogólnie ciekawie prowadzisz "dyskusję". Zarzucasz rozmówcę swoją wiedzą, która tak naprawdę nic nie uargumentowała, choć jak widzę niektórzy dali się na to złapać.
Chodzi mi o to:
AdifekPS. Jeśli już się czepiasz tego "care", to jego wymowa samogłoski "a" jest bliższa rosyjskiemu "e=je" niż wzorcowej angielskiej wymowie.
W RP masz 8 dyftongów:
eɪ (bait)
aɪ (bite)
ɔɪ (boy)
aʊ (about)
əʊ (home, Polacy notorycznie wymawiają to po amerykańsku: oʊ),
ɪə (beer)
eə (wear, care)
ʊə (pure)
Czasami wyróżnia się też tryftongi, jak np w power, mower, liar (w GA tego nie ma, bo jest to rotyczny akcent, czyli taki, który wymawia r w każdej pozycji). Dwugłoska polega na "długiej" albo (w teorii x-slot) podwójnej samogłosce (dlatego w RP, "brytyjskim" pozbywając się "r" zastępujemy ją długą samogłoską albo dyftongiem). Różni się to jednak od długiej samogłoski tym, że zaczynasz od 1 dźwięku, a kończysz drugim. Polski nie redukuje żadnych samogłosek, także nie jest nam znana schwa i ciężko się tego nauczyć. Konsekwentnie ciężko też to usłyszeć i największe trudności sprawiają dwugłoski z tą schwą ɪə, eə, ʊə, əʊ. Aleksiej czyta /keə/, a nie /ke/ tudzież /kɜ/. Odpal sobie wideo na 0:43 i przesłuchaj to tyle razy, aż usłyszysz dwugłoskę, a nie jeden dźwięk. Bo to jest dyftong- nie wiem więc jak dobrym "słuchowcem" jesteś, skoro nie rozróżniasz /e/ od dyftongu. Podobnie- zapewne z usłyszeniem dwugłoski w boy /bɔɪ/ nie masz problemu i nie pomylisz tego z bo czy bi. (z tego powodu, że w rodzimym języku masz o oraz i, co prawda nieco inne, ale potrafisz rozpoznać te dźwięki. Schwy jak widać nie potrafisz, więc zdradza Cię to jako non-native'a).
Co do nauki- akwizycja, czyli "chłonięcie" fonetyki trwa do 12-14 roku życia. Innymi słowy, jeśli jako dzieciak mieszkasz we Francji, Niemczech czy Anglii, tudzież masz np umiarkowanie dużą godziny zajęć tygodniowo z nativem, chwytasz repertuar dźwięków danego języka. Po tym okresie możesz już tylko się uczyć świadomie, to jest pracować nad wymową, która idzie bardzo ciężko: patrz efekt Korzeniowskiego/Kissingera, którym określa się sytuację, w której imigrant perfekcyjnie opanował gramatykę i słownictwo, ale nadal używa repertuaru dźwięków rodzimego języka do produkcji mowy w języku drugim. (Aleksiej też to robi, żeby nie było).
Podkreślę też, że opanowanie repertuaru fonetyczno-fonologicznego, to brzmienie niemal jak native, a nie "przebrnięcie przez 3 lata liceum". (Ja się rosyjskiego w liceum nie uczyłem jakby coś)
Zgadzam się, że to nie jest wywiad z Aleksiejem i to jest wyuczony tekst. Jednak jak zauważył lordkanaga- Pudzianowski trochę inaczej by to przeczytał od Aleksieja.
Chłopak nie niszczy systemu akcentem, ale kompromitacji nie ma.
Przepraszam za spam i prosiłbym o nieciągnięcie tego wątku, bo nie ma to żadnego sensu i tworzy śmietnik. (Nawet nie miałbym pretensji do modów jeśli zdecydowaliby się to skasować) Zabrałem głos tylko dlatego, że akurat zajmuję się językoznawstwem zawodowo i specjalizuję się w językach romańskich i germańskich, więc siłą rzeczy mógłbym i chciałbym mówić o tym godzinami, ale to
nie jest miejsce do dyskusji o tym. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Aleksieja
