Krótkie podsumowanie tygodnia:
Jest druga część cyklu i jestem jak księżyc w pełni (w okolicach pasa oczywiście). W tamten poniedziałek waga pokazała 64,9 kg a dziś 69 :'-(.
Krzywię się choć wiem że nie mogę nic zrobić dopóki nie wyląduję u lekarza z wynikami.. Postaram umówić się na połowę września już do przodu żeby potem z wynikami w ręku bezsensownie nie czekać.
Ale jak chciałam w niedzielę wbić się w moją ulubioną sukienkę i zobaczyłam jak wyglądam to popłakałam się przed lustrem z bezsilności...
Robię cały czas
lekki trening. Na ten mój stary, mocny nie mam po prostu siły. Dużo biegam, rowerkuję staram się być cały czas w ruchu żeby nogi mi się nie baloniły i nie ciągnęły. Mimo tego że mam buty do biegania to skóra mi pęka między palcami i zlazły dwa paznokcie. Dalej mam napady senności w ciągu dnia. Staram się je przetrzymać ale czasami to potrafię kimnąć na siedząco...
Muszę wrócić do dobrego zwyczaju wypełniania dziennika żywieniowego. Jednak jak się jada na oko to za dobrze nie jest i wydaje mi się że nie dojadam. A wiem czym to grozi.
Dieta: 1500kcal 90B/80T/90W
Warzywa: pomidory, ogórki, sałata, 1 średnia marchew z piaskiem wyciągnięta ciotce z grządki
Do picia: woda, kawa, mniszek, zielona herbata, pokrzywa.
Apteka: wit.C 2g, rutyna 500mg, omega3, wapno 100%, ZMA na noc, siemię lniane.
http://potreningu.pl/dzienniki/zywieniowy/503fdaa49a634cc72f055df4/corum/dzien/2013-08-13
Zmieniony przez - Corum w dniu 2013-08-12 23:54:30