A więc dzisiaj miałam się następująco:
Trening:
Tydzień 2, dzień 4
0. shoulders mob
1. wyciskanie sztangielki jednorącz siedząc
2.5kgx10, 4kgx10,
4x 5kgx10 /30sek
2. wznosy ramienia w odchyleniu
2kgx12, 4kgx12,
3x 5kgx12 /30sek
3. shoulder box
0kgx6, 1kgx6, 2kgx6,
2x 2.5kgx6 /60sek
4. wznosy bioder ze sztangą na podłodze
0kgx10,30kgx10, 50kgx10,
3x 60kgx10 /90sek
5. goblet full squat
0kgx10, 7.5kgx10, 15kgx10,
3x 22.5kgx10 /90sek
6. cable hip rotation
10x20kg na stronę
+ rozciąganie
Wnioski i obserwacje:
ad1. Progresowałam o kg w porównaniu do poprzedniego tygodnia. Lewa łapa wyraźnie słabsza (wiedziałam to już wcześniej) - odmówiła 10tego powtórzenia w ostatniej serii. Będzie musiała się poprawić w przyszłym tygodniu
ad.2 Tutaj też progres o kg.
ad.3 Tu niestety wtopiłam. Jak sobie spisywałam wieczorem plan na karteczkę to nie wpisałąm ile kg na serię końcową na poprzednim treningu. Robiłam intuicyjnie i wyszło, że o 0.5kg mniej niż ostatnio. Łapy były już zmęczone.
ad.4 Ćwiczenie robiłam z talerzami. Nakładam je sobie siedząc, a później się zsuwam. Znalazłam takie ustawienie szerokości nóg, że czułam tyły ud. Spinałam ładnie poślady, wypuchałam biodra maksymalnie do góry i zatrzymywałam się na chwilę. Dupka dostała w dupkę
ad.5 2.5kg więcej niż na ostatnim treningu. Zanim zaczęłam robić z ciężarem to eksperymentowałam z szerokością nóg. Wniosek: im nogi szerzej, tym dupa więcej zgarnia. Dziś więc robiłam chyba najszerzej w swojej karierze
Rozważam dwa dni odpoczynku, bo coś ostatnio zamulam za bardzo. Przyda się lepsza regeneracja.
W sobotę będą pomiary.
No i jeszcze miska na jutro:
2300/150/95/210
A teraz już lulu
