Nie zdążyłem odklepać balachy i strzeliło mi coś w łokciu. Z tego co pamiętam to nie było w zwykłym przeproście tylko ręka była przekrzywiona delikatnie w bok.
W momencie pstryknięcia nie było bólu. Po chwili miałem delikatny szok i zaczęło delikatnie boleć.
Na drugi dzień nie wiem czy to jest jakaś delikatna opuchlizna (płytka gulka w zewnętrzej części łokcia), ale wygląda i czuć przy dotyku jakby przedramię było napięte.
Boli mnie w tej zewnętrznej części łokcia gdy daje rękę jak do Americany z delikatnym naciskiem.
Smaruje od wczoraj Altacetem i nie wygląda mi to na nic poważnego.
Nie wiem czy dalej trenować... Np. Owinąć bandażem elastycznym na trening czy dać sobie spokój (czego bym nie chciał).
W momencie pstryknięcia nie było bólu. Po chwili miałem delikatny szok i zaczęło delikatnie boleć.
Na drugi dzień nie wiem czy to jest jakaś delikatna opuchlizna (płytka gulka w zewnętrzej części łokcia), ale wygląda i czuć przy dotyku jakby przedramię było napięte.
Boli mnie w tej zewnętrznej części łokcia gdy daje rękę jak do Americany z delikatnym naciskiem.
Smaruje od wczoraj Altacetem i nie wygląda mi to na nic poważnego.
Nie wiem czy dalej trenować... Np. Owinąć bandażem elastycznym na trening czy dać sobie spokój (czego bym nie chciał).
"Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą"
Krzysztof Piekarz

