jak ktoś idzie na sw z myślą że zostanie mistrzem świata albo żeby szpanować przy laskach,czy pochwalić kumplom w pracy że jest boxerem tajskim

to zazwyczaj po miesiącu sobie odpuszcza.
chodziłem do klubu z kolesiem który zdobył jakieś tam mistrzostwo europy w mt. walczy zawodowo, za walke zgarnia pewnie 200-300 funtów, przed niektórymi walkami jeździ do tajlandii na
treningi. policz sobie jak to wychodzi? gość który walczy zawodowo dokłada do interesu.
takie rzeczy robi się z pasji a nie dla tytułów, a na pewno nie idzie się na sw z myślą że zostanie mistrzem (w większości przypadków

). koleś zaczął pewnie po 20ce o ile się nie mylę, z tym że od początku był dla trenera priorytetem. trener postawił na kilka osób z którymi swego czasu sparowałem (z mistrzem nie

) i szału nie robili, ale właśnie te osoby na które na początku postawił były przygotowywane do walk, powiedziałbym że byłem od nich lepszy, ale byłem za stary i to im dano szanse. dziś po kilku latach walaczą, niektórzy są semi, niektórzy pro. ale ide w zakład że nie robili tego dla szpanu czy dla tytułów (chociaż dziś je zdobywają) ale dla samego sportu. dodam że ćwiczyli wytrwale ok 5 lat zeby dojść tam gdzie doszli, a ja jestem daleko za nimi
Zmieniony przez - Mariusz_1979 w dniu 2012-12-28 22:30:42