24.09.2011r
1. 8.00 jajecznica (2 jajka, kawałek kiełbasy, 2 pieczarki, pół cebuli, ogórki, pomidor, pekińska, masło, miód do herbaty)
2. 11.00 omlet (2 jajka, 8g odżywka, olej kokosowy do smażenia, łyżka otrąb, pół jabłka, 4 włoskie, mleko z miodem i czosnkiem)
3. 13.00 miseczka galarety, pół jabłka, łyżeczka majonezu
4.17.00 jajko, 2 plasterki szynki, 2 łyżeczki masła orzechowego
5.18.00
gotowane udko z kurczaka bez skóry, marchewka, pół pietruszki, cebula, kawałek pora, kawałeczek selera, rosół, 2 łyżki miodu
6. szklanka mleka z miodem i czosnkiem, pomidor, szynka z indyka, czosnek, oliwa z oliwek, cebula
25.09.2011r
1. jajecznica (2 jajka, kiełbasa, ogórek, pomidor, papryka, pekińska, cebula, cukinia, pieczarki, ketchup, miód, masło, masło orzechowe, cytryna)
2. omlet (3 malutkie jajka, 8g odżywka, pół jabłka, łyżka otrąb, olej kokosowy, masło orzechowe, 3 włoskie, kilka łyżeczek pasty jajeczno- makrelowej, cytryna)
3. druga połówka jabłka, rosół, marchew, seler, por, cebula(z rosołu), udko z kurczaka bez skóry, 2 plasterki dużego pomidora, czosnek, miód, cytryna
4 brazylijskie i 4 migdały
4. kiszone, pomidor, czosnek, kawałek udka z obiadu, kawałek schabu, sos z kurkami, oliwa z oliwek, miód, cytryna, 3 łyżki pasty jajeczno- makrelowej
5. pasta jajeczno-makrelowa, mleko, miód, czosnek
Przez te trzy dni była herbata z miodem, cytryna i imbirem, mleko z miodem i czosnkiem, theraflu, cholinex, gripex w tabletkach.
Zero ćwiczeń, leżałam w domu i mama nie pozwoliła mi nigdzie wychodzić. Piątek po szkole leżałam w łóżku tak samo jak prawie całą sobotę. W niedziel już mogłam więcej chodzić po domu xD. Nienawidzę chorować :(
23.09 prosto po szkole była kanapka z czosnkiem. Mama we mnie wcisnęła i dopiero później zobaczyłam, że można czosnek jeść z mięsem i mało go czuć. Od dziecka nienawidziłam czosnku i dlatego zawsze to były kanapki i w sumie nawet ni pomyślałam o czymś innym. No cóż. Była i się przyznaję do kanapki. Później czosnek był z mięsem i masłem, pomidorem czy w mleku i nie było tragicznie.
Jedzeni przez weekend pokazane, było nie ważone, bo i tak nie miałabym jak policzyć galarety i rosołu. Kilka posiłków mi moja mama robiła i nie ważyła, więc ciężko z policzeniem kcal.
Dalej mam katar, problemy z gardłem, ale idę do szkoły, bo nie chcę mieć zaległości. Troszkę lepiej się czuję i chyba teraz już powinno być tylko lepiej. Mam taką nadzieję.
Zmieniony przez - skitelsik w dniu 2011-09-26 07:16:15