O różnych formach kreatyny można powiedzieć tyle, że w końcu i tak musi trafić do mięśni i zamienić się w fosfokreatynę (PCr). Podwyższony poziom fosfokreatyny MUSI wiązać się z retencją wody do mięśni z powodu występującego ciśnienia osmotycznego, czyli dążenia do wyrównania stężeń w komórce i poza nią. Ponadto woda dopiero będzie stymulować do "wypełnienia" się proteinami. Jak ktoś pisze, że jego kreatyna nie bierze wody, to znaczy, że nie działa! Czy różne formy kreatyny mają więc sens? Po części tak. 5 gram monohydratu wymaga prawie 400ml wody do pełnego rozpuszczenia się, inaczej pozostanie proszek w formie zawiesiny. Tak wiec
kreatyna mikronizowana (bardziej rozdrobniona) lepiej więcej się nie rozpuści, ale nie da efktu "piasku w zębach" :) Kłamstwem jest natomiast podane w opisie patentowym Kre-Alkalynu (kreatyna buforowana alkalicznie) tempo konwersji do kreatyniny. To nie dzieje się w ciągu minut, tylko godzin, czego dowodzą inne badania i tempo konwersji kreatyny zawartej w mięśniach (około 2% straty na dobę). Tak więc sprzedawanie mieszanki proszku kreatyny rozrobionego z sodą (bo tym dokładnie jest kre-alakalyn) za większą cenę niż samo mono, to lekkie przegięcie, bo mała dawka sody i tak nie może zneutralizować kwasu w żołądku. Inne kreatyny, jak jabłczan itp. mogą się lepiej rozpuszczać, jednak przyswajane jest takie samo! Nie stwierdzono w badaniach "pozostałości" nieprzyswojonej kreatyny w kale, więc mono i tak cała się wchłania do krwi. Wart uwagi jest chelat kreatyny z magnezem - wyjątkowo stabilna substancja. Można taki chelat uzyskać samemu, bezpośrednio przed użyciem rozpuszczając w ciepłej wodzie tlenek magnezu i monohydrat, a reakcję połączenia wywołać kwaskiem cytrynowym (kwasu fosforowego nie polecam, chyba że dodać Coli ;). Proporcje są dostępne w metodzie produkcji opisu patentowego.