Jakiś czas temu tak mi się życie ustawiło, że jeśli w ogóle mam ćwiczyć, to samemu - czyli bez asekuracji.
Problem polega na tym, że jak się ma na barkach w przysiadzie coś pod 1.5 swojej masy ciała i nie można wydolić z odstawieniem tego na stojaki, bo się nie może wstać, to można się nabawić różnych nieprzyjemnych rzeczy.
Podobnie jest przy wyciskaniu na płaskiej - już raz nie dałem rady z ostatnim powtórzeniem, i było mi mniej, niż fajnie, kiedy sztanga opadając na klatę wycisnęła ze mnie resztki powietrza.
Sturlałem ją wtedy jakoś po sobie (najciężej było w okolicy jąder :D ), ale wolałbym nie musieć tego powtarzać.
Mieliście kiedyś coś takiego?
Jak było? q:
Są jakieś techniki przy przysiadzie i płaskiej, pozwalające wtedy w miarę bezpiecznie zdjąć z siebie ten ciężar, nawet kosztem podłogi?
Nie chodzi mi o znane techniki "ćwicz z kimś" i "to se, kurde, mniej nakładaj".
Poważnie pytam... no, prawie ;)
Zmieniony przez - soloo w dniu 2010-12-08 23:02:41
Problem polega na tym, że jak się ma na barkach w przysiadzie coś pod 1.5 swojej masy ciała i nie można wydolić z odstawieniem tego na stojaki, bo się nie może wstać, to można się nabawić różnych nieprzyjemnych rzeczy.
Podobnie jest przy wyciskaniu na płaskiej - już raz nie dałem rady z ostatnim powtórzeniem, i było mi mniej, niż fajnie, kiedy sztanga opadając na klatę wycisnęła ze mnie resztki powietrza.
Sturlałem ją wtedy jakoś po sobie (najciężej było w okolicy jąder :D ), ale wolałbym nie musieć tego powtarzać.
Mieliście kiedyś coś takiego?
Jak było? q:
Są jakieś techniki przy przysiadzie i płaskiej, pozwalające wtedy w miarę bezpiecznie zdjąć z siebie ten ciężar, nawet kosztem podłogi?
Nie chodzi mi o znane techniki "ćwicz z kimś" i "to se, kurde, mniej nakładaj".
Poważnie pytam... no, prawie ;)
Zmieniony przez - soloo w dniu 2010-12-08 23:02:41
Bo gdy w systemie nie ma miejsca dla takich, jak my
Trzeba je sobie wyrąbać w białych rękawiczkach.
Krzysztof Piekarz
Następnego dnia dopiero poczułem na jakie obciążenie naraziłem swoje prostowniki i kręgosłup. Do tego pół roku nie robiłem maksa w żadnym ćwiczeniu, bo zdałem sobie sprawę, że to było coś ala niedotlenienie mózgu i więcej na takie jazdy sobie nie pozwolę. Zresztą nie jest mi to potrzebne, bo nie jestem trójboistą.