Bo wiecie ten mój roczny staż ograniczał się do ACT po którym nie widziałem żadnych efektów potem krótki split i przerwa, ja jestem osobą która trudno łapie kilogramy. Jest mnie też ten problem że nie mogę się jakoś zmotywować do tego zeby w******lać jak najwięcej. A i czym niby grozi siłownia? jak ktoś robi taki trening jak ja no to przecież nic nie można sobie zrobić, moim zdaniem moje ćwiczenia są na poziomie dla very początkujący. Nie wiem co mam wam jeszcze pisać. A co do mojego "planu" to czego tam brakuje? Przedramiona są, biceps i triceps jest, brzucha nie robie bo jak mówłem chcę przytyć też, nogi wyrabiam sobię przez granie w kosza, plecy są bo mam drążek, barki też, nie wiem czego jeszcze tam brakuje. I teraz w sumie nie wiem kogo mam słuchać, czy artykułów z Men's Health czy was na SFD którzy tylko mi odradzają siłownie, najlepiej żebym siedział przed kompem i nic nie robił? Przecież wiem że połowa z was mówi żeby SHUT UP AND SQUAT (stól dziub i ćwicz) czy nie tak? po waszych postach można powiedzieć że mam najlepiej z tąd wy******lać bo dla mnie ****a tu miejsca nie ma, sorka za wulgaryzmy ale już nie mogę się powstrzymać. Przecież powinniśmy dbać o swoje ciało a ja chce tylko przypakować bo masy nie mam prawie wcale.
A pół roku z nudnymi ćwiczeniami to chyba nic nie daje co? Przecież już ****a dzieckiem nie jestem. Bez przesady, ale po co mi trening którego nie chce bo jest nudny? Nie mam już słów na to wszystko.
A pół roku z nudnymi ćwiczeniami to chyba nic nie daje co? Przecież już ****a dzieckiem nie jestem. Bez przesady, ale po co mi trening którego nie chce bo jest nudny? Nie mam już słów na to wszystko.