Nie wiem czy w dobrym dziale napisałem, ale tu jest najwięcej tematów o solówkach itp więc pisze. Chciałbym poznać opinie starszych i bardziej doświadczonych życiem użytkowników czy pojedynek jest dobrym rozwiązaniem. Ja uważam ze tak, ale nie zawsze. Przykład- proszę bardzo(podam dwie sytuacje najczęściej spotykane i opisze moje przykłady moje przykłady)
a) pogodzenie się złej krwi.
Jestem uważany za najlepszego fightera na wiosce, a taki koleś natarczywie zarywał do laski. Ta powiedziała mu że jak wygra ze mną to będą razem(wiedząc że nie wygra i spodziewając się że się wystraszy mnie). Ten koleś napisał do mnie że chce się bić ze mną. Ja wyjaśniłem mu ze ni nie mam o co i zebu uważał o co prosi, bo może to się bardzo szybko spełnić i niebedzie już odwrotu. To zaczął mnie wyzywać i obrażać. To umówiliśmy się na pojedynek. Wygrałem łatwo i szybko. Po kilku miesiącach, spotkałem go na imprezie. wyjaśnił mi wszystko czemu tak było, pogodziliśmy się i teraz jesteśmy kumplami i pijemy razem
b)strach rywala
Taki koleś bardzo szalał w busie i zarywał do jakiś dziewczyn. Był straszy ode mnie. Trafił mnie butelką w głowę. Ja od razu wstałem wiozłem go za szmaty i wyzwałem go na solo. Pojedynek co prawda przegrałem(prowadziłem prze większość, strasznie go tłukłem, a potem zacząłem się popisywać, miałem ręce w kieszeni i uniki robiłem za 4 razem mnie trafił sierpem w uchu, trochę mnie zachwiało i mnie wykończył szybko kolanami), ale po pojedynku wiedział ze niema szans ze mną i zawsze wygram z nim. Od tej pory jak ide ulicą, on przechodzi na drugą stronę. Jak ma jechać tym busem co ja to wychodzi i jedzie innym
c) często zdarza się też(choć ja tak mieniałem nigdy), że po przegraniu pojedynku stajesz się ofiara żartów i jeszcze większych dogadywań, a po wygraniu chcą się bić z Tobą koledzy pokonanego.
Ja z perspektywy czasu uważam że wiele moich pojedynków było moją winą. Dawniej jak tylko ktoś powiedział cześć młody, to od razu się kłóciłem i głupio byłem potem. Jak ktoś otwarcie zaczyna to wtedy pojedynek jest ok, ale nimi wszystko trzeba go unikać.
W zasadzie stoczyłem tylko 3 pojedynki w swoim życiu(profesjonalne z publicznością z wszystkim), ale mam też ok 50 amatorskich(krótkie wymiany ciosów, obalenia). Najczęściej robię tak ze jak ktoś głupio powie to go obalam do parteru i tam gadam z nim. Ostatnio mam totalny spokój.
a) pogodzenie się złej krwi.
Jestem uważany za najlepszego fightera na wiosce, a taki koleś natarczywie zarywał do laski. Ta powiedziała mu że jak wygra ze mną to będą razem(wiedząc że nie wygra i spodziewając się że się wystraszy mnie). Ten koleś napisał do mnie że chce się bić ze mną. Ja wyjaśniłem mu ze ni nie mam o co i zebu uważał o co prosi, bo może to się bardzo szybko spełnić i niebedzie już odwrotu. To zaczął mnie wyzywać i obrażać. To umówiliśmy się na pojedynek. Wygrałem łatwo i szybko. Po kilku miesiącach, spotkałem go na imprezie. wyjaśnił mi wszystko czemu tak było, pogodziliśmy się i teraz jesteśmy kumplami i pijemy razem
b)strach rywala
Taki koleś bardzo szalał w busie i zarywał do jakiś dziewczyn. Był straszy ode mnie. Trafił mnie butelką w głowę. Ja od razu wstałem wiozłem go za szmaty i wyzwałem go na solo. Pojedynek co prawda przegrałem(prowadziłem prze większość, strasznie go tłukłem, a potem zacząłem się popisywać, miałem ręce w kieszeni i uniki robiłem za 4 razem mnie trafił sierpem w uchu, trochę mnie zachwiało i mnie wykończył szybko kolanami), ale po pojedynku wiedział ze niema szans ze mną i zawsze wygram z nim. Od tej pory jak ide ulicą, on przechodzi na drugą stronę. Jak ma jechać tym busem co ja to wychodzi i jedzie innym
c) często zdarza się też(choć ja tak mieniałem nigdy), że po przegraniu pojedynku stajesz się ofiara żartów i jeszcze większych dogadywań, a po wygraniu chcą się bić z Tobą koledzy pokonanego.
Ja z perspektywy czasu uważam że wiele moich pojedynków było moją winą. Dawniej jak tylko ktoś powiedział cześć młody, to od razu się kłóciłem i głupio byłem potem. Jak ktoś otwarcie zaczyna to wtedy pojedynek jest ok, ale nimi wszystko trzeba go unikać.
W zasadzie stoczyłem tylko 3 pojedynki w swoim życiu(profesjonalne z publicznością z wszystkim), ale mam też ok 50 amatorskich(krótkie wymiany ciosów, obalenia). Najczęściej robię tak ze jak ktoś głupio powie to go obalam do parteru i tam gadam z nim. Ostatnio mam totalny spokój.
Krzysztof Piekarz

no chyba ze jestes bossem w gimnazjum. skoncz cwaniakowac bo trafisz na kogos mocniejszego.