On jest młody przecież.
Ma swoich idoli, Stefana i Wonga. Jeśli Stefan i Wong są przeciwko Inosanto to on też będzie. Smutnym jest, że nie jest krytyczny wobec swoich idoli.
Ja w życiu miałem paru mistrzów. O tyle miałem szczęście, że trener Kyokushin, który mnie wychował zawsze był otwarty na inne systemy i poza KK rozszerzał nasz asortyment o walki na zasadach bliskich K-1, mma czy po prostu parter.
To co robiliśmy to była prawdziwie twarda szkoła z mocnym akcentem na twardą filozofię życia jaką nam przekazywał. Myślę, że nie mogłem pod tym względem lepiej trafić.
Ale jest też jedna rzecz. Pomimo tego, że miał konkretne korzenie w Kyokushin to zawsze potrafił się dogadać z przedstawicielami innych stylów, ćwiczyć z nimi i pokornie uczyć się od nich.
Tak jak Michał mówi, człowiek ma 2 ręce i 2 nogi i za ich pomocą walczy. Nie ma innej opcji. Życie człowieka jest jednak zbyt krótkie żeby opanować wszystkie możliwości walki, więc tylko od ślepego losu zależy gdzie trafimy i co będzie naszą bazą, czym nasze głowy nasiąkną
Moja nasiąknęła otwartością, potrzebą stałego rozwoju i twardą filozofią walki.
Teraz trenuję w dwóch różnych miejscach zupełnie różne rzeczy. Obie mnie kręcą, chociaż są zupełnie inne to w obu w pewien sposób się odnajduję i doświadczenia zdobyte w jednym miejscu pomagają mi w drugim.
Co ciekawe uważam, że doświadczenie zdobyte w moim bazowym karate pomaga mi w duży sposób w ćwiczeniu z kickboxerami, ponieważ jestem dużo bardziej inny od nich.
Walka polega na walce i nie ma czegoś takiego, że Bruce Lee wynalazł sobie jakieś anatomiczne twierdzenia i jego sposób kopania jest najlepszy na świecie. Każdy powinien dojść do tego co dla niego jest najodpowiedniejsze. Bruce Ci odpowiada? OK! Nie mów jednak, że Bruce wymyślił mocniejsze kopniecia od MT czy KK, bo tak raz, że nie jest a dwa, że jak chcesz mocno kopać to i tak uczysz się z tej konkretnej szkoły a nie od Lee.
Nie wiem czy coś zakumasz z tego Michał czy po raz kolejny zakwestionujesz i mnie zjedziesz jak to masz w zwyczaju.