OGROMNIASTE DZIĘKI ZA TEN POST.
Jestem w 5tc i jest to już moja 3 ciąża.
Przy pierwszej byłam tak wyćwiczona, że przy cc lekarz spytał jak długo już jestem koszykarką. Przy drugiej byłam leniwa i spasiona i nie wróciłam już do aktywnosci fizycznej -dużo się działo negatywnych rzeczy w moim zyciu.
Obecnie od 2 miesiecy mam tyle energii, że przynajmniej 2 razy w tygodniu ćwiczę w domu: ręce, nogi, brzuszki, marzył mi się jogging ale wieczorem jestem zbyt leniwa, a rano syn wstaje o 5:30.
Teraz już nie chcę ryzykować z rozpoczynaniem treningu. Jednak będąc w tej ciązy mam tyle energii, ze aż mnie roznosi!! Robię generalne porządki, szaleję z dziećmi i dużo ćwiczę:nogi, pośladki, ręce, kręgoslup. Jednak nie chcialabym rezygnować z brzuszków. Strach bierze górę i nie umię go przełamać. Jak na złosc cały nadmiar wagowy 3-6kg gromadzi mi się od drugiej ciąży właśnie na brzuchu!!! jak leżę na boku to ten tłuszcz leży obok, a jak stoję i chodzę to wyglądam jak w 5miesiącu ciąży. Jestem wysoka i do trzydziestki zostało mi jeszcze 3 lata więc
chce być szczupła i zgrabna.
Przed pierwszą ciążą moje wymiary mialy: 88/58/90. W życiu już do tego nie wrócę: cycki jak dwa puste worki (dzieci karmilam przez 15 i 9 miesięcy, te mam zamiar karmić min 6 miesięcy) i tu się raczej nic nie zmieni.
Jednak co z tym brzuchem???? Nawet jak ćwiczyyłam brzuszki to był to stan opłakany: po bokach dziwne fałdy skóry, po środku 2 wałki napiętych mięśni. Przed ciążami mialam płaski brzuch jak holera, każdy mi go zazdrościł, a teraz nie wiem jak wyrzeźbić mięśnie żeby ten brzuch był znów płaski a nie dziwacznie umięśniono-wklęsło-obwisły.
Proszę o poradę. Podkreślam, ze jestem na diecie wegańskiej jedynie ser żółty jem w zakazanych ilościach do reszty produktów odzwierzęcych czuję od 2 tygodni taki wstręt, że na sam widok chce mi się wymiotować, nie wspomnę o zapachu.
Spożywam femiferal który brałam również przy 2 ciązy-połowa też była na diecie wegańskiej.
Lekarz wiadomo zakazuje wszelkich ćwiczeń jedynie spacer i leżenie.
Byłabym wdzięczna za wszelkie wskazówki, a ten artykuł podniusł mnie strasznie na duchu.
Ach właśnie, nie bierzcie mnie za jakąś psycholkę. Strasznie wsłuch**ę się w swój organizm i mam już w tym wsluchiwaniu troszkę doświadczenia...

Na pierwszym miejscu mam dobro dziecka, jeśli będzie trzeba leżeć te 7 miesiecy-będę leżeć.
Narazie czuję się swietnie i organizm wręcz domaga się wysiłku.
Buzia dla wszystkich.