SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Nowinki ze Świata!!

temat działu:

Inne dyscypliny

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 126580

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
Bydgoszcz gospodarzem kolejnej wielkiej imprezy lekkoatletycznej. Rada IAAF obradująca w ten weekend w Berlinie przyznała Bydgoszczy organizację Mistrzostw Świata w Biegach Przełajowych w 2010 roku (27 marca).

"Po multimedialnej prezentacji Bydgoszczy członkowie Rady IAAF podkreślali wspaniały dorobek ostatnich lat bydgoskich działaczy jak również możliwości odnoszenia przez nich dalszych sukcesów. Konsekwentna solidna praca przyniosła bydgoszczanom opinię bardzo dobrych i sprawnych organizatorów" - powiedział Maciej Grześkowiak zastępca prezydenta Bydgoszczy i członek Zarządu PZLA, który prezentował kandydaturę Bydgoszczy wraz z Krzysztofem Wolsztyńskim, wiceprezesem PZLA i Pauliną Rybak, dyrektor biura organizacyjnego imprez lekkoatletycznych.

38. Mistrzostwa Świata w Biegach Przełajowych w 2010 roku odbędą się w Leśnym Parku Kultury i Wypoczynku „Myślęcinek”, znajdującym się niespełna 5 km od Stadionu Zawiszy im. Zdzisława Krzyszkowiaka.
http://www.myslecinek.pl/site/

Na jesieni na trasach przyszłorocznych Mistrzostw planuje sie rozegranie biegów przełajowych w obsadzie międzynarodowej.

Delegatem IAAF na Mistrzostwa będzie ponownie Siergiej Bubka.

Szczegóły dotyczące decyzji IAAF oraz organizacji Mistrzostw Świata zostaną przedstawione na specjalnej konferencji prasowej, w poniedziałek 23 bm., o godz. 10.00 w sali 101 bydgoskiego Ratusza.

Inne decyzje Rady.

Rada IAAF poparła propozycję Komitetu Technicznego, aby każdy falstart zawiniony przez zawodnika kończył się jego dyskwalifikacją (No False Start Rule). Decyzja o wejściu w życie takiego przepisu zapadnie podczas obrad 47. Kongresu IAAF w Berlinie (12-13 sierpnia).
Kongres będzie rozpatrywać ponad 100 propozycji zmian przepisów technicznych oraz poprawki do Konstytucji IAAF.

Zatwierdzono program minutowy, minima i listę sprzętu na Halowe Mistrzostwa Świata w stolicy Kataru Doha (12-14 marca 2010). Zgodnie z ostatnią tendencją wszystkie konkurencje finałowe zostaną rozegrane drugiego i trzeciego dnia w dwóch trzygodzinnych sesjach.

Zarekomendowano zwiększenie liczby pań w 27-osobowej Radzie IAAF z czterech do sześciu.

moderator sprinterek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
Na południu Stanów Zjednoczonych lekkoatleci opuścili hale. W ostatni weekend polscy lekkoatleci odnotowali cztery zwycięstwa w Arizonie, Kalifornii i Georgii.

Los Angeles
1500m – 1. Ireneusz Sekretarski 3:47.36

Ateny
Trójskok – 1. Agata Cichoszewska 12.76 (+0.8)

Tempe
800m – 1. Sandra Mazan 2:09.83

Tucson
Tyczka – 1. Sonia Grabowska 4.05

moderator sprinterek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
Jeff Galloway pobiegnie w Półmaratonie Warszawskim

W niedzielnym Półmaratonie Warszawskim wystartuje Jeff Galloway - legendarny biegacz amerykański i trener, uczestnik igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 roku, autor popularnej metody pokonywania długich dystansów.
Metoda 63-letniego Amerykanina, w gruncie rzeczy niezwykle prosta, polegająca na przeplataniu biegu energicznym marszem, okazała się wręcz rewolucyjna dla wielu pokoleń tzw. joggerów.

"Stosowanie tej zasady rozpocząłem w 1973 roku. Wówczas poproszono mnie, bym poprowadził szkolenie dla początkujących. Nikt z jego uczestników nie biegał od co najmniej 5 lat. Każdemu więc zaleciłem wpleść w treningi przerwy na marsz. Po dziesięciu tygodniach każda z tych osób pokonała bez problemów 5 lub 10 km. Największym osiągnięciem był brak jakichkolwiek kontuzji. Od tamtej pory stale tę metodę modyfikuję, a poszczególne jej formy zależą od możliwości danej grupy, od wieku, stopnia wytrenowania i paru innych elementów" - powiedział PAP Jeff Galloway.
Jego zdaniem każdy, niezależnie od wieku, może zająć się amatorskim bieganiem, uzupełnianym ćwiczeniami gimnastycznymi oraz innymi dyscyplinami.

"Przede wszystkim nie należy zbytnio forsować się podczas treningów. Biegać warto co drugi, trzeci dzień, a w międzyczasie na przykład pływać, jeździć na rowerze. Powinniśmy zaczynać od marszu, truchtu. Gdy będziemy już w stanie swobodnie pokonać pięciokilometrowy odcinek, możemy wziąć się za bieganie" - radzi amerykański olimpijczyk.

Galloway uważa, że bieganie daje więcej korzyści niż to, co w ten ruch inwestujemy. "Ta forma aktywności jest dostępna dla każdego. Nie trzeba za nią płacić, być członkiem jakiegoś klubu. Wiele osób stawia sobie zazwyczaj jakiś konkretny cel, a po jego osiągnięciu tworzą unikalną grupą, utożsamiającą się ze swoją pasją" - podkreślił.

Jako zawodnik Jeff Galloway odniósł sporo sukcesów, m.in. w 1973 roku ustanowił rekord Ameryki na dystansie 10 mil (47.49). Pod koniec kariery zajął się popularyzacją biegania i treningiem amatorów. Jego metoda run-walk-run, doprowadziła do mety tysiące osób. Jest autorem wielu książek, zaś jego newsletter trafia do 100 tys. odbiorców.

Do Polski przyjechał po raz pierwszy na zaproszenie firmy Timex wraz ze specjalizującą się w przygotowaniu biegowym kobiet małżonką Barbarą. W niedzielę przewodzić będzie grupie debiutantów, która zdecydowała się pokonać półmaraton (21,097 km) jego metodą. Jeff Galloway otrzymał od organizatorów 4. Carrefour Półmaratonu Warszawskiego numer startowy 5050, a jego żona - 5055.

Bieg rozpocznie się o godz. 10 z Placu Zamkowego. Trasa prowadzi m.in. przez Krakowskie Przedmieście, Królewską, Bonifraterską, mosty Gdański i Świętokrzyski, Wisłostradą, Sanguszki z powrotem pod Kolumnę Zygmunta. Dotychczas zgłosiło się prawie 5000 osób z ponad 40 krajów.

moderator sprinterek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
PUMA Polska organizuje kolejną odsłonę projektu "PumaUrbanRunning". Chętni do poruszania się w centrum stolicy spotykają się o godz. 19. pod pomnikiem Mikołaja Kopernika (ok. 200m od bram Uniwersytetu Warszawskiego). Spotkania trwają około godziny.



Trasa ma dystans ok. 5-6 km.
Zakończenie i stretching zaplanowano przy pomniku Kopernika.
W najbliższy czwartek (2 kwietnia) w biegu weźmie udział Kasia Zielińska - wokalistka, aktorka filmowa (wystepowała m.in Quo Quo Vadis, Placu Zbawiciela, Barwach szczęścia) i teatralna (w Teatrze Kwadrat, Syrena , Rampa).
Od 19 marca o godz. 19 organizatorzy zapraszają również do uczestniczenia w programie "PUMA Z BIEGIEM miast" - w Poznaniu, Katowicach i Gdyni.

Szczegóły na http://www.maratonypolskie.pl/ 

moderator sprinterek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
31 marca w Klinice Grunwaldzkiej w Poznaniu Marek Plawgo przeszedł operację łokcia. Rekordzistę Polski w biegu na 400 m przez płotki czeka teraz kilkutygodniowa rehabilitacja. Plawgo obiecuje jednak, że zdąży się przygotować do MŚ w Berlinie.



Jak trafiłeś do poznańskiej kliniki?

MAREK PLAWGO: Pierwsza diagnoza – w lutym – pokazywała, że czekają mnie 3 miesiące przerwy. Staw miał być otwierany, podobno nie dało się tego załatwić metodą artroskopową. Takie słowa usłyszałem w Warszawie. Później udałem się do Monachium. Tam kiedyś wyleczyli mi stopę, wydawało mi się, że teraz też poradzą sobie z łokciem. I miałem rację. Jednak operacja, którą mi zaproponowano miała kosztować 10 tysięcy euro. Niestety, pojawił się więc problem natury finansowej. A zatem – kontuzja, która na początku wydawała się dość błaha, pociągnęła za sobą poważne konsekwencje. Postanowiłem szukać dalej. Za namową Moniki Pyrek trafiłem do Poznania. To był chyba strzał w dziesiątkę, choć na razie ciężko jeszcze cokolwiek przesądzać. Operacja odbyła się 31 kwietnia. Klinika odpowiedzialna za nią to RehaSport Nie ma jednak swoich stołów operacyjnych, więc skorzystała z sal kliniki Grunwaldzkiej. Operował mnie pan doktor Lubiatowski. Pierwszy kontakt z lekarzem był bardzo pozytywny. Przekonało mnie między innymi to, że operację udało się przeprowadzić metodą artroskopową, czyli bez otwierania stawu. To dobry prognostyk na przyszłość, bo rekonwalescencja po takich zabiegach jest zdecydowanie krótsza. Według opinii lekarza, wrócę do teningu za kilkanaście dni, a już za cztery tygodnie będę mógł z łokciem robić wszystko.

Czyli przygotować się odpowiednio do sierpniowych mistrzostw świata...

Perspektywa trzymiesięcznej rehabilitacji praktycznie przekreślałaby mój udział w sezonie letnim. Teraz mogę spokojnie myśleć o tym, że sezon jest uratowany. Jedyny problem jaki pozostał to dwutygodniowa przerwa od treningu, jaką muszę przetrwać. Dopiero po niej mogę wrócić do biegania. Na szczęście do dnia operacji ćwiczyłem zgodnie z planem, więc zaległości nie mam.

Jak w ogóle doszło do tej kontuzji i jak przebiegała pierwsza faza leczenia?

Na początku lutego doznałem skręcenia stawu łokciowego. Żadna z kontuzji, które wcześniej miałem nie była tak monitorowana jak ta. Ale mimo tylu diagnoz, wizyt lekarskich, rezonansów, badań rentgena czy USG nie wszystko zostało wyjaśnione. Po czterech tygodniach, tuż przed wylotem na obóz do RPA, miałem zaplanowaną pierwszą kontrolę. Okazało się, że wciąż nie mogę wyprostować łokcia, pojawiły się odpryski kości, oderwana chrząsta. To nie zostało stwierdzone zaraz po urazie. Może część z tych rzeczy była późniejszym skutkiem tej kontuzji? Zacząłem więc szukać bardziej precyzyjnych diagnoz i konkretnych metod leczenia. Wstępne unieruchomienie stawu, jakie miałem przez pierwsze cztery tygodnie, absolutnie nic nie dało. Gdyby wcześniej udało się to wszystko dokładnie stwierdzić, już dawno byłbym po operacji i trenowałbym normalnie. Podsumowując: przez małe niedopatrzenia moja operacja odbyła się przynajmniej z miesięcznym opóźnieniem.

Co pokazywały kolejne badania?

W Warszawie zdiagnozowano odpryski kości. Stwierdzono, że będzie to powodować stan zapalny. Na prześwietleniach z Monachium wyraźnie widać odklejoną chrząstkę i jej kawałek, który wchodzi między kości, blokując staw. To była kompletna diagnoza i podstawa operacji. Zaproponwano mi jednak cieżką operację i długą rekonwalescencję. Pojechałem więc do Poznania. Tam usunięto mi odpryski, nawiercono kość, by chrząstka się zregenerowała. I wszystko metodą artroskopową. Ta kontuzja to był przypadek, ale konsekwencje ciągnęły się za mną długo. Trochę szukałem na własną rękę. Sondowałem środowisko piłkarskie i siatkarskie. Polecano mi poznańską klinikę. Uspokoiłem się i postanowiłem spróbować. Jestem bardzo zadowolony, żałuję tylko, że trafiłem tu tak późno. Na przyszłość będę już miał pewny adres rzetelnych ludzi.

W ostatnich latach bardzo często musiałeś zmagać się z różnymi urazami, ale zazwyczaj udawało się przygotować do najważniejszej imprezy sezonu. Zdążysz przed Berlinem?

Ostatni rok, kiedy przygotowywałem się bez dużych problemów zdrowotnych, to był rok olimpijski, w którym nie zdobyłem medalu. W innych, zakończonych sukcesami, borykałem się z kontuzjami. Mam więc nadzieję, że i teraz tradycji stanie się zadość. Operacja, zabieg, czy problemy zdrowotne prowadzą do szczęśliwego końca.

W tym roku nie byłeś na żadnym zgrupowaniu klimatycznym.

Ale to nie jest wielka przeszkoda. Zmiany treningu, które ostatnio wprowadziliśmy – na bardziej szybkościowy – upewniają mnie w tym, że zdążę. Do ciepłych krajów jeździliśmy, kiedy odpuszczałem sezon halowy. Teraz, decydując się na przygotowania do hali już zrezygnowałem z jednego obozu w RPA. Teraz wypadł mi obóz na Wyspach Kanaryjskich. Po operacji nie będę trenował dwa tygodnie, więc nie było sensu na początku kwietnia lecieć na Lanzarote i siedzieć tam bezczynnie. Lepiej być pod kontrolą lekarzy.

Jak więc będzie wyglądała dalsza część okresu przygotowawczego w Twoim wykonaniu?

Nie zamierzam już tej wiosny nigdzie wyjeżdżać. Pod koniec kwietnia będziemy mieć już taką pogodę, że uciekanie do ciepłych krajów nie będzie miało uzasadnienia. Poza tym, mistrzostwa świata są w Berlinie, czyli w naszej strefie klimatycznej. Nie trzeba więc poszukiwać aklimatyzacji. Rok olimpijski był dla mnie bardzo trudny. Następował tuż po najtrudniejszym w mojej karierze, czyli sezonie 2007, w którym odbywały się mistrzostwa świata w Osace. Teraz trzeba było coś zmienić. Myślę, że brak obozów klimatycznych pozwoli mi złapać oddech świeżości i rozpędzę się w inny sposób. W ostatnich latach najbardziej cierpiała moja głowa – znużenie reżimem treningowym, jednostajnymi ćwiczeniami, które od lat są powtarzane. To była największa bolączka. Zatraciłem podstawową radość z biegania. Było monotonnie, męcząco.

Zostałeś w kraju, blisko domu. Miałeś więcej czasu na załatwienie prywatnych spraw?

Niezupełnie. Wszystko w moim życiu ciągle jest podporządkowane sportowi. Zgrupowania mam nadal, ale głównie w Spale. Zmiany dotyczą struktury treningów, mikrocyklów tygodniowych, miesięcznych.

Na czym konkretnie polegają te zmiany?

Już przygotowanie do hali było trochę inne, nawiązywało do tego, co robiłem u progu kariery seniorskiej. Wykorzystywałem naturalne możliwości szybkościowe. To w ostatnich latach trochę u mnie zanikło. Do rekordów treningowych na dystansach 100, 150, 200 czy 300 metrów, raczej się nie zbliżałem. Mimo to biłem rekord życiowy na 400 metrow przez płotki. Ale wiem, że trzeba iść do przodu, ruszyć szybkość, bo techniki i wytrzymałości już wiele nie poprawimy. Czuję natomiast, że brakuje mi rezerw szybkościowych. Na to w tym sezonie postawiliśmy. To swego rodzaju rewolucja w porównaniu z dwoma ostatnimi latami: mniej pracy w sensie objętościowym, a w to miejsce odcinki żywsze, szybsze.

Jak teraz trenuje Marek Plawgo?

Zmieniam tempo, zmniejszam długość odcinków kosztem przerw. Kiedyś biegałem dłuższy odcinek, po którym następowała długa przerwa. Teraz mam krótsze odcinki i krótsze przerwy. Skutkuje to bardziej intensywnym treningiem. Wymaga więcej zaangażowania, zajęcia nie są nudne i schematyczne. Porównując poprzednie lata – prędkości jakie dziś osiągam po kilkunastu minutach rozgrzewki w sposób swobodny, kiedyś były niemożliwe.

To nie będzie kosztem wytrzymałości w końcówce dystansu?

Nie, bo skracając przerwy nadal kształtujemy wytrzymałość. Poza tym, wytrzymuję końcówkę dystansu, bo potrafię utrzymać rytm. I ta umiejętność na pewno u mnie nie zaniknie.

Jak wygląda plan Twoich startów w sezonie 2009?

Raczej będę się oszczędzał. To wynika z kilku rzeczy. Mojego dystansu – 400 metrów przez płotki – nie ma w programie Złotej Ligi. Już w ramach pierwszego mityngu w Berlinie nie uwzględniono płotków, a w ogóle będzie tam mało konkurencji. Zawody mają trwać bodajże godzinę i 15 minut. Być może Niemcy chcą się skoncentrować na mistrzostwach świata. Startów będę miał mniej również ze wzgledu na kontuzję, która ostanio wykluczyla mnie z treningu. Pierwszy start planuję na Festiwalu Lekkoatletycznym w Bydgoszczy. Później może drużynowe mistrzostwa Europy. Ale mniejsza liczba zawodów mi nie przeszkadza. Potrafię wystartować na wysokim poziomie nawet z krótkiego przygotowania. Pokazały to mistrzostwa Europy w Goeteborgu i igrzyska w Atenach.

Wiele mityngów i zawodów mistrzowskich z roku na rok ogranicza program, skraca czas trwania. To dobra tendencja?

Widać, że wiele osób próbuje zrobić coś nowego w ramach lekkoatletyki, stworzyć widowisko. Jest walka o sponsorów, publiczność. Mamy trochę dynamicznych sportów – jak wyścigi samochodowe, gry zespołowe. W tym towarzystwie lekkoatletyka jest trochę rozwleczona jeśli chodzi o program minutowy i pokazywanie zawodów. Trzeba to zmienić, bo żadne widowisko nie będzie ciekawe, jeśli ma trwać trzy godziny. Czy będzie więcej emocji? Czas pokaże. Ważne, że ktoś chce coś z tym zobić. Choć na pewno wielu, szczególnie w konkurencjach technicznych, będzie narzekało na nowe przepisy.

Mistrzostwa świata i igrzyska tylko dla elity? Kwalifikacje kontynentalne to przyszłość imprez lekkoatletycznych?

Igrzyska chyba nie, bo tam liczy się przecież udział – nawet przedstawicieli egzotycznych krajów. Ale jeśli chodzi o mistrzostwa świata, powinno się podążać drogą ograniczenia uczestników w każdej konkurencji, nawet do 16 osób. Można to zrobić, organizując regionalne kwalifikacje. Dzięki temu mistrzostwa świata byłyby imprezą topową, w której spotykają się najlepsi. Wiadomo, że od 15-16-tego miejsca w dół to już są zawodnicy średniego, albo jeszcze niższego szczebla.

Czujesz już dreszczyk emocji przed mistrzostwami świata w Berlinie?

Ten sezon jest dla mnie ważny, bo mistrzostwa odbywają się tak blisko domu, z dużą liczbą polskiej publiczności. Na stadionie w Berlinie już wygrywałem. Odpadnie problem aklimatyzacji i logistyki, z którym borykałem się w Osace i Pekinie. Jedyna sprawa, na której trzeba się skupić to optymalne przygotowanie. Skoncentrujemy się na bieganiu. Być może nie będę siedział na miejscu w Berlinie, tylko przyjadę tam dzień przed startem. To mistrzostwa świata, które w mojej karierze już się nie powtórzą. W Londynie może być inaczej. Przygotowania mam urozmaicone. Kontuzja sprawi, że poświęcenie i motywacja do nadrobienia zaległości treningowych będą dużo większe niż zwykle. Mam przed sobą trudne wyzwanie, któremu muszę sprostać. W takich sytuacjach do tej pory spełniałem się najlepiej. Już zaczyna mi się to podobać...

Najwięksi rywale?

Amerykanie. Sprężyli się na igrzyskach, zgarnęli wszystkie trzy medale i wciąż pozostają najgroźniejsi. To rywale niezmienni. Ostatnie impezy pokazały, że medaliści się powtarzają, można powiedzieć, że nie pojawia się nikt nowy. W tym roku też nie spodziewam się nowych twarzy. Sytuacja jest więc niemal dokładnie taka sama jak przed igrzyskami.

Mistrzostwa świata to jeden cel, a zejście poniżej 48 sekund drugi. Jest pan przygotowany na tak szybkie bieganie?

Jeśli łokieć nie przeszkodzi, to tak. Dotychczasowe treningi i nakład pracy nie pozwoliły mi złamać bariery 48 sekund, więc może doprowadzi do tego rewolucja treningowa. Dzięki temu, co robiłem wcześniej mogłem dojść do wyniku 48.16-48.12. Teraz zamierzam zrobić krok do przodu. W roku olimpijskim świat ostro ruszył. Trzeba szukać nowych rozwiązań. Ich weryfikacja nastąpi na bieżni. Mam nadzieję, że w tym sezonie osiągnę wynik poniżej 48 sekund.

Będziesz biegał w tym roku na 400 metrów?

Na pewno, bo obecny trening przygotowuje mnie też do dystansów płaskich. Chcę to wykorzystać i rozprawić się z rekrdem życiowym na 400 metrów, któremu od 2002 roku urosła już spora broda...

moderator sprinterek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
Mistrz olimpijski w pchnięciu kulą wrócił w niedzielę z prawie 4-tygodniowego zgrupowania w amerykańskim ośrodku w Chula Viście (okolice San Diego). Podopieczny Henryka Olszewskiego podczas treningów w Kalifornii prezentował się wyśmienicie.





Co udało się zrobić podczas pobytu w Kalifornii?

TOMASZ MAJEWSKI: Wszystkie założenia, które mieliśmy na to zgrupowanie zostały zrealizowane. Jestem z tego bardzo zadowolony. To był duży obóz z dużą liczbą treningów. Może nie były to jakieś niesamowicie ciężkie ćwiczenia, ale generalnie na brak roboty nie narzekałem. Wszystko wygląda bardzo dobrze.

Podobno na treningach osiągałeś fantastyczne wyniki.

Udało mi się dojść do poziomu rekordów życiowych, a kilka z nich nawet pobiłem. Kula leciała daleko, jest się z czego cieszyć.

Centrum przygotowań w Chula Viście cieszy się ogromnym zainteresowaniem nie tylko wśród Amerykanów. Spotykaliście na treningach jakieś gwiazdy stadionów?

To jest tak rozległy ośrodek, że wystarczyło miejsca dla licznej grupy zawodników. Spotykałem na przykład amerykańskich dyskoboli – Iana Waltza, Jarreda Rome i Adama Kuehla. Trenowaliśmy razem z nimi na siłowni.

Znając Ciebie, nie straciłeś okazji, by obejrzeć okolicę.

Dzięki uprzejmości mieszkającego tam Polaka zwiedziliśmy całe San Diego. Byliśmy też w Tijuanie na granicy z Meksykiem. Spędziliśmy tam zaledwie kilka godzin, nie chcieliśmy ryzykować, bo jest tam bardzo niebezpiecznie. Ostatnio wzrosła liczba morderstw i automatycznie spadł ruch turystyczny. Na szczęście nam nic się nie stało.

moderator sprinterek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
Xiang Liu nie wystąpi w mistrzostwach świata w Berlinie

Były rekordzista świata i złoty medalista ateńskich w biegu na 110 m ppł igrzysk Xiang Liu nie wystąpi w sierpniowych mistrzostwach świata w Berlinie. Po raz pierwszy na bieżni po operacji stopy pojawi się we wrześniu na mityngu Grand Prix IAAF w Szanghaju.
Zabieg został przeprowadzony w grudniu i od początku było wiadomo, że zawodnik kolce będzie mógł założyć dopiero w maju. Mimo wszystko zarówno trener Sun Haiping, jak i Liu wierzyli, że uda się przygotować im formę do mistrzostw świata w Berlinie.

"Nie chcemy ryzykować odnowienia kontuzji, a start w Niemczech jest zbyt wcześnie po operacji" - potwierdził Haiping.

moderator sprinterek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
Olimpijczycy wystąpią w Mityngu Ku Czci Kamili Skolimowskiej

Bardzo dobrą obsadę będzie miał "Mityng Ku Czci Kamili Skolimowskiej", który odbędzie się 2 maja na stadionie warszawskiej Skry. Swoją obecność potwierdziło już wielu medalistów olimpijskich z Pekinu, m.in. złoci - w rzucie młotem Primoż Kozmus i w pchnięciu kulą Tomasz Majewski.
Nie zabraknie również drugiego w stolicy Chin w rzucie młotem Węgra Krisztiana Parsa oraz mistrza olimpijskiego z Sydney i świata z Edmonton Szymona Ziółkowskiego.

Wśród pań wystąpią trzy młociarki, które znalazły się w pekińskim finale - piąta Francuzka Manuela Montebrun, szósta Anita Włodarczyk i ósma Słowaczka Martina Hrasnova.
Z powodu obowiązków na uczelni nie będzie mogła przyjechać najlepsza w ubiegłorocznych igrzyskach Białorusinka Oksana Miankowa i mistrzyni świata Niemka Betty Heidler, która ma już inne zobowiązania startowe.

Mityng zostanie połączony z wieczorem wspomnień o Kamili Skolimowskiej. 26-letnia złota medalistka igrzysk w rzucie młotem z Sydney zmarła niespodziewanie 18 lutego podczas zgrupowania w Portugalii.

moderator sprinterek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
Wicemistrz świata z 2007 roku (Osaka) w skoku w dal, 23-letni Włoch Andrew Howe rezygnuje z tej konkurencji, a w tym sezonie będzie rywalizował w biegach.
- Myślę, że powrót do skoku w dal nie jest możliwy - powiedział urodzony w Los Angeles Howe, który ostatnio miał problemy zdrowotne. - Będę próbował swych sił w biegu na 400 metrów - dodał lekkoatleta, który nie zakwalifikował się do finału olimpijskich zmagań w Pekinie.

W sierpniowych MŚ w Berlinie Howe (mistrz Europy w skoku w dal z 2006 roku) chce wystartować w biegu na 200 m. Pięć lat temu na tym dystansie zdobył mistrzostwo świata juniorów.

moderator sprinterek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
sprinterek Rafał S.
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 7410 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 12084
IAAF w Dakarze: ósme miejsce Sobieszek

Magdalena Sobieszek (AZS AWF Warszawa) z wynikiem 16,58 m zajęła ósme miejsce w konkursie pchnięcia kulą w lekkoatletycznym mityngu IAAF w stolicy Senegalu - Dakarze. Zwyciężyła Niemka Denise Hinrichs 19,19.
Hinrichs wyprzedziła rodaczkę Nadine Kleinert 18,82 i Rumunkę Ancę Heltne 18,26.

Wśród mężczyzn na podium znaleźli się amerykańscy kulomioci - triumfował wicemistrz olimpijski z Pekinu (w Chinach przegrał z Tomaszem Majewskim) Christian Cantwell. Jego rezultat 21,53 jest najlepszym w obecnym sezonie na świecie. Drugie miejsce zajął mistrz świata z 2007 roku Reese Hoffa 19,97, a trzecie Russell Winger 19,85.

moderator sprinterek

Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

stawy

Następny temat

Trening na wzmocnienie

WHEY premium