Wiem, że parę osób jużo to pytało na forum, ale mnie chodzi o coś troszkę innego - mianowicie zacząłem niedawno redukcję przed zawodami (trenuję SW). Mój trener chce, żebym był trochę drobniejszy i przez to szybszy podczas walk. Obecnie ważę 64kg przy 181cm wzrostu, procent bf to około 14-16% (różnie mi wychodzi na pomiarach). Trener chce żebym zszedł do 60 kg, a walkę mam 20 grudnia, a więc na cztery dni przed Wigilią. Jestem typowym ektomorfikiem i to takim maksymalnym - co bym nie jadł to waga mi tylko lekko skacze i nigdy nie miałem problemów z tyciem. Obecnie, do Świąt zostało około siedmiu tygodni, do mojej walki tyle samo, muszę się spieszyć z redukcją- trener nie zalecił mi ckd, bo nie ma na to czasu. Po prostu zmniejszyłem ilość węgli (jem około max. 70gramów w ciągu dnia) i ogólny bilans kaloryczny. Trenuję siedem dni w tygodniu po około 2-3 godziny (zarówno siłownia jak i aeroby przeplatane, co drugi dzień), biorę suplementy - Thermo Speed Extreme 4 kapsy na dzień + Cla 4 kapsy na dzień + L-karnityna. Liczymy na to z trenerem, że te cztery kilo zejdą w miarę szybko.
I tu pojawia się moje pytanie - jak mam przeżyć Święta po takiej redukcji? Myślę sobie, że fajnie byłoby zachować tę wagę, którą uda mi się wypracować w trakcie tej redukcji i zostać przy tych 60 kg już w ogóle, to miałbym problem z głowy na przyszłość. Zdaję sobie sprawę, że najlepszym sposobem na Święta jest się nie obżerać i tak też zamierzam zrobić, chodzi mi tylko o to, czy po takiej redukcji, jak przyjdzie Wigilia i parę dni razem z Rodziną, no nie wyobrażam sobie po prostu, żeby nie spróbować ciast i tych wszystkich rzeczy, na które czeka się cały rok. A nie chciałbym się zalać tłuszczem - nie wiem jak organizm zareaguje po takiej szybkiej redukcji na parodniową zmianę diety. Co radzicie?
I tu pojawia się moje pytanie - jak mam przeżyć Święta po takiej redukcji? Myślę sobie, że fajnie byłoby zachować tę wagę, którą uda mi się wypracować w trakcie tej redukcji i zostać przy tych 60 kg już w ogóle, to miałbym problem z głowy na przyszłość. Zdaję sobie sprawę, że najlepszym sposobem na Święta jest się nie obżerać i tak też zamierzam zrobić, chodzi mi tylko o to, czy po takiej redukcji, jak przyjdzie Wigilia i parę dni razem z Rodziną, no nie wyobrażam sobie po prostu, żeby nie spróbować ciast i tych wszystkich rzeczy, na które czeka się cały rok. A nie chciałbym się zalać tłuszczem - nie wiem jak organizm zareaguje po takiej szybkiej redukcji na parodniową zmianę diety. Co radzicie?
Krzysztof Piekarz
