Cześć.
Dopiero teraz mam chwilę spokoju i mogę coś napisać. Sporo się działo w mym życiu w ostatnich dniach i mało czasu miałem na 'zabawy'

, co oczywiście nie oznacza, że zaniedbałem dietę, czy suplementację - wręcz przeciwnie, dietka wciąż trzymana, a suple łykam zgodnie z założeniami.
Dzisiaj, jako, że tydzień wytrwałem bez żadnego, nawet minimalnego odstępstwa, na obiad zjadłem sobie panierowaną pierś z kurczaka, z serem żółtym. Źródłem węglowodanów był już jednak, tradycyjnie, ryż paraboliczny. Do tego wrzuciłem sałatę z jogurtem naturalnym. W sumie, to i tak niezbyt duże odstępstwo, ale trzeba przyznać, że smakowało 100 razy lepiej, niż pierś przyrządzana w 'tradycyjny' sposób (przede wszystkim nie było takie suche).
Na śniadanie, natomiast, poszedł tradycyjnie omlet. Zdjęcie nadaje się do menu jakiejś restauracji, heheh.
Nie wrzucałem jeszcze chyba witamin po otwarciu, więc pstryknąłem przedtem fotkę. Kapsy są niewielkie i bardzo dobrze się je łykam. Skład bez fajerwerków, ale jest wszystko, co potrzeba. Muszę dokupić witaminę C i łykać dodatkowo. Zastanawiam się też nad Asparginem, bo czasami łapią mnie skurcze (np. podczas mostkowania na ławce płaskiej przed rozpoczęciem serii, co jest najbardziej uciążliwe - nawet po solidnej rozgrzewce).
Wczoraj dostałem paczkę od Activity z próbką Master Meala o smaku zupy pomidorowej. Niedługo pewnie wrzucę ją na ruszt. Zobaczymy, co to warte.
Poranny trening obwodowy jest ok, ale świeżo po wstaniu z łóżka strasznie mi się nie chce... musiałbym chyba wysypiać się po 12h, żeby było lepiej. BTW obwody idą bardzo szybko. W końcu to tylko 3 ćwiczenia, a liczba powtórzeń też nie jest duża.
Aeroby wczoraj, niestety, odpuściłem, bo deszcz mocno zapier... przez cały wieczór. Liczę, że we wtorek nie będzie już przeszkód i zaliczę 9 min.

W sumie myślałem nad rowerkiem, ale koniec końców odpuściłem (nuda...).
Jutro poniedziałek, a więc dzień treningowy i pierwsze
15A w planie. Czuję, że bicepsy i
tricepsy odczują najmocniej jego trudy.
Za jakieś 40 min łyknę proteinki i położę się spać. Jutro w szkole lekki za***. Aż mi się nie chce iść... Żyję już wakacjami, eh.
Dobranoc!