Witam.
Czas zacząć planować, liczyć, układać... Proszę o poprawki i rady :) bo świeżak jestem jeśli chodzi o takie rzeczy :p
Z moich wyliczeń wynika, że moje zapotrzebowanie (bez wzięcia pod uwagę redukcji) wynosi 1750kcal
czy ktoś może mi powiedzieć ile kalorii powinnam odjąć aby osiągnąć szybki efekt redukcji wagi w jak najkrótszym czasie? Czytałam 300-500. Zależy mi na szybkich efektach ale nie kosztem zdrowia i mięśni.
Co do proporcji białek węglowodanów i tłuszczy i ich ilośc to za dużo się naczytałam i mam mętlik w głowie. Czytałam, że u kobiet może to być
1,5 - 2g białka na 1kg masy ciała
0,5 - 1g tłuszczy na 1kg masy ciała
2,4 - 4g węgli na 1kg masy ciała
Tylko są jakieś granice i niewiem czego się trzymać. Pozatym nie mam pojęcia czy to są poprawne liczby.
Wybierając 2g B, 0,5g T i 2,5g W ilości dostarczanych kalorii będą takie:
B 61kg x 2,0g x 4kcal = 488kcal
T 61kg x 0,5g x 9kcal = 274kcal
W 61kg x 2,5g x 4kcal = 610kcal
Razem 1372kcal co daje prawie 400kcal mniej niz moje dzienne zapotrzebowanie. Czy to ma ręce i nogi? Znając mnie wszytsko pomieszałam, pozatym nie mam pojęcia ile tych składników powinnam przyjmować żeby otrzymać najlepsze efekty.
Zapytacie pewnie jaki trening... Myślałam o 6 x tydzień, bo już trenuję od jakiegoś czasu. Ale potrzebuję pomocy w ułożeniu nowego planu treningów bo stary niebardzo dawał efekty.
Siłownia narazie odpada, bo nie mam jak tu za granicą. Mieszkam na farmie i siłownia daleko, ale mam do dyspozycji sporo sprzętu; Orbitrek, rower górski, maty, piłki rehabilitacyjne, hantle najróżniejsze, sztanga, worek do boksowania, stopień taki do aerobiku chyba,
ciężarki na kostki i nadgarstki, skakanka, hula hoop, taśma gumowa do rozciągania, przyżąd do ćwiczenia brzuszków na leżąco na macie (takie wygięte cóścik ale super mi się ćwiczy na tym i czuję że działa), ławka do brzuszków, ławka do wyciskania, ławka do ćwiczenia przednich i tylnich mięśni ud, ławka do ćwiczenia grzbietu. Chyba to wszystko. Poza tym jak ładna pogoda trucht, marszobiegi, marsze, spacery. Niewiem dlaczego ale bieganie mi nie wychodzi, dostaję kolki, zadyszki i boli mnie gardło, może to przez te islandzkie wielkie wiatry? Tylko jak to wszystko wykorzystać, żeby się nie pogubić? Kiedy aeroby? Kiedy siłowe? Dodam, że mogę poświęcić ok 1-1,5 h rano i podobny czas wieczorem. weekendy całe dni, ale może np niedziela relaks i czas na pełną regenerację mięśni?
Ok narazie na tyle, czekam na poprawki i będziemy działac dalej :p Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś chętny do pomocy. Czekam z niecierpliwością. Pozdr