Jodan:
"czemu uważam, że nie chciał walczyć z Fiedzią?
bo wie dobrze, że go nie pokona. może to taki kompleks Fiodora, analogiczny do kompleksu Nastuli?"
A kto wogóle powiedział, że nie chciał walczyć z Fedorem? Chciał już dużo wcześniej, tylko ze UFC zaproponowało dużo większe pieniądze - normalne, że poszedł tam gdzie więcej płacą - tutaj chyba sprawa jest bezdyskusyjna!
Co do kompleksu Nastuli - to było bardziej przysłowie luz żart ze światka judo chyba. Nastula też przegrywał przed i po swojej passie. Coś takiego jak kompleks Fedora nie istnieje. Z Fedem każdy chce walczyć, w kilku walkach Fedorowi pomogło tylko szczęście (z Randlemanem, Fujitą i Crocopem). Jakoś nie było widać tremy po Huncie ostatnio - a jak sobie poczynał, to widzieliśmy.
"reasumując: CC wolał w glorii i chwale skorzystać z oferty UFC, póki jest na fali jako zwycięzca OWGP, zamiast ryzykować. business is business. to była decyzja rozsądna, trzeba myśleć o przyszłości, ale z punktu widzenia zawodnika, sportowca, rezygnacja ze świeżo wywalczonego prawa do drugiej walki o zdobycie najbardziej prestiżowego tytułu i to w szczytowej formie, trąci asekuranctwem, budzi niesmak. "
Stwierdzenie mocno na wyrost! Czasem dobrze jest siebie postawić na miejscu zawodnika, zamiast pisać, że się wycofał ze strachu lub jakichś tam innych rzekomych powodów. Jestem przekonany, że każdy na jego miejscu zrobiłby to samo i żadne asekuranctwo nie miałoby nic tu do rzeczy.
"dalej, dlaczego uważam, że jeszcze kilku takich przeciwników jak ostatni to koniec wielkiego CC?
bo przeciwnicy nie są dla niego tu zagrożeniem. a w Pride non stop ostatnio musiał się opędzac od depczącej po piętach konkurencji, co stymuluje rozwój."
Numerem "3" w Pride był Josh Barnett, którego CC pokonał 3 razy! Konkurencją mógłby być jeszcze Mino - ktorego styl walki już nie należy do najświeższych - z Goodridgem, Schiltem, czy Colemanem można wygrywać leżąc na plecach. Z Fedem, Joshem i Mirko raczej nie. Co do wygranego rewanżu Mino - Barnett - weź pod uwagę ile walk stoczył ostatnio Josh! Nawet z Nastkiem miał problemy, a wygrana Mino z nim nie była przekonująca!
"reasumując: Crocopowi grozi stagnacja i w przypadku walki powiedzmy za rok z kimś z czołowki HW Pride, gdzie konkurencja jest duża, a poziom wyrównuje się, nie dawałbym mu wielkich szans."
Po powrocie do Pride'a nie dostanie od razu Fedora! Fedor ostatnio też sporo pauzował, Mino w 2005 też nie walczył (oprócz walki z Nastkiem). Miron bił się zbyt często ostatnimi czasy, teraz będzie miał 5 walk w ciągu roku. Wystarczy żeby zachować formę IMO
" ja nadal jednak jestem zdania, że tylko stale podejmowani, dobrzy, twardzi i na odpowiednim poziomie przeciwnicy mogą mu zagwarantować rozwój, tzn stałe doskonalenie tego, co już ma, nie zamykanie sie w wypracowanych schematach."
To zobacz z kim ostatnio walczył Fedor! Od 28. 08. 2005 do 31. 12. 2006 walczył z
Zuluzinho i Colemanem! A to aż PÓŁTORA ROKU! Z całym szacunkiem do Zulusa i Colemana, ale np. Arlovski i Sylvia są od nich znacznie lepsi!
"Joanno, nie zdązyłem edytować: urazy psychiczne często są irracjonalne i czesto zbyt głebokie, aby je całkowicie wypchnąć z umysłu. pomyśl ilu profesjonalistów na całym świecie, dżudoków doświadczonych w setkach walk na zawodach, wspaniałych zawodników, chłopów twardych jak żelazo fizycznie i psychicznie, dostawało zwiększonej potliwości, mdłości i biegunki (autentyczne i częste przypadki, opisane w medycynie sportowej pod nazwą kompleksu Nastuli) przed walką z naszym mistrzem?
póki co przed Fiodorem nikt nie robi w spodnie, ale analogie nasuwają się same."
Ja jestem daleki od stwierdzen "kompleków Nastuli/Fedora" - dlaczego? Pisałem wyżej! Tu jest raczej na odwrót - czyli BIJ MISTRZA! W Pride są nieporównywalnie większe pieniądze niż w judo. Dlatego Nastula mógł mieć kilkudziesięciu/kilkuset przeciwników o klasę słabszych od siebie. W czołówce Pride HW słabych nie ma - potwierdziła to ostatnio walka Fedora z Huntem.
Ech.... odniosę się jeszcze do tego:
" LapEkkk, myślisz że nasi siatkarze przegrali 0:3 złoto z Brazylią na MŚ, grając zaskakująco słabo po serii efektownych zwycięstw, bo byli aż tak gorsi od Brazylijczyków? ( kto mówi że naszym siadła psychika, ten chyba nigdy nie odlądał, jak roznosili wszystkie ekipy az do finału! ) a właśnie po tym meczu Lozano powidział: Głowa, to wszystko jest w głowie! . i nie mamy powodu, aby mu nie wierzyć."
Nie oglądam siatkowki (ani koszykówki, piłki i Małysza

). Ale teksty o psychice są często wciskane pochopnie i na siłę. A komentatorzy je podchwytują bardzo łatwo - lepiej im później lać wodę o psychologii niż mowić o np. dopingu... albo tysiącu innych detalach mających wpływ na wyniki rywalizacji, a o których sami pojęcia zielonego nie mają. Jednym słowem: Jestem absolutnym przeciwnikiem stwierdzeń że ktoś przegrał z powodu psychiki (ostatnio dyskutowałem w "uderzanych" o psychice Gołoty - jakoś nikt nie podał konkretnej argumentacji, że porażki Gołoty mają podłoże w jego psychice - mimo, że tego typu teksty o Endju są standardowe i bardzo modne u nas. Dziwił mnie też fakt, ze podałem kilka przykładów/powodów przez które Andrzej przegrywał - o wiele bardziej prawdopodbnych niż jego rzekome problemy z psychą, ktorych mu nawet żaden psycholog nie zdiagnozował).
Nie twierdzę, ze psychika nie ma żadnego wpływu w sporcie na wyniki rywalizacji - bo z pewnością ma! Ale na pewnym poziomie u doświadczonych zawodników, mających za sobą multum walk, turnieji, zwycięstw i porażek - przyjmowanie tezy że psychika była powodem np. porażki jest moim zdaniem absurdalne niemal!
Co do tematu dyskusji (bo trochę zboczyłem z kursu

) - powtarazam jeszcze raz: Moim zdaniem przejście CC do UFC było tylko i wyłącznie spowodowane kontraktem i jak będzie za rok, to się okaże. Co do kompleksu Fedora, to oglądając ostatnią walkę onego z Huntem i widząc CC w finałach OWGP, to raczej Fedor odetchnął z ulgą, że jeszcze przez rok może spać spokojnie i budzić się we własnym łóżku, a nie w szpitalu pod respiratorem
