encore une fois...
na moje tłuste 55kg:
KALORIE 1776,5
na kg ciała:
BIAŁKO 2,0
TŁUSZCZE 1,5
WEGLOWODANY 2,7
czy tak jest w miarę?
odnośnie tego skąd brać owe btw - dobre żródła wybrałam?
podaję rzeczy które są na porządku dziennym:
zielone warzywa/ o niskim ig
mleko 2%(do kawy - mogę?)
twaróg chudy(moja miłość)
jogurt naturalny
jajka
piersi z kurczaka/ indyka czy czerwone-chude mięso też jeść, czy lepiej nie?
panga
łosoś
tuńczyk z puszki
a makrela wędzona albo coś w ten deseń? jest dobra czy odpuścić?
oliwa z oliwek
orzechy
nasionka
masło

orzechowe (ostatnio jadłam takie z sezamem - primaviki)
a zwykłe masło? np do jajecznicy?(dopiero od 3 tygodni jem jajka w widocznej postaci - omlety/jajecznice -wcześniej nie tknęłabym za żadne skarby - nie wiem co sie ze mną stało, ze zapragnełam tego spróbować)
z owoców to chyba tylko jabłka i kiwi - bo raczej sezon owocowy się skończył. ano jeszcze mandarynki, banany(ale banany lepiej po treningu, chyba

)
mam pytanie dotyczace "chleba" wasa... czy to nie będzie jakieś odstępstwo(przestępstwo) jak zjem do ostatniego posiłku (twarogu/tuńczyka) taką jedną tekturkę?
właczyć do diety chleb razowy? schulstad(chociaż im nie ufam

bo ich chleby wydają się plastikowe) ma takie fajne... mocno-pełnoziarniste...
a płatki/otręby?(żyję bez nich, ale może powinnam je jeść?)
konkretnego menu nie układam, bo nie chcę 10 wariantów podawać... bo przecież nie chodzi o gotowca, tylko o zasady
względem tych posiłków 6 co 2-3h to tak:
1.sniadanie- na rozruch - dużo białka,trochę tłuszczu i węglowodanów
2.(na uczelni) owoc + jogurt + orzechy
3.(na uczelni) kotlety sojowe + warzywo
4.ryz brązowy + kura + warzywa (albo w tym miejscu coś przedtreningowego,m bo nie jestem pewna czy taki zestaw się nadaje)
5.(jesli to bedzie potreningowy to jakies ww proste tak? )
6.białko (tuńczyk/twaróg)
wiem jestem okropna - czepiam się kazdego szczegółu... i chcę dokładnie wiedzieć...
właśnie zaczełam się zastanawiać nad ludzkim odżywianiem...
wśród moich znajomych/rodziny(moze w złym srodowisku sie obracan) wszyscy jedzą "co mama da"/ jest w lodówce/na co mają ochotę... albo mają niezniszczalne ciało - bo nie widać po nich, ze nie myślą o tym co jedzą... albo mają jakieś wyczucie co powinni jeść...
i tylko ja jestem takim wykolejeńcem który nie wie co i jak...
