przypomniało mi się jeszce takie wydarzenie. Bylem raz wieczorkiem u kolegi na chacie i szykowalem sie powoli do wyjścia.
On ze swoim ojcem mial cos takiego że czasem mieli takie niby sparingi, szlo po prostu pare prostych sierpy i oni po***y ogolnie zadowoleni :/ no ale looz jak ktoś lubi sie z ojcem prać.
W każdym razie koles miekka faja nigdy nie byl, a tamtego wieczora jak wychodzilem od niego, przechodzil jego ojciec i tak od niechcenia, doslownie "leciutko" uderzyl mieśniaka chyba troche poniżej barku.
To co wtedy zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania...koleś po prostu...rozpłakł się. Twierdził że go strasznie bolało.
Straszna patologia, nie wiem czym było to spowodowane ale nie mogłem uwierzyć
Może to jeden z punktow witalnych
On ze swoim ojcem mial cos takiego że czasem mieli takie niby sparingi, szlo po prostu pare prostych sierpy i oni po***y ogolnie zadowoleni :/ no ale looz jak ktoś lubi sie z ojcem prać.
W każdym razie koles miekka faja nigdy nie byl, a tamtego wieczora jak wychodzilem od niego, przechodzil jego ojciec i tak od niechcenia, doslownie "leciutko" uderzyl mieśniaka chyba troche poniżej barku.
To co wtedy zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania...koleś po prostu...rozpłakł się. Twierdził że go strasznie bolało.
Straszna patologia, nie wiem czym było to spowodowane ale nie mogłem uwierzyć
Może to jeden z punktow witalnych

