"Ci co nie bali sie ryzyka, chcieli na nowym swiecie zalozyc swoj dom, jechali tam choc nie wiedzieli co ich czeka. "
- nie zgadzam się z tym! Znowu wkracza jakaś genetyka i lepszość innych nad innymi!
W początkach USA wywozono tam głównie przestepców, a więc ludzi często tępych i takich którzy słabo sobie radzili, przez co zostali przestepcami (90% przestepców to nie jacyć bosowie, a zwykłe rzezimiechy).
Zaś potem, jechali tam ludzi biedni, którzy czesto nie radzili sobie w kraju, i jechali tam - a nuż się uda, jak tutaj sobie nie radze.
Można by więc stworzyć stworzyć teorię wręcz odwrotną do twojej.
Więc lepiej tego nie róbmy.
Kiedyś robiono klasy w których uczyli się sami "geniusze", wszyscy mieli wysokie IQ powyżej 140.
Zrobiono to po to, by zobaczyć co z nich będzie i jak dobrze sobie poradzą.
Po wielu latach okazało się że słabno sobie radzą.
Często byli nieżyciowi, mieli problemy z porozumiemiem się z innymi, itd.
Nie sądze by czarni amerykańscy sportowcy jechali tam szykać szczęścia i mają geny ryzyka - ich przodków przywieziono statkami jako niewolników.
Nie sądze że USA ksztalci najlepszych aktorów - połowa tych gwiazd to obcokrajowcy, ktrzy byli wychowani w sowim kraju a tu przyjechali, bo tam jest centrum.
Radzę wam, byście "dobre geny" zawsze brali na końcu pod uwagę. To bardzo niebezpieczna zabawa dla obu stron i było to przerabiane już wiele razy....
