To moze i ja dorzuce swoje 0.03zl do dyskusji o Ronnie'm i Arnoldzie.
Podobnie jak i paru tutaj wypowiadajacych sie, uwazam sylwetke
Ronniego za brzydka (zreszta, granica dobrego smaku w kulturystyce
juz dawno zostala przekroczona), ale pelny szacunek dla Ronniego, bo
jest najlepszy - a kazdy, kto potrafi wzniesc sie na wyzyny w jakiejs
dyscyplinie, czy to bedzie
kulturystyka, czy gra na fortepianie,
zasluguje na szacunek. Natomiast u Arniego podziwiam
to co osiagnal poza kulturystyka. Umial pokierowac swoja kariera
i udowodnil calemu swiatu, ze nie jest tepym miesniakiem ktory potrafi
tylko wyciskac sztange. Ilu jest zawodowych sportowcow, ktorzy pozniej
zostaja politykami?
Respekt dla obu mistrzow, ale pelen podziw dla Arniego, za umiejetne
wykorzystywanie najwazniejszej czesci naszego ciala - mozgu. Hough!