George Farah jest ojcem sukcesu wielu sportowców, takich jak: Kai Greene, Dexter Jackson czy Lionel Beyeke. Uchodzi za… guru. Wiem, iż to modne słowo, jednak tym razem pasuje do postaci, jaką jest Farah. Ciągle jestem pytany o środki dopingujące. Co najgorsze, w Internecie, jak grzyby po deszczu, pojawiają się portale poświęcone sterydom anaboliczno-androgennym. Są pełne błędów, mitów i przeinaczeń. Większość ludzi marginalizuje zagrożenia płynące ze stosowania SAA, podobnie czynią z paleniem tytoniu i sięganiem po alkohol.

Moja odpowiedź zawsze jest taka sama: nie da się powiedzieć, czy dana kuracja wyrządzi mniejsze czy większe szkody, czy pojawią się mniej lub bardziej dotkliwe skutki uboczne. Nie da się powiedzieć, czy bardziej czy mniej wpłynie na dalsze życie. Jedno jest pewne - nie opłaca się zabawa w wyczynową kulturystykę. Dlaczego? Inwestujesz czas i pieniądze, a nie masz żadnej pewności, czy odniesiesz sukces. Rich Piana wycofał się ze startów w kulturystyce, gdyż stwierdził, iż wkładał w nie wszystko - pieniądze, czas, każdego dnia myślał tylko o zwycięstwie w zawodach, a w zamian nie dostawał niczego! „Inwestowałem 10 tysięcy dolarów, w zamian (w najlepszym razie) dostawałem tylko statuetkę!” Wyczynowe startowanie ma sens dla drobnego promila osób trenujących, które mają szansę na odniesienie sukcesu na szczeblu krajowym, europejskim czy na podjęcie walki z najlepszymi na świecie. A i tak nie wiem, czy za narażanie się na śmiertelne ryzyko zapłata jest wystarczająca? Wyczynowe uprawianie kulturystyki to igranie z ogniem. Przypomina system stosowany w NRD: „rzuć 10 jajek o ścianę - zatrzymaj te, które się nie rozbiją”.

Dlatego ciągle słyszymy o zgonach zawodników niejednokrotnie z wysokiej półki. A o ilu przypadkach nie wiemy? Nie każdy zawodnik jest tak sławny, jak Ronnie Coleman, Dorian Yates, Arnold Schwarzenegger czy Dexter Jackson. Większość ludzi nie zna nawet czołowych współczesnych kulturystów rangi Mr. Olympia, a co dopiero mówić o innych zawodach, niższego szczebla.

ronnie

Foto: Ronnie Coleman signature series

Czy Ronnie Coleman to przykład do naśladowania?

Moim zdaniem, nie. Powiesz, że nie lubię kulturystów lub wymyślisz inne argumenty tego kalibru. „Lubienie” czy „nie lubienie” w tym przypadku nie mają żadnego znaczenia. George Farah jest trenerem profesjonalnych kulturystów, i wiecie co ma do powiedzenia? To samo, co napisałem wcześniej.

George Farah: „Ludzie mnie pytają, co brać. Gdybym powiedział, że ktoś ma brać kortyzol, bo od kortykosteroidów stanie się wielki, ludzie by zaczęli stosować takie środki! Nie rozumiem tego. Ciało jest naszą świątynią, otrzymaliśmy je, aby je chronić. Faceci mówią: ja nie palę, nie biorę narkotyków… Stary! Ale bierzesz sterydy anaboliczno-androgenne! To nawet gorsze, kumasz o co mi chodzi? Pomagałem profesjonalnemu kulturyście. Ważył już 260 funtów (~118 kg). Wyglądał, jak bestia, a ma tylko 25 lat. Powiedziałem mu, że długo był na cyklu (sterydowym), dlatego pora na przerwę. Stwierdził, że nie może, bo chce być wielki. Powiedziałem mu, że niedawno ważył 96 kg, że jest młody, że może chcieć mieć dzieci itd. I wiecie, co się stało? Po trzech tygodniach zakończył współpracę ze mną, wynajął innego trenera. Napisałem mu: Wiem dlaczego odszedłeś, życzę Ci wiele szczęścia, mam nadzieję, że nie będziesz tego żałował”.

Możesz być mistrzem kulturystyki i zachować zdrowie?

Wg George’a Farah, problem tkwi w tym, iż ludzie w wieku 25, 27 czy 30 lat czują, że są niezniszczalni, niepokonani. Farah powiedział: „Chłopie, poczekaj aż zachorujesz!”. Farah uważa, iż można być profesjonalnym kulturystą (mistrzem) i zachować przy tym zdrowie. Czy to prawda? I tak i nie. Większość współczesnych zawodowców kończących karierę jest w opłakanym stanie. Lepiej wyglądała sytuacja w latach 50., 60. i 70. XX wieku, gdy masa zawodników była 30-40 kg mniejsza, nie stosowano insuliny, IGF-1 ani hormonu wzrostu. Wtedy nawet dostęp do wielu SAA był utrudniony lub niemożliwy, albo też nie wiedziano, jak w pełni z nich czerpać (nie istniało „mega dawkowanie” przypisywane zawodnikom lat 90. XX wieku i początku XXI wieku).

Najlepszym przykładem może być właśnie Ronnie Coleman (8-krotny Mr. Olympia). Całkowicie zniszczył swój organizm, miał kilkanaście operacji. Do dzisiaj jego grzbiet nie funkcjonuje, jak powinien. Na dodatek miał wymienione oba stawy biodrowe. Boryka się też z kolanami i łokciami.

Bez licznych kontuzji, kariery tak szybko nie zakończyłby pewnie Dorian Yates (6-krotny Mr. Olympia): 1994 r. zerwany lewy biceps w trakcie wiosłowania podchwytem (~206 kg), w 1997 r. zerwał lewy triceps w trakcie przenoszenia sztangi za głowę połączonego z wyciskaniem.

Do dzisiaj nie wiemy, czego niektórym kulturystom udaje się uniknąć przedwczesnej śmierci, a inni kończą życie w nagły sposób. Przykładowo, Nasser El Sonbaty (nazywany w prasie „The walking pharmacy” – "Chodząca apteka") był profesjonalnym kulturystą, poniósł śmierć w wieku 48 lat (oficjalnie stwierdzono uszkodzenie nerek oraz niewydolność serca), odszedł 20 marca 2013 roku. Był jednym z najlepszych światowych kulturystów IFBB od 1990 do 1992 r. (lokował się w pierwszej ósemce najlepszych). W latach 1993-1998 lokował się w pierwszej czwórce najlepszych, w tym zajął II miejsce w 1997 na zawodach Mr. Olimpia (niektórzy do dzisiaj się kłócą, iż Dorian Yates nie powinien wygrać tych zawodów). W 1995 i 1998 r. był III na Mr. Olimpia. Poza sezonem potrafił ważyć ponad 150 kg (przy 180 cm wzrostu).

Bardzo wielu zawodników miało problem z sercem, chociażby Arnold Schwarzenegger. Również słynny w mediach społecznościowych zawodnik, C.T. Fletcher, musiał przejść przeszczep serca. Liczni kulturyści borykali się z problemami z nerkami, np. Mike Morris (zawodnik NPC 1990-1997, Flex Wheeler (startował w NPC od 1989 do 1992 r.). Był jednym z najlepszych zawodników IFBB od 1993 do 2000 r. (17 razy pierwsze miejsce). Był drugi na Mr. Olympia (1993, 1998, 1999). Doznał niewydolności nerek i wycofał się w 2000 r. w wieku 35 lat. Miał przeszczep nerki w 2003 r. Problemy z nerkami miał też Tom Prince (zawodnik startujący w NPC i IFBB) oraz Don Long. Don Long zakończył karierę w 1999 r. z powodu zniszczenia nerek.

Polecamy również: Ronnie Coleman uważa, że współcześni kulturyści nie mieliby szans w latach 90-tych

Czyli co? Mam nie trenować kulturystyki?

Nie. Tylko nie kosztem zdrowia, a następnie skróconego życia. Nie uważam, iż istnieją zdrowi kulturyści np. ekstremalni. Po prostu nikt ich dokładnie nie zbadał lub obecne metody diagnostyczne nie pozwalają na właściwą ocenę stanu ich zdrowia.

Opisywałem na łamach jednego z artykułów przykład człowieka z nowotworem. Guz musiał się tam rozwijać od dobrych kilku lat. I wiecie co? Nic nie wskazywało, iż ten człowiek ma jakiekolwiek problemy ze zdrowiem. Miał wzorcowe wszystkie wyniki standardowych badań. W przypadku wielu kulturystów, dopiero po śmierci, w trakcie sekcji odkrywane są potężne anomalie. Przykład? Dallas McCarver, jeden z najlepszych kulturystów młodego pokolenia. Zmarł nagle 22 sierpnia 2017 r. mając 26 lat. Miał powiększoną wątrobę (4.5 kg) i nerki, chorobę wieńcową (zmiany w arterii - gałęzi międzykomorowej przedniej, zstępującej) oraz mniejsze zmiany po prawej stronie, silnie przerośnięte serce (ważące 833 gramy), przerośniętą lewą komorę serca. Wykryto również raka brodawkowatego tarczycy. Przyjmuje się, iż u mężczyzn normalna waga wątroby wynosi 968-1860 g, u kobiet 603-1767 g, tak więc wątroba Dallasa McCarver’a była co najmniej dwukrotnie większa, niż powinna być!

Tematem na zupełnie inny artykuł jest, czy Ronnie Coleman nie trenował za ciężko. Moim zdaniem mógł uzyskiwać wyjątkowe efekty „katując” organizm nieporównanie mniej. Dlaczego? Bo miał nietypową genetykę, był niejako „skazany na sukces”. Wskazują na to dane, jakie pozyskano w trakcie badań Ronnie’ego.

Podsumowanie

Wyczynowe trenowanie kulturystyki nie wydaje się najlepszym wyborem. Ryzyko jest kolosalne, a zyski (biorąc pod uwagę wszystkie wydatki) nie są wcale takie duże. Na wyczynowym uprawianiu kulturystyki zarabia tylko garstka najlepszych zawodników. Prawdopodobnie, dużo sensowniejszym rozwiązaniem jest znalezienie dobrze płatnej pracy, a trenowanie kulturystyki amatorsko. Chodzi o to, by mieć zawsze możliwość wyboru innej drogi, gdyby się okazało, iż jednak nie jesteś „największym odkryciem kulturystycznej sceny od czasów Schwarzeneggera”.

Być może jakimś rozwiązaniem jest bycie „kulturystyczną gwiazdą mediów społecznościowych”. Tylko pamiętaj, iż życie jest krótkie, a forma jest ulotna. Tak samo za kilka lat modne w danej chwili blogerki fitness czy „gwiazdy" Facebooka/Instagrama mogą stwierdzić, iż zainteresowanie budzą 5, 10 czy 15 lat młodsze „nowe gwiazdy”. A ciężko wytłumaczyć się później na rozmowie kwalifikacyjnej, z kilkuletniej luki w aktywności zawodowej: "Co pani robiła? A wie pan, byłam influencerką fitness". 

Komentarze (17)
F1.08

George Farah ma prawo do swojej opinii, która siłą rzeczy zawsze jest subiektywna u każdego z nas. W przypadku Georga trzeba pamiętać, że miał(ma?) raka. Siłą rzeczy jego opinia i sposób patrzenia na świat będą bardziej "ostrożne", gdyż wynikają z osobistych, złych doświadczeń.

Faktycznie było wiele zgonów w kulturystyce. Ale jak to ma się do ogólnej liczby zawodników? Jeśli chcemy być postrzegani jako Ci którzy posługują się "badaniami" i rzetelną informacją to należałoby dla pełnego obrazu przedstawić pełne dane. Jaki odsetek(a może promil?) z tych którzy biorą sterydy I startują na wysokim poziomie(podejrzewam że u amatorów ryzyko niższe więc nie wliczam ich dla ułatwienia autorowi zadania) zmarł? Warto być obiektywnym do końca w każdy elemencie.

3
F1.08

Czytałem wszystkie z tych artykułów w momencie ich publikacji. Przejrzałem ponownie. Żaden z nich nie zawiera danych na temat tego, jaki odsetek zawodników zmarł z powodu używania sterydów. Jeśli się mylę, proszę o zwyczajnie wklejenie tych wyników. Np.:

"Na przestrzeni ostatnich 10 lat z 1000 zawodników IFBB zmarło z powodu używania sterydów 10"

Czy są takie dane? Chciałbym sobie w sposób naukowy, podparty danymi statycznymi, wyrobić zdanie na temat szkodliwości tych substancji.

4
Bull

takich danych nie ma

1
pawel39

ja bez danych naukowych tylko moja subiektywna opinia - zdecydowanie antybohater. Są ludzie którzy są dla nas autorytetami, on przewrotnie po zakończeniu kariery daje przykład jak nie brać od niego przykładu, jak by nie patrzeć też autorytet.

2
lordknaga

z dostawcy pizzy na motorynce, ma swoja firme z suplami, jest jedna z najbardziej rozpoznawalnych osob w #fitswiecie, nastukal 8 dzieci, zabezpieczyl im przyszlosc, ma duzo siana ze swojego biznesu i zadne z jego potomkow nie posmakuje biedy jaka posmakowal ich ojciec. problemy ma z kregoslupem a nigdzie nie pokazano ze ma zniszczony organizm? zniszczyl sobie zdrowie, dazac do bycia najlepszym na swiecie w czyms i udalo mu sie to 8x pod rzad, nie krzywdzac drugiego czlowieka przy tym - to jaki to antybohater? to ze porusza sie o kulach czyna wozku, tak to prawdowpodobnie jego wina, bedzie placil za to do konca swych dni, a czy zaluje tego? szczerze w to watpie...


ps. ilu ludzi skonczylo jak on, nie osiagajac tego co on? oni tez sa antybohaterami?

to jest przyklad skromnego goscia, ktory w swoim domowym zaciszu cwiczac w ciszy, deklasowal cala konkurencje szczekaczy, ktorzy bujali sie nie wiadomo jak.

11
anubis84

A co ma robić, położyć się na wersalce i leżeć, wtedy może prędzej by się wykończył

0
AdamZx

Coleman król poświęcił życie dla pasji treningu ,dziś wielu ludzi nie ma na to jaj ,warto dodać że kupił dom również swojej mamie dzięki wygranej Mr.O i był policjantem a że brał sterydy i kogoś to boli to prywatny problem autor pewnie zazdrości sterydziarzom ale nie ma odwagi sam wziąć i gada bzdury jakie to niebezpieczne,skutki uboczne owszem są ale codziennie widzimy setki palących osób ,ludzi którzy jeżdżą szybko na motocyklach(tzw.dawcy organów) ludzi pijanych za kierownicą albo facetów bijących żony czy dzieci itp. ale to nic bo taki sterydziaż to jest prawdziwy potwór i tak mamy sportowców którym WADA zabiera wszystkie puchary bo obecnie brali doping a nikt nie wie czy 6 lat temu też brał bo może wtedy to był natural ale h tam !

6
lordknaga

wincol- wczoraj na tel widzialem twoj komentarz, pozniej na pc nie bylo go widac a dzisiaj na Tel znowu widze %-) moze cos strona szwankuje?

1
Bull

Nikt nie oczekuje kompletnej akceptacji serwowanych treści, dyskusja a nawet oburzenie zawsze jest warte dalszej rozmowy. Proszę jednak odnosić się do treści i z nią polemizować, ostrzegam przed atakami personalnymi i próbie obrażania autora. Takie wypowiedzi będę usuwał.

1
rarytas1

Żaden z czołowych kulturystów nie jest wzorem do naśladowania . BB było jest i będzie brudnym podziemiem.

0
domosos

Zalezy co masz na myśli z tym brudnym podziemiem, chodzi Ci o SAA.

0
anubis84

Pod jakim względem, każdy ciężko pracuje to co nie są wzorami.

0
hipermarkeciarz

Oglądałem ostatnio dokument na Netflixie, swoją drogą Ronnie wypadł tam na bardzo ciepłego, familijnego faceta, ale nie w tym rzecz. Gość, który jest teraz półinwalidą, po kilku operacjach, pewnie przed kilkoma, nadal pizga żelazem regularnie choć nawet d**** wie, że jedyne, co powinien robić, to ewentualnie spacerować, rowerek bądź basen. I co mnie zastanowiło - wszyscy w filmie mówią, że w sumie spoko, bo to jego miłość, pasja, życie, itp. itd. Prawda jest taka, że to niezdrowe uzależnienie i nałóg, taki sam jak każdy inny, bo zdrowym go już nazwać nie powinno. Zastanawia mnie, czy równie przychylnie środowisko by patrzyło i oceniało typa, który po przeszczepie wątroby dalej pije wódę, bo to jego pasja, styl życia..?

0
pawel39

łopatologicznie wyjaśnione dla lordknaga

0
lordknaga

lopatologicznie, to ja wyjasnilem tobie 2 tygodnie temu

0
domosos

Coś w tym jest, ale z drugiej strony pokazuje aby się nie poddawać.

0