Wydaje mi się, że każdy byłby głodny jedząc tak jałowy posiłek. Może z wyjątkiem osób głoszących się, z obkurczoną ścianą żołądka, ale skupmy się na tych zdrowych. Mój 5 letni syn tyle zjada na śniadanie.
Jaki jest sens ograniczać sytość posiłku dodając do niego odżywkę białkową, skoro późnej jesteś głodny? Zastanawiam się, czy wynika to z niewiedzy, czy może jest w tym jakiś cel?
Wystarczy dać zamiast odżywki białkowej twaróg, czy
serek wiejski, trochę owoców, które zwiększą obojętność, a mają mało kcal, a na deser miseczkę warzyw 300-400 gramów. Raz, że się najesz, a dwa dostarczysz istotne składniki żywieniowe.