Witam Was wszystkich.
Od jakieś czasu postanowił odkurzyć domową siłownię i ruszyć trochę tyłek. Ostatni rok dla mnie i mojego organizmu był fatalny :) mam na myśli pracę siedzącą jako taksówkarz, śmieciowe jedzenie, brak jakiekolwiek ruchu, no może raz na trzy miesiące jakieś pracę na wsi. Kiedyś coś tam ćwiczyłem, ale szybko zrezygnowałem i schowałem sprzęt do szafy. Jakieś 4 tygodnie temu zmieniłem pracę na magazyn, praca w nocy, dużo schylania, podnoszenia i przede wszystkim chodzenia. Jednakowoż, aby być trochę bardziej sprawnym w tej pracy postanowiłem, jak wyżej napisałem, odkurzyć sprzęt i zacząć ćwiczyć w domu. Pierwsze dwa tygodnie jakos minęły, cwicylem planem FBW A i B i nie powiem bylo to dość intensywne zwlaszcza dla mojego zasiedziałego ciała. W trzecim tygodniu zaczęło się fatalne samopoczucie, cos jakby grypa, uderzenia gorącą, ból mięśni, ogromne zmęczenie cały czas.. myślałem, że może mnie gdzies zawiało czy coś ale nie miałem, ani kataru, ani kaszlu czy tez stale podwyższonej temperatury. Ćwiczyć jednak nie przestałem. Ponieważ uparty jestem jak najbardziej uparty osioł dalej brnąłem w trening ze zwiększaniem ciężaru włącznie. Ostatni tydzień to była prawdziwa katorga. Musiałem wziąć jeden dzień wolnego, bo nie bylem w stanie zwlec się z łóżka. W pracy ledwo dawałem rade tak samo jak na treningu. Podczas martrwgo ciągu kręciło mi się w głowie po każdej serii. Zaczęły mnie łapać ogromne skurcze ud i łydek. Straciłem całą chęć do działania i zmiany stylu życia. Dietę odkąd cwicxe i pracuje fizycznie staram się utrzymywać w lepszym stanie niż w zeszłym roku. Jem śniadania, owoce, obiady gotuje w domu (ryże, zupy, kasze, mięso) i zjadam posiłki mniej więcej o stałych porach. Ze snem mam trochę problem, gdyż pracuje w nocy i spiąć w dzień nie czuję się w pełni wyspany choć śpię (staram się) te 8 godzin. Czy myślicie, że to wszytko za dużo dla mojego organizmu i po prostu wysyłał mi sygnały, które ignorowałem i dalej wystawiałem do na próbę? Dodam jeszcze, że ciężary nie były jakieś bardziej wygórowane, wyciskanie na klatę chyba 30kg, przysiad i wioslowanie po 20kg. Proszę Was o poradę co dalej. W przyszły tydzień będę miał kompleks badań (akurat rekrutuje się do służby) krwi, serca itd. Aktualnie odpoczywam drugi dzień i dzisiaj czuje się lepiej niż w całym zeszłym tygodniu. Nie biorę żadnych suplementów, tylko magnez w tabletkach.Proszę o odpowiedź czy macie jakieś pomysły co porobiłem źle :) może za dużo na raz wszystkiego? Dzięki za odpowiedź z góry. (Dodaje zdjecie sylwetki dla podglądu)

Od jakieś czasu postanowił odkurzyć domową siłownię i ruszyć trochę tyłek. Ostatni rok dla mnie i mojego organizmu był fatalny :) mam na myśli pracę siedzącą jako taksówkarz, śmieciowe jedzenie, brak jakiekolwiek ruchu, no może raz na trzy miesiące jakieś pracę na wsi. Kiedyś coś tam ćwiczyłem, ale szybko zrezygnowałem i schowałem sprzęt do szafy. Jakieś 4 tygodnie temu zmieniłem pracę na magazyn, praca w nocy, dużo schylania, podnoszenia i przede wszystkim chodzenia. Jednakowoż, aby być trochę bardziej sprawnym w tej pracy postanowiłem, jak wyżej napisałem, odkurzyć sprzęt i zacząć ćwiczyć w domu. Pierwsze dwa tygodnie jakos minęły, cwicylem planem FBW A i B i nie powiem bylo to dość intensywne zwlaszcza dla mojego zasiedziałego ciała. W trzecim tygodniu zaczęło się fatalne samopoczucie, cos jakby grypa, uderzenia gorącą, ból mięśni, ogromne zmęczenie cały czas.. myślałem, że może mnie gdzies zawiało czy coś ale nie miałem, ani kataru, ani kaszlu czy tez stale podwyższonej temperatury. Ćwiczyć jednak nie przestałem. Ponieważ uparty jestem jak najbardziej uparty osioł dalej brnąłem w trening ze zwiększaniem ciężaru włącznie. Ostatni tydzień to była prawdziwa katorga. Musiałem wziąć jeden dzień wolnego, bo nie bylem w stanie zwlec się z łóżka. W pracy ledwo dawałem rade tak samo jak na treningu. Podczas martrwgo ciągu kręciło mi się w głowie po każdej serii. Zaczęły mnie łapać ogromne skurcze ud i łydek. Straciłem całą chęć do działania i zmiany stylu życia. Dietę odkąd cwicxe i pracuje fizycznie staram się utrzymywać w lepszym stanie niż w zeszłym roku. Jem śniadania, owoce, obiady gotuje w domu (ryże, zupy, kasze, mięso) i zjadam posiłki mniej więcej o stałych porach. Ze snem mam trochę problem, gdyż pracuje w nocy i spiąć w dzień nie czuję się w pełni wyspany choć śpię (staram się) te 8 godzin. Czy myślicie, że to wszytko za dużo dla mojego organizmu i po prostu wysyłał mi sygnały, które ignorowałem i dalej wystawiałem do na próbę? Dodam jeszcze, że ciężary nie były jakieś bardziej wygórowane, wyciskanie na klatę chyba 30kg, przysiad i wioslowanie po 20kg. Proszę Was o poradę co dalej. W przyszły tydzień będę miał kompleks badań (akurat rekrutuje się do służby) krwi, serca itd. Aktualnie odpoczywam drugi dzień i dzisiaj czuje się lepiej niż w całym zeszłym tygodniu. Nie biorę żadnych suplementów, tylko magnez w tabletkach.Proszę o odpowiedź czy macie jakieś pomysły co porobiłem źle :) może za dużo na raz wszystkiego? Dzięki za odpowiedź z góry. (Dodaje zdjecie sylwetki dla podglądu)



Krzysztof Piekarz
