Jem grzecznie ustalone 1800 kcal. Na razie waga się ładnie trzyma (chociaż myślałam że przy takiej ilości jedzenia to poszybuje w kosmos).
A przecież na razie oprócz łyżew i ćwiczeń rozruchowych to nic konkretnego nie robię.
Ergo- jak przyjdą siłowe ćwiczenia, to powinno być dobrze :)
wiem, wiem- waga nie jest wyznacznikiem, ale wolałabym nie zobaczyć siódemki z przodu.
Wczorajsze jedzenie ładne, liczone, nawet na niedzielny obiad do teściowej pojechałam z własnym pojemnikiem.
Ale to kochana kobieta, już nie zwraca uwagi na takie fanaberie jedzeniowe. Przeżyła mój rok bycia weganką, teraz gotuje wnuczce wegetariańskie dania,
i pamięta, że moja mama je wg indeksu ig. Nic jej już chyba nie zaskoczy, i ze stoickim spokojem przyjmuje kolejne zmiany.
Poniżej rozpiska.
I trochę kolorów na nowy rok - szczecińskie "dźwigozaury"
Zmieniony przez - Ana11 w dniu 2020-01-02 09:10:05