To nie była żadna gapa tylko chłopak z dobrej rodziny , który uważał , że walka to coś takiego jak sportowa na macie gdzie przeciwnik ci się ukłoni i będzie walczył zgodnie z jakimiś zasadami

. Zresztą pochodził potem dodatkowo pół roku na boks i ostatnie 3 lata studiów , dorabiał w klubach na bramce , już bez porażek . W latach 90 bójki były częścią życia

, na ogół miejscowi , prowokowali przyjezdnych , wystarczyło że jesteś nie tutejszy . Toteż mogę Ci opowiedzieć jak w barach miejscowych pokonali taekwondziści , bokserzy , czy zapaśnicy .



Jednak występuje tu tendencja do opowiadania tylko walk zwycięskich , a nie zawsze tak było



. Byliśmy na mazurach taką 9 osobową grupą w większości studentów , było właśnie 2 judoków , 2 ćwiczących taekwondo , bokser , zapaśnik , a reszta grała w kosza i też to nie były ułomki , w pewnym miasteczku jedną z rozrywek miejscowych były w sezonie letnim walki z turystami , powiem Ci że jak raz ruszyło na nas 51 osób (policzyła zaprzyjażniona miejscowa dziewczyna ) , z których wielu miało wyrwane z płota kołki , to chyba już nigdy w życiu nie przebiegliśmy 7 kilometrów w takim tempie



.
Zmieniony przez - megasmig w dniu 2019-09-10 23:24:08