Na kursie z terapii manualnej i igłoterapii było grubo za każdym razem, ale to też dlatego, że prowadzący byli bardzo towarzyscy
i tam się działo
co nie przeszkadzało w prowadzeniu zajęć i wyciąganiu z nich dobrej wiedzy, a wręcz przeciwnie - po takiej dobrze zakrapianej integracji, jakoś wszystkim lepiej się współpracowało 



